Zayn
Liam
_____________________________
- Ale jak?-Powinienem zachować się jak ty i kazać ci się domyślić?
-Skarbie, jestem nie wyspany. Mógłbyś mi powiedzieć. Wystarczy poprzytulanie i całowanie?
-Wystarczy- skoro nie próbuje się do mnie dobrać, to chyba rzeczywiście jest niewyspany. Cóż, lepiej dla mnie
-Yhym.- Zacząłem całować jego szyję.
Zadowolony odchyliłem głowę, dając mu lepszy dostęp.
Mruknąłem zadowolony. Zassałem się na jego skórze.
Bawiłem się włosami na jego karku.
Odsunąłem się od niego.
Przejechałem palcem po malince, którą zrobił i spróbowałem przekrzywić głowę tak, żeby móc ją zobaczyć
Zaśmiałem się.- Nic z tego.- Złączyłem nasze usta.
Oddałem pocałunek.
Do salonu wszedł Harry i Louis. Pierwszy się uśmiechnął a drugi coś powiedział, ale miałem to gdzieś. Odsunąłem się od Liama i przytuliłem go.
Znów jakiś głupi i sprośny komentarz. Zaczerwieniłem się i schowałem twarz w ramieniu Zayna
- I mi go zawstydziłeś.- Burknąłem.- EJ, skarbie.- Pogłaskałem jego ramię.
Wymamrotałem coś niewyraźnie
-Oderwij się ode mnie i powtórz.
-C-co?
-Nic. Nie rób tak.-Cmoknąłem go w usteczka.
-Czemu?
-Bo widząc to nie przestanie?
Posłałem Lou rozeźlone spojrzenie. On tylko się roześmiał.
Również się zaśmiałem.- Mój chłopak.- Pogłaskałem go po głowie. Chłopaki posłali mi dziwne spojrzenia, spławiłem ich wzrokiem.
-Nie macie nic lepszego do roboty niż tu stać i się gapić?- westchnąłem ciężko. Denerwują mnie
-Właśnie. Spierdalać.- Mruknąłem i znów zacząłem całować szyję Liama.
Chłopacy wyszli wymieniając się znaczącymi spojrzeniami. Idioci.
Słysząc zamykane drzwi wywróciłem oczami. Oderwałem się od Liama. -Starczy ci?
-Ale poprzytulać mnie możesz jeszcze
-Nie mam zamiaru przestawać. Właściwie czemu jesteś taki?
-Jaki?- przechyłem pytająco głowę
-No przytlaski, całuski. No.. taki.
-Taki mam humor. Do jutra zdąży mi przejść
-Niee. Nie chce by przeszedł. Ja też mam humor na tuleniee.
-Więc będziemy się tulić dopóki ci się nie znudzi
-Jak ja cię lubię. -Zauważyłem Louisa czającego się za ścianą.- Spierdalaj.- Rzuciłem w niego poduszką.
-Ale czemu poduszką- jęknąłem- tu jest dużo cięższych rzeczy
Odwróciłem się do niego gdy Lou zniknął.- Bo cię pokocham.
-Byłbym całkiem zadowolony z takiego obrotu sprawy- próbowałem brzmieć spokojnie, ale głos lekko mi drżał
-Domyślam się, ale nie licz na to.- Taa przecież ci się podoba, Zayniee. Ba nawet więcej.- I czemu tak dziwnie mówisz?
-Nie mówię dziwnie. Wydaje ci się.- Nie, mnie taka sytuacja powoli przerasta
-Nie wydaje. Kocie co ci?
-Nic
-To książę chce buziaka!
Uśmiechnąłem się lekko i złożyłem delikatne pocałunek na jego ustach.
-Ej nooo. Tylko tyle?
Westchnąłem i pocałowałem go jeszcze raz, tym razem namiętniej
Mruknąłem zadowolony. Wsunąłem palce w jego włosy.
Przybliżyłem się do niego jeszcze bardziej
No Li się rozkręca. Podoba mi się. Muszę bardziej się pilnować by się w nim nie zakochać.
Oderwałem się od niego- A czy księżniczka będzie mogła liczyć na coś więcej niż tylko pocałunki?
-A o co konkretnie księżniczce chodzi?
-O to co książę lubi najbardziej
- Najbardziej to lubię spaghetti. A robić mi się go nie chce.
-Coś innego niż spaghetti
-Budyń? Naleśniki? Papierosa. A wiem narkotyki?
-Czy ty myślisz tylko o jedzeniu? I używkach?
-Używki są fajne. I co poradzę, że Harry nie robił dawno spaghetti?
-Ale czemu mówisz to mi a nie jemu?
-Bo ty też umiesz gotować i jesteś moją księżniczką?
-Mogę ci je zrobić nawet teraz, ale mi się nie chce
-Czyli Nie możesz bo cię lenistwo zżera. To o co tobie chodziło?
-Żebyś się ze mną przespał, matole
-Nie mam siły. Ale tak to zawsze chętnie. A to ci wynagrodzę. I od kiedy sam się o to prosisz?- Raz mu się zdążyło pod wpływem narkotyków.
Wywlekłem sie z łóżka. Ciężko było mi się utrzymać na nogach
-Aż tak powaliłem cię z nóg?
-Nadwyrężyłem sobie mięśnie- schyliłem się po bokserki sycząc cicho
-A tak ładnie wyglądałeś.-westchnąłem.- mnie też spakujesz?
-Mogę, tylko przynieś mi swoją torbę
-Na dole w szafie.
Znów się schyliłem. Nie najprzyjemniejsze uczucie, ale da się wytrzymać. Wyciągnąłem torbę.- Jedziemy tylko na dwa dni?
-Tak weekend. A zamówiłeś tylko dla nas?
-Ta. Ale można domówić
-A chcesz?
-Nie- wyciągnąłem z szafy jego ciuchy i zacząłem pakować
-Romantyczne wieczory we dwoje. Mmm.
-Nie weźmiemy Nialla bo wszystko zje, a Harry i Louis będą sie gzić po kątach
-A my niby nie?
-Ale oni to co innego- z roztargnieniem wrzuciłem bieliznę do torby- Chyba weźmiemy jedną nie ma sensu brać dwóch- mruknąłem do siebie
-Czemu niby? Wara ci od mojej bielizny. I tak musisz iść do swojego pokoju po rzeczy.
-Ale po co tachać dwie torby, jak bez problemu zmieścimy się w jedną?
-Nie weźmiesz moich rzeczy.
-No wezmę swoje- przytaknąłem
-Ok. Nie mogę się doczekać. Zaloguje ci się na konto i zapłacisz.
-Ale czemu ja?- Jęknąłem niezadowolony
-Bo ty zamawiałeś.
-I podałem twój numer konta- przypomniałem
-I chyba trzeba przesłać kasę.- Głupi czy jak?
Mój mózg chwilę przetwarzał informacje- Tak, tak, zaraz, tylko nas spakuje
A ja sobie poleżę. Pięknie.
-Jakbyś czegoś jeszcze potrzebował to sobie dołóż- wyszedłem po swoje ciuchy
Wstałem i spakowałem laptopa, ładowarkę i przybory z łazienki.
Właściwie to zaczyna mnie przerażać fakt jak się zmieniłem, przynajmniej pod tym względem. Lezę sobie w samych bokserkach, po korytarzu, cały no może nie w malinkach ale śladach po wczorajszym, nogi mi się trzęsą i ledwo idę, szansa na napotkanie Louisa i jego komentarzy jest więcej niż ogromna, a mnie jakoś tak w ogóle to nie rusza
Położyłem się z powrotem na łóżku czekając na Liama.
Wróciłem po dłuższej chwili z naręczem swoich ciuchów i kosmetyczką. Oczywiście po drodze wpadłem kolejno na Lou i Harry'ego, więc ich durne komentarze ciągnęły się za mną aż do pokoju Zayna
-Wszystko masz?
-Mhm- wrzuciłem ciuchy do torby i opadłem na łóżko obok Zayna
-Z kim gadałeś na korytarzu, skarbie?- Przytuliłem go.
-Z kretynami-Wtuliłem się w jego szyję
-O czym? Zazdrośni byli?
-Stwierdzili że nie mają o co być zazdrośni.- Mruknąłem
-Pff, jasne. O której jedziemy?
-Później
-Czyli? Jest 12 to tak koło 15?
-Dobra- zmęczyłem się tym pakowaniem
-To co powiesz teraz na telewizję?
-Ale zanieś...- jęknąłem
-Oczywiście. -Wstałem i udałem się po torby. zniosłem je na dół.
-Wredny!- wydarłem się za nim.
-Co znowu? -wróciłem do pokoju.
-No zaaaaanieś...
-Zaniosłem?
-Ale nie torby tylko mnie idioto, na dół
-Ty masz nogi.
-Ale mnie bolą- zrobiłem oczy szczeniaczka
Wywróciłem oczami. Przed chwila chodziłeś.
-I się tak strasznie zmęczyłem... I mnie jeszcze bardziej boli
-Ok.-wziąłem go i zaniosłem na dół
Objąłem go za szyję, żeby nie spaść- I do salonu...?
Posadziłem go dopiero na kanapie
-Dzięki
-Spoko. Moj panie młody.
To ostatnie zignorowałem. Sięgnąłem pilota i włączyłem telewizor
Położyłem się na jego kolanach.
Zacząłem się bawić jego włosami- Wybierz coś- podałem mu pilota
Mruknąłem i zacząłem przeglądać kanały. Reklama, reklama, głupia bajka, wiadomości, jakiś romantyczny film, wiadomości. Chwila romantyczny film? Włączyłem i zatrzymałem.
-To?- nadal bawiłem się jego włosami
-No a nie?
-Może być
-Ok.- Usadowiłem Się Wygodniej Na jego Kolanach.
-Masz mięciutkie włosy- rzuciłem bardziej do siebie niż do niego
Uśmiechnąłem się, ale nic nie powiedziałem. Przymknąłem oczy.
-Nie śpij tylko oglądaj ze mną- zamarudziłem
-Dobra, dobra. Nie wydaje się być zły ten film.
Zająłem się oglądaniem filmu i głaskaniem włosów chłopaka
Wpatrywałem się w ekran nie skupiając się na filmie. Muszę pogadać z Louisem by wziął moje obowiązki przez weekend.
Przejechałem palcem po jego czole- Zachowuje się jak idiotka- skomentowałem zachowanie bohaterki
-A jaka kobieta się tak nie zachowuje? Miłość rządzi się innymi prawami. Każdy w niej jest idiota... Ej to było mądre. Zapisz to
-Czym? I na czym?- przechyliłem głowę
-Telefonem w telefonie? Notatki coś? Albo zapamiętaj bym mógł przekazać moja mądrość naszemu dziecku.
-Zapamiętam
I żadnego komentarza, ze nazwałem to naszym dzieckiem? A liczyłem na miła pogawędkę. Do pokoju wszedł Harry.- Dobrze, ze jesteś. Obiad trzeba zrobić.
-Ogórek w bitej śmietanie- powiedziałem powoli- Smaczne by to było?- westchnąłem ciężko
-Jaki ogórek?- zaczyna mieć smaki?
-Kiszony taki- narysowałem palcem kontur ogórka w powietrzu
-Ze śmietaną? Podobno w ciąży smakuje wszystko. Więc myślę, ze będziesz zadowolony.- Wychwyciłem dziwne spojrzenie Stylesa.- Co się gapisz? -Nic tylko ciąża?
-Z bitą śmietaną- poprawiłem machinalnie- Bez komentarza- dodałem w stronę Harry'ego
-Haruś? Przyniesiesz mu?- Chłopak skinął głową i oddalił się kawałek.- Nie cieszysz się ze będziesz grubaskiem? I ze mnie zamknąłeś? Zayn Malik trafił do niewoli rodziny przez Liama Paynea.
-Szybko się pogodziłeś z tą myślą- zaśmiałem się- Po prostu nie mam ochoty wysłuchiwać jego zapewne inteligentnej opinii na ten temat- wywróciłem oczami
-Nie pogodziłem. Ale staram się- dotknąłem jego policzka.- dla ciebie- Uśmiechnąłem się.
-Zajechało włoskim romansidłem- mimo mojego stwierdzenia byłem zadowolony z tego co powiedział i było to po mnie widać
-Bo skatowałem się tym gównem.- Wskazałem na telewizor.- A po minie widzę, że ci to nie przeszkadza.
-Ale tylko trochę
-Tylko trochę? Ranisz.
-Może więcej niż tylko trochę
-Wiedziałem.- Przekręciłem głowę i cmoknąłem go w brzuch.
-Nie dużo więcej
-Cicho siedź. - Po 40minutach oglądania Harry zawołał na obiad
-Idziemy- mało delikatnie zrzuciłem Zayna z kolan
-Skarbie, tak się nie robi.- Objąłem go w pasie i zaprowadziłem do stołu.
Usiadłem na krześle. Chwyciłem tego nieszczęsnego ogórka w bitej śmietanie i ugryzłem kawałek- Ty wiesz,że nie takie złe?
-Daj spróbować.- Nachyliłem się nad nim.- I obiad masz jeść a nie jakieś coś.
Włożyłem mu kawałek ogórka do ust.- Zjem, zjem
Ugryzłem.- Nawet.
Zabrałem warzywo i dojadłem- A widzisz
Przepraszam za brak kom ostatnio :c Rozdział świetny, tak jak poprzednie x
OdpowiedzUsuń@fallensoul19