piątek, 9 maja 2014

Ziam XIII

Zayn
Liam
_____________________________________
Wróciłem do pokoju obok. Wyprowadziłem dziewczynę i wróciłem do chłopaka.
Mimowolnie się uśmiechnąłem. A teraz zdeeeeeeeechnij i będę w stu procentach usatysfakcjonowany.
Zbliżyłem się do niego. Oblizałem usta. Uśmiechnąłem się cwaniacko.- Czeka cię kara za przeszkadzanie mi.
- Jaka będzie ta kara?
Rzuciłem go na łóżko, rozebrałem i przypiąłem kajdankami do niego. Podszedłem do szafy i z dna wyciągnąłem sznur, bacik i wibrator. Odwróciłem się z tym do niego.
Spojrzałem na niego lekko przestraszony i bardzo zaciekawiony.
Udałem się z tym na łóżko. Włączyłem wibrator i sunąłem nim po torsie Liama.
Zadrżałem. Cała ta sytuacja zaczynała mnie coraz bardziej podniecać
Dalej jeździłem po jego torsie, a drugą ręką zjechałem na jego kutasa.
Jęknąłem. -Jjeżeli cała ta kara ma tak wyglądać... to chyba częściej będę niegrzeczny...
- Aż tak ci się podoba?- Przygryzłem płatek jego ucha.
Skinąłem głową. Przecież potem ma być jeszcze lepiej... chyba.
Wyłączyłem wibrator. Wziąłem jego nogi i przywiązałem je po obu stronach łóżka sznurem.
Spiąłem się. Muszę się uspokoić, Zayn nie zrobi mi krzywdy. Prawda? Spokojnie, spokojnie.
- Boisz się?- Spytałem.
-Ttrochę...- Zamknąłem oczy. Było mi strasznie głupio.
Wyszedłem z pokoju i poszedłem do Harry'ego. Pożyczyłem pistolet i wróciłem do pokoju. Spojrzałem na chłopaka i usadowiłem się pomiędzy jego nogami.
-Cco ty...?
- A jak myślisz?
-Nnie mam pojęcia.-  Gdybym mógł wzruszyłbym ramionami. Ale nie mogę. Ugh.
-To siedź cicho.- Przystawiłem spluwę do odbytu i spojrzałem mu na twarz. Moja nie wyrażała żadnych emocji.
Spojrzałem na niego przerażony. Byłem cicho, chociaż miałem ochotę drzeć się na niego, żeby przestał.
Wsunąłem mu go do środka.- No Li przygotuj się.
Zabolało. Powstrzymałem syknięcie. Warga lekko mi drżała, pewnie z nerwów.
Starałem się delikatnie , ale widać i tak poczuł ból.- Powiesz coś?
Miałem głupie wrażenie, że jeżeli otworzę usta to bardzo możliwe jest, że zwymiotuję. Z nerwów. Przygryzłem wargę.
-Czyli nic? Mogę kontynuować?
Rzuciłem mu błagalne spojrzenie. Całe moje podniecenie opadło.
Nachyliłem się i pocałowałem go.
Nie oddałem pocałunku. Było mi dość niewygodnie, ale nie przywiązywałem do tego uwagi.
Poruszyłem pistoletem i wbiłem paznokcie drugiej ręki w jego ramie.
Odruchowo zacisnąłem się na przedmiocie. Odpowiedziałem na pocałunek. Oczy mi się zaszkliły.
Po chwili zakończyłem pocałunek. Oparłem swoje czoło o jego. Włączyłem pistolet. Zaczął wibrować a ja odsunąłem od chłopaka się głośno śmiejąc.
Pisnąłem. Przewróciło mi się w żołądku, który zresztą rozbolał mnie ze zdenerwowania. Nie miałem nawet siły opierdolić Zayna.
Nie mogłem przestać się śmiać. Jego mina. Nachyliłem się i cmoknąłem go u usta.
Nawet nie reagowałem na jego śmiech. Potrzebowałem chwili, żeby się uspokoić.
Wyłączyłem zabawkę i wyciągnąłem ja z niego.
Skrzywiłem się. Pojęcie delikatności naprawdę jest mu nie znane.
Położyłem się obok. Po chwili ogarnąłem się.- Mówiłem, że kara.
Nie odpowiedziałem. Niedobrze mi.
- Ej? Wszystko dobrze?
-Brzuch mnie boli.- Wymamrotałem.
Rozwiązałem go.- Poczekaj.- Zszedłem do kuchni, wstawiłem wodę na herbatę. Gdy napój był gotowy wróciłem do chłopaka i wręczyłem mu go.- Napij się.
Usiadłem- Dzięki- ręce mi drżały
-Serio aż tak cie przestraszyłem?- Usiadłem koło niego.
-Wrażliwy żołądek. Jeszcze trochę i byś mnie musiał do szpitala odwozić.
-Taa.- Poprawiłem poduszkę i oparłem się.- Myślę, że musimy porozmawiać. Nie wszystko ustaliliśmy.
-Jak chcesz.- Wzruszyłem ramionami.
Wyciągnąłem ramię by go objąć.- Chodzisz do szkoły?
Przytaknąłem.- Studia.
-Jakie?
- Na wuefistę.- Stwierdziłem z dumą. Przez co moje stwierdzeni zabrzmiało pewnie dość głupio.
-Gdzie?
Podałem mu adres szkoły.
-Ok. Książki, coś masz?
-Wszystko zabrałem.
-Ok. Masz prawko?
-Mam.- Aż taką życiową ofiarą nie jestem.
-To nie będę musiał cię wozić.
Usadowiłem się wygodniej i oparłem o Zayna.- Spoko.
-Chciałbyś bym cię woził.
-Skąd takie stwierdzenie?
-A nie prawdziwe?
-Może trochę...
-Trochę? Powiedzmy, że wierzę.
-Trochę bardzo.- Poprawiłem się po chwili namysłu.
-Oj nie jedna osoba by ci zazdrościła. Taki bóg seksu odwozi takiego Liama....
-,,takiego Liama'' ?- Rzuciłem nieco urażony.
-Oj daj spokój, skarbie. Wiesz o co chodziło.
Skarbie.- Wiem.- Przyznałem.- To jak będzie?
- Z czym?
-Z podwożeniem na zajęcia.
- No nie wiem, nie wiem.
-Proszę?- Przechyliłem głowę tak, żeby widzieć jego twarz.
Przejechałem językiem po dolnej wardze a następnie przygryzłem ją.
-Ładnie proszę?- Przekręciłem się na brzuch, tak, że nasze twarze dzieliło tylko kilka centymetrów.
-Jeszcze ładniej i to przemyśle.
Pocałowałem go delikatnie.- Proooszę
- Zobaczymy. Nie wiemy jak plan jest ułożony. Nie będę się zrywać wcześniej niż muszę, skarbie.
-A szkoda.- Opadłem na jego klatkę piersiową.-  Jesteś wygodny.
Zostałem poduszką. Świetnie. Położyłem ręce na jego plecach i zacząłem masować.
Zamruczałem z aprobatą. Przymknąłem oczy.
-I ja jestem kotem?
-Czasami...-  Wtuliłem się w niego.
-Jak mam być już jakimś kotem to hmm lwem.
-Lefeł? Władczo-  Uśmiechnąłem się pod nosem.
-No raczej. Król zwierząt, ja król Londynu.
-Dobrze, dobrze, królu mój, panie i władco.-  Nie mogłem powstrzymać śmiechu.
Pacnąłem go w głowę.
-Ej!-  Oddałem mu.
-Mogłeś tego nie robić.- Przewróciłem nas. Teraz to ja siedziałem na nim. Zacząłem go łaskotać.
-Prze- Przestań!- Śmiałem się jak opętany.
-Przeproś.- Dalej go łaskotałem.
-Ahahahah n-nie mog-gę!- Nadal się śmiałem.
-To ja nie mogę przestać.
-P-przepraszam!
Zaprzestałem czynności. Zbliżyłem się do jego twarzy i pocałowałem go.
Oddawałem pocałunek. Ręce zarzuciłem mu za na szyję.
Odsunąłem się od niego po dłuższej chwili.- Koniec tego dobrego.- Położyłem się koło niego a głowę umieściłem na jego klatce.- Opowiedz mi coś.
- Nie mam pomysłu.- Ułożyłem się wygodniej.
-20 lat żyjesz i nic nie wynajdziesz? Dawaj... Największe upokorzenie?
-Prawie dwadzieścia jeden. Za kilka dni mam urodziny-  Poprawiłem niemal, że automatycznie.- Będziemy rozgrzebywać moje życie, jak na psychoanalizie? Cały czas gadam coś o sobie.
-Za kilka dni? Którego?- Olałem dalsza część wypowiedzi.
- 29.- Wzruszyłem ramionami.- Wiesz co, lepiej ty mi powiedz coś o sobie.
-A co chcesz wiedzieć?
-Coś ciekawego. Cokolwiek.
-Hmm... Mam tyle lat co ty. Jestem przywódcą gangu. Mam 3 siostry. Lubię niebieski? Miałem psa, ale został w domu i już nie wróciłem po niego. Coś jeszcze?
-Szkoda. Psy są fajne.-  Stwierdziłem.- Nie, nie trzeba.
-Wiem.Idziemy się umyć?- Spytałem siadając.
-Chętnie.- Podniosłem się do siadu.
Wszedłem do łazienki.- Wanna czy prysznic?
-Wanna.-  Zadecydowałem.
Wlałem wodę do wanny. Rozebrałem się i czekałem aż chłopak wejdzie do wody.
Wszedłem do wody .-Idziesz?
-Nie wybiegnę stąd zamknę cię i będę latał z gołym tyłkiem.- Wywróciłem oczami, wchodząc do wanny i usadawiając się pomiędzy nogami chłopaka.
-Mam prawo zadawać głupie pytania.
- Jesteś sługą więc mogę ci zabronić.
- Ale nie musisz.- Całe szczęście że zapomniał o tej głupiej obróżce.
- Ale mogę. Kaprys taki.
- Ale tego nie zrobisz.
-Skąd taka pewność?
- Bo... Mam ładne oczy?- Zatrzepotałem rzęsami i zaśmiałem się.
-Wiesz, że tym mnie nie przekonasz?- Zaśmiałem się.
-Bo jestem twoim najlepszym, bo jedynym sługą i należy mi się coś od życia?
-Słudze nic się nie należy.
-Nawet psa jeżeli jest grzeczny się nagradza.
- A ty nie byłeś grzeczny.- Odchyliłem się by spojrzeć na niego.
-Będę bardzo grzeczny... Zresztą byłem grzeczny!
-Pokarz to.
- Jak mam pokazać?- Przechyliłem głowę.
- A jak myślisz?
- Myślę że... Że nie wiem co myślę
-Ty? Oj nie dobrze z tobą. Skup się... co mogę chcieć?
- Możesz chcieć mnie przelecieć albo chcieć żebym umył ci włosy, albo...- Zacząłem wyliczać na palcach.
-Pierwsza odpowiedź trafna.- Pocałowałem go.
Oddałem i pogłębiłem pocałunek.
Gdy zabrakło nam tchu odsunąłem się od niego.
-W wannie będzie niewygodnie.-  Zauważyłem lekko zdyszany, jednak przylgnąłem do niego całym ciałem.
- Ale po dotykać się możemy.- Uśmiechnąłem się.

- Możemy.- Przytaknąłem ochoczo.
____________________________________________
A już myślałam, że dziś nie dodam. W niedzielę wrzucę kolejny. 

2 komentarze: