Zayn
Liam
__________________________
Przez chwilę myślałem, że odpowie, ja ciebie też''. Durny ja. Ale i tak
miło-idziemy spać?
-Nie chce...
-A ja nie chcę iść spać sam.
-To posiedź ze mną jeszcze troszkę... dopiero 17
-19 skarbie. Wcześnie wstaliśmy i wcześnie musimy wstać.
-Po co?
-Trzeba wrócić do Londynu, z piątku dowiedzieć się co było.
-Fio i tak poda mi lekcje w poniedziałek
-Kto?
-Fiory. Ta znajoma. Trochę dzikie imię, ale cóż
-Nie lubię jej. Znajdź jej chłopaka niech się czymś zajmie.
-Ktoś mi musi dać lekcje
-Bo tylko ją tam znasz. Ona nie lubi mnie ja jej. Trudno.
-Nie tylko ją. Ją po prostu lubię najbardziej
-Ok. Rozumiem.-Wywróciłem oczami i położyłem mu się na kolanach.
-Nie prawda. Myślisz, ze w ogóle nie mam znajomych
-Nie myślę tak. Każdy ma znajomych.
-No, i dobrze
-Wiem.
-Zayn?
-Tak, skarbie?
-Był ktoś tak na dłużej, przede mną?
-A tobie co?
-Tak się zastanawiam, czy jednak mimo wszystko powinienem czuć się wyróżniony
Koneko
-Było ich dużo?
-Czy to ważne?
-Nie musisz mówić. Ale wolałbym wiedzieć- westchnąłem
-Po co?
-Ty ciągle chcesz słuchać, że cie kocham, a ja chcę wiedzieć. Tylko tyle.
-Jedna. I nie chce mówić o tym, ok?
-Tyle mi wystarczy- pogłaskałem go po głowie
-Nie traktuj mnie jak kota. Z odpowiedź nagrodą będzie pogłaskanie. Choć nie narzekam, ale wolałbym buziaka. \
Pochyliłem się i go cmoknąłem- Lepiej?
-Mmmmm. O wiele.
-Może jednak zdrzemniemy się odrobinkę?
Odchyliłem jego koszulkę. Pogłaskałem brzuch.- Nie męcz mi tatusia.- Spojrzałem na Liama.- A co z twoim tatą po yy ostatnim?
-Nie odzywa się. Ale z tego co wiem od Ru, po długich kłótniach, udało odwlec się go od wydziedziczenia mnie
-I tak wiele nie straciłbyś. Nie ze mną.
-Mimo wszystko lubię swoje siostry i mamę. Chcę być rodziną, nawet na papierku.
-Jak uważasz. To idziemy spać?
-Idziemy- przytaknąłem
Wstałem z jego klan i kanapy. Wziąłem go na ręce i zaniosłem do pokoju.
-Czuję sie jak księżniczka- zaśmiałem się
-Może jesteś moja księżniczką?
-Więc ty jesteś moim księciem- stwierdziłem zadowolony
-Nie wiedziałeś? Przecież marzyłeś o tym bym nim był, a marzenia się spełniają.
-Nie marzyłem o księciu z bajki. Co ja Barbie jakaś?
-Nie jakaś a moja?
- Nie jestem Barbie
-Barbie nie, ale księżniczką tak.
-Niech ci będzie, książę
-I co teraz książę powinien zrobić?
-Zanieść księżniczkę do sypialni
-I co dalej?
-Myślę, że powinien położyć księżniczkę na łóżku
-Też tak myślę. A dalej?
-Dalej to księżniczka jest już tylko i wyłącznie księcia, więc książę może zrobić z nią co tylko zechce
-Chyba mi się podoba. -Poszedłem z nim do pokoju i położyłem na łóżku.
-W końcu księżniczka musi zrobić wszystko, żeby książę był zadowolony- nie powstrzymałem chichotu
-Książę jest zadowolony kiedy księżniczka jest.
-Księżniczce tylko korony brakuje do pełnego szczęścia
-Załatwione. Dostaniesz.
Uśmiechnąłem się szeroko-Dziękuję, książę
-Dla mej księżniczki wszystko.- Cmoknąłem go w czoło.
-Wszystko?
-Tak, a co?
-No bo nudno mi będzie samemu...- zacząłem niepewnie
-Jak samemu? Ci samemu?
-Jak będę zostawał sam, bo wy się zawleczecie na zajęcia.
-No ok i co mam zrobić?
-Chcę kotka
-Nie chce pchlarzy w domu.
-Ale będziemy grzeczni niczego nie zniszczymy... I będzie tylko mój, nie będziesz musiał nic z nim robić...
-Przemyślę to. - Położyłem się obok niego.
-Okey
-Choć nie licz na wiele. A co do "księżniczka jest tylko księcia"- Rozsznórowałem szlafrok i zacząłem całować jego tors.
-Ale ja chcę kotka- jęknąłem niezadowolony
-A ja chce ciebie.
-Ty dostaniesz...- westchnąłem
-Wiem. Ale nie dziś.- Odsunąłem się od niego.
-Nie dziś?
-Nie. Idę spać.
-To ja z tobą- przytuliłem się do niego
-Wszystko robisz ze mną. -Przytuliłem go.
-Bo lubię
-Wiem. O czym porozmawiamy przed snem?
-O niczym-mruknąłem sennie
-Ej. Przed chwilą nie byłeś zmęczony.
-Nastrajam się. Taka hipnoza w pigułce...
-Jesteś inny.
-Jestem?
-Yhym. Lubię innych ludzi. Nie są monotonii.
-Skoro tak mówisz
-Yhym.- Oczy zaczęły mi się kleić.- Książę chcę by księżniczka mu zaśpiewała.
-Kołysankę?- zaśmiałem się
-Cokolwiek.
Zacząłem nucić jakąś melodię, a po chwili śpiewać już na głos
Przytuliłem go mocniej do siebie. I on mi dziś wyjechał, że traktuję go jak kurwę. Taaa.
Skończyłem piosenkę- Wystarczy?
-Yhym.- Odparłem przysypiając.
-Branoc- cmoknąłem go e policzek
-Tak mogę się bawić.
Przymknąłem oczy
Odpłynąłem w krainę snów.
Zasnąłem po chwili, spokojnym i głębokim snem
Obudziłem się kolo 10. Li słodko spał. Wziąłem telefon i zrobiłem mu zdjęcie. Następnie ustawiłem je sobie jako tapetę.
Poczułem, że Zayn się rusza -Hmm?
-Nic. Chcesz to śpij.
-Mhm- ułożyłem się wygodniej
-To śpisz czy mam śniadanie robić?
-Śniadanie- mruknąłem sennie
-Ale... chcę zachętę do tego.
Podniosłem się i cmoknąłem go w usta. Ziewnąłem.
-Nadal mi się nie chce.
-Proszę?
-Co byście zjedli?
-Cokolwiek- na potwierdzenie zaburczało mi w brzuchu
-Czyli jajecznica. -Ruszylem do kuchni. Niedługą chwilę później wróciłem z jedzeniem do Liama.
W miarę się ogarnąłem- Dziękuję
-Nie ma za co. Nie czujesz się już jak dziwka?
-Co?
-Wczoraj chyba trochę przesadzałem.
-Raczej. Dziwki traktuje się inaczej.
-Wiem. Przepraszam za wczoraj
-Spoko. Zajadaj. Mój potomek musi być duży.
Szybko pochłonąłem resztę posiłku- Co robimy dzisiaj?
-Dalej bawimy się w księcia i księżniczkę?
-Ja bardzo chętnie, książę mój
-To na co ma księżniczka ma teraz ochotę?
-Umyłbym się
-To ja mam pomysł. Wlej wody do wanny.- Poszedłem do kuchni.
-Ta jes!- Ruszyłem do łazienki i wykonałem polecenie
Przyniosłem kieliszki i wino. Położyłem koło wanny i czekałem by się napełni.
Nalałem trochę płynu, żeby zrobiła się piana
Gdy wanna była pełna wszedłem do niej.
Zaraz dołączyłem do niego
Nalałem wina do kieliszków
Wyciągnąłem rękę po kieliszek
Podałem mu jeden. -Takiej kąpieli jeszcze nie mieliśmy.
-Ale to miłe- upiłem łyk
-Wiem. Oprzyj się o mnie.
Zrobiłem to co powiedział- Wygodnie...- mruknąłem bardzo zadowolony
-Yhym.- Wyciągnąłem kieliszek.- To za nasze dziecko?- Drugą ręką zacząłem gładzić jego brzuch.
-Nie powinienem pić- przypomniałem sobie nagle- No nic. Za dziecko
-Trochę ci nie zaszkodzi. Lepiej na krążenie.- Upiłem łyk wina.
-Tak swoją drogą to ten doktorek jest straszny
-Czemu znowu?
-Boję się go. Zawsze mnie straszy.
-Oj, maleństwo. Zack mi go polecił czyli jest dobry i zaufany.
-Ale mnie straszy
-Wytrzymasz. -Znów upiłem łyk.
-Bo ty mnie uspokajasz
-Wiem. Jestem najlepszy.
-Najlepszy- upiłem łyk
-I za to mnie kochasz.- Pocałowałem go w szyję.
-Między innymi
Dalej go całowałem. Odstawiłem kieliszek na półkę.
Odchyliłem głowę dając mu lepszy dostęp..
Po chwili zaprzestałem pieszczoty.
Jęknąłem niezadowolony. Podobało mi się
-Co kociaku?
- Lubię jak tak robisz
-Aaa.- Znów zacząłem całować jego kark i robić malinki.
Mruknąłem zadowolony.
-Kociak. -Zaśmiałem się.
-Tylko trochę
-Po takim poranku chyba humor będziesz miał dobry.- Dolałem mam wina.
-Pewnie tak- wypiłem odrobinę ze swojego kieliszka
-To się cieszę. A kiedy malec da o sobie znać?
-Za dwa miesiące będzie bardzo widać, póki co niewielki zmiany, bla bla bla
-Ale kiedy będzie kopać? Musi się szkolić od małego.
-Jeszcze trochę poczekasz... Siódmy, ósmy miesiąc?
-Długo. Czemu tak długo?
-Bo wcześniej będzie za mały- pogłaskałem się po brzuchu.
-Nie bawię się tak. Wiesz, masz niecierpliwego w niektórych sytuacjach chłopaka.
Zaśmiałem się- Ono jest naprawdę malutkie. Teraz może wielkości...Paznokcia?
Spojrzałem na swojego paznokcia. -Takie małe? Pewnie jak ja taki byłem już byłem śliczny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz