Zayn
Liam
_______________________________
-Przecież jesz.
-Jem-przytaknąłem
-Która godzina? Moja komórka gdzieś tu leży.
Sięgnąłem po nią- W pół
-Której?- On myśli, że czytam w myślach?
-Dwunastej- ziewnąłem
-Ok. Trzeba wychodzić. A moja tapeta ci się podoba?
Przyjrzałem się tapecie-Ej! Z kiedy to?!
-Z dzisiaj. Prawda, że słodka?
-Nie! Nie jestem słodki i czemu w ogóle robisz mi zdjęcia?!- A jak ktoś to zobaczy?
-Jak śpisz jesteś i bo mogę. Nie zabronisz mi.
-Nie?- Jego telefon niebezpiecznie zbliżył się do tafli wody
Zaśmiałem się- Kupię nowy. Kontakty reszta też ma, a ty nie masz co liczyć , że przemyślę sprawę kota.
Odłożyłem telefon, tak żeby się nie zamoczył- Szantażysta- mruknąłem
-I tak mnie kochasz.
-Ale kotka nadal chcę
-Przemyślę.- Przyznam, ze sam o tym myślałem. Ale to ma być niespodzianka.
-Ale napewno?
-Tak. Pomyśleć o tym mogę.
-Uwielbiam cię- odparłem usatysfakcjonowany
-Ja ciebie tez. Jak śpisz.-Ostatnie zdanie mruknąłem cicho.- Wychodzimy?
-Mhm. Dzisiaj wracamy?
-Niestety. I tak mało chodziłeś od początku roku.
-A teraz chcesz mnie w domu zamknąć
-Nie chcę.
-Czyli mogę chodzić do szkoły?
-Ta. Później się wylenisz.
-Należy mi się
-Tak, tobie wszystko się należy.
-Bo jestem twoją księżniczką
-Dokładnie.- Pocałowałem go.
Odwzajemniłem pocałunek. To też mi się należy.
Odsunąłem się od niego.- Bo zrobisz ze swojego księcia uczuciowego palanta. -Znów go pocałowałem.
Nie miałem szansy odpowiedzieć, co mi nie przeszkadzało.
- wychodzimy- powiedziałem gdy się od niego oderwałem
-Musimy?
-Tak. Jeszcze trzeba wrócić.
-Ale mi tak przyjemnie...
-Ta. Wszystko co dobre szybko się kończy.
-Zostańmy jeszcze chwilkę...
-Chwilkę tak. Spakować się musimy.
Podniosłem głowę i cmoknąłem go w szczękę.
Tak jest miło. Mi też nie chce się wracać, ale trzeba. Wstałem i wyszedłem z wanny.
Niezadowolony wygramoliłem się z wanny
Podałem mu ręcznik. Sam zacząłem się wycierać.
Wytarłem się.- A co będziemy robić jak wrócimy?
-a co byś chciał?
-Nie wiem. Ale ma być w tym dużo przytulania i pieszczot
Zaśmiałem się.- Chyba się ktoś tu uzależnił.
-Po prostu jestem dzisiaj niedopieszczony
- Bo cię nie zerżnąłem.
-A kto powiedział, ze chcę się pieprzyć?
-Ja. I powiedz, że nie mam racji.
-Połowiczo
-Jasne. Za kłamstwo będzie kara. Nie tknę cię.
-Chodzi mi o to, że nie tylko pieprzenie-westchnąłem cierpiętniczo
-Za późno.- ubrałem się
-Mówiłem to od początku!
- Jasne.
-No tak! A ty mi nie wierzysz- zaburczałem pod nosem
-Wybacz skarbie.
-Jesteś niedobry
-Taka moja rola. Ty jesteś słodki , ja nie dobry.
-Po prostu się spakujmy i zabierz mnie do domu
-To do roboty.- Poszedłem po pokoju.
Podreptałem za nim. W pokoju ubrałem jakieś ciuchy, a resztę złożyłem i spakowałem do torby
Również się spakowałem.
-Jedziemy?
-Tak.- Zaniosłem torbę do samochodu.- Prowadź, mi się nie chce.
-Ale jak ty poprowadzisz będzie szybciej...
-Ale mi się nie chce. Najwyżej później cię zmienię, co?
-Niech ci będzie- usiadłem za kierownicą
Usiadłem jako pasażer. Włączyłem muzykę.
Odpaliłem samochód i ruszyłem.
Przysnąłem. Jak miło, że nie muszę prowadzić.
Ściszyłem trochę radio, żeby się nie obudził.
Mruknąłem. Zacząłem szukać go rękami, położyłem jedną na jego udzie.
Z westchnieniem zabrałem jedną rękę z kierownicy i splotłem nasze palce. Wolałbym, żeby nie macał mnie gdy prowadzę
Mruknąłem zadowolony i uśmiechnąłem się przez sen.
-Głupek- mruknąłem pod nosem, ale sam się uśmiechałem
Zacieśniłem uścisk na jego palcach.
palcach.
Prowadziłem jeszcze dobrą godzinę i zaczęło mnie to nudzić
W między czasie puściłem jego rękę. Zaczęły śnić mi się koszmary.- Niee, nie zostawiaj mmm.
A jemu co? Szturchnąłem go łokciem- Zayn obudź się
-Niee, proszę.
Zjechałem na pobocze. Obróciłem się do niego i delikatnie nim potrząsnąłem- Zayn, wstawaj
-Co?- Otworzyłem szybko oczy? Rozejrzałem się.- Aa mam prowadzić?
-Miałeś koszmary. Stwierdziłem, że lepiej cię obudzić
-Taaa. Możliwe. Mam prowadzić?
-Jakbyś mógł
Wyszedłem z samochodu i podszedłem od strony kierowcy.
Przesiadłem się na siedzenie pasażera.
Odpaliłem i szybko ruszyłem. Jazda zajęła mi godzinkę. Wszedłem do pokoju i glebłem na łóżko.
Poszedłem zrobić sobie coś do jedzenia, zgłodniałem przez drogę.
Po jakimś czasie przysnąłem.
Przeniosłem się na kanapę, żeby obejrzeć jakiś film
Obudziłem się. Napisałem smsa do Liama by do mnie przyszdł.
Poszedłem do jego sypialni- Coś się stało?
-Stęskniłem się.-Wyciągnąłem rękę w jego kierunku.
Położyłem się obok niego- A wyspałeś się chociaż?
-Nie. Dlatego tu jesteś.
-Żywa poduszka?- westchnąłem
-Najlepsza, żywa poduszka.- Przytuliłem się do niego i zacząłem gładzić jego tors.
Wplotłem palce w jego włosy- Zdrzemnij się
-Nie chcę.- Zamruczałem.
-Mój kotek- zaśmiałem się głośno. Znowu zaczyna.
-Nie jestem twój. Ze ty i twoje serce należycie do mnie nie znaczy, że to działa w dwie strony choć w połowie.
-To w takim razie przy kim innym tak mruczysz?- zapytałem zaciekawiony
Yyyy, Co odpowiedzieć?- Przy Naillu, Larry'm, Justinie.. Wymieniać dalej? I co mam moje mruczenie do tego, że rzekomo jestem twój?
-Powiedziałem że jesteś kotem. Moim, ale kotem. Z naciskiem na kotem.
-Dobra, zaspany jestem, to nie słyszę dobrze. Az tak chcesz tego kota? I w żadnym aspekcie nie jestem twój.
-Tak, tak. A kota rzeczywiście chcę
-I nie dostaniesz. -Uszczypnąłem jego lewy sutek.
-Czemu?
-Bo nie chce pchlarzy, bo jesteś nie grzeczny, bo tak mi się podoba.
-Będę najgrzeczniejszy na świecie! Prooooszę
-To zrób mi loda.-
-Jesteś wrednyyy. Złaź ze mnie
-Liaaaś.- Przytuliłem się mocniej.- A co z księżniczką która chce zrobić wszystko dla księcia?
-Ale powiedz mi jak księżniczka ma się w ogóle dostać do twojego rozporka skoro tulisz się do mnie jak koala do drzewa?
-A no to tak. - Odczepiłem się od niego.
Z umiarkowanym entuzjazmem zsunąłem z chłopaka spodnie i bokserki.
-Co jest?- Spytałem. Przyciągnąłem go na poziom moich oczu.
-Nic. Czemu pytasz?
-Bo mam wrażenie, że nie chcesz. A jako książę muszę dbać o księżniczkę, nie?
-Nie wzbudza to we mnie jakiegoś wielkiego entuzjazmu, ale mogę.
-Tak to nie chce.- Podciągnąłem bokserki a spodnie zdjąłem.
Przytuliłem się do niego- Przepraszam
-Nic się nie stało.- Przytuliłem się do niego.
-Mimo wszystko...- byłem strasznie zakłopotany
- Chodź do mnie.- Wyciągnąłem rękę w jego kierunku.
Przysunąłem się bliżej
Zacząłem przysypiać. Objąłem mocno Liama. Coś czuję, że będę chory.
Również go objąłem i zacząłem gładzić po włosach
Zasnąłem kolejny raz tego dnia.
Przykryłem nas. Dużo śpi, jeszcze mi się pochoruje.
Mój słodki, cieplusi i mięciusi Liam. Wygodny.
Też byłem zmęczony, ale stwierdziłem, że nie ma sensu zasypiać.
Przebudziłem się koło 19.- Wody.- Wychrypiałem
Przyłożyłem swoje czoło do jego- Wezmę też coś na gorączkę- wyplątałem się z jego objęć
-Nie mam gorączki.- Mruknąłem.- Tylko pić.
-Masz i nie kłóć się ze mną. Termometr też wezmę. Ludzie tak nie chrypią, jeżeli nie mają gorączki
-Przynieś tej wody a nie mi wywody robisz. Że mam sucho w gardle nie znaczy, że mam gorączkę.
-Chrypisz i masz gorące czoło. Albo ja mam strasznie zimne
-Ty masz zimne. Wody!- No kurwa zlituj się.
Poszedłem mu po tą wodę rezygnując póki co z tabletek
Zabrałem wodę i szybko wypiłem. -Dzięki.
-Nie ma za co
-Wiem.- Odstawiłem wodę i znów się do niego przytuliłem.
-Wychodzimy z łóżka- zadecydowałem
- Nigdzie nie idę.
-No chodź...
- Gdzie i po co?
-Gdziekolwiek, bylebyś mi znowu nie zasnął
-Czemu nie karzesz mi spać?
-Bo nie powinno się spać cały dzien. No i nudno mi bez ciebie
Uśmiechnąłem się. Uwielbiam go.- Uwielbiam cię.- Wypowiedziałem myśli na głos. Ups.
Zarumieniłem się. Nie miałem zielonego pojęcia co odpowiedzieć.
-Jak mi coś opowiesz to nie zasnę.
-Zaśniesz, jak na bajkę na dobranoc
-Przejrzałeś mnie.
-Odmówisz swojej księżniczce?
-Jak powiem, że tak księżniczka mnie zabije.- Uśmiechnąłem się.- Mogę iść do salonu.
-Spać na kanapie- dopowiedziałem niezadowolony
- Oglądać telewizje. Nic innego mi się nie chce.- I nie mam siły.
-Możemy iść- przytaknąłem
Niechętnie wstałem i skierowałem się do salonu.
Cały w skowronkach poszedłem za nim
-A tobie co?
-Cieszę się i tyle
- Z czego niby?- Ze mnie łeb napierdala? Milusi.
-Że się wreszcie mogę wydostać z sypialni
-Sypialnia jest fajna. Można tam robić bardzo ciekawe i miłe rzeczy.
-Ale nie jak śpisz, a ja nawet nie mogę zwlec się z łóżka
-No jak spis to nie. Co poradzę, że mam dzień na przytula nie?
-Może mieć dzień na przytulanie, ale tak żebyś byl bardziej niż mniej przytomny
-Jestem przytomny.
-Tak, tak
-A nie?- Spać mi się chce a on od razu robi drame.
-Śpisz dzisiaj cały dzień
-Zmęczyłeś mnie w tym czymś co były foki? Trzeba kiedyś odespać.
-To nie było aż tak męczące!
-Ale ja mówię nie tylko o tym razie. Ty zawsze dłużej spałeś.
-Zazwyczaj niedużo dłużej
-Bo ty myślisz, że wiesz o której wstaje.
-Tak sobie zgaduję- wzruszyłem ramionami
-Tak sobie nie zgadłeś. -Wtuliłem się w niego.
Objąłem go -Przez to twoje spanie jestem strasznie niedopieszczony
Zaśmiałem się.-A jak mam cię dopieścić?
-Zajmij się mną...
Zakończone w idealnym momencie, wiem. Ale cóż jestem wredna.
a teraz ide umierać
paaa ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz