Zayn
Liam
___________________________________
Zgasiłem papierosa.- Widzę Li, że nadal nie jesteś skory do rozmowy
z nimi.
-Nie
odczuwam potrzeby, żeby z nimi rozmawiać. - Wzruszyłem ramionami.
Nachyliłem się nad jego uchem.- Nawet dla mnie tego nie zrobisz?-
Szepnąłem.
-Tak,
tak, tak. Sio.- Odepchnąłem go od siebie i zacząłem prowadzić całkiem normalną
rozmowę z pierwsza osobą jaka się nawinęła pod rękę.
Znów się nachyliłem.- Grzeczny. Możesz pomyśleć o nagrodzie.-
Przejechałem językiem za jego uchem.
Odsunąłem
się.- Sio powiedziałem.
Wywróciłem oczami. Wyprostowałem się i przysłuchiwałem rozmowie.
Tak
generalnie to ostatecznie reszta chłopaków włączyła się do dyskusji.
I co tak mu źle? Po jakiejś 40 minutach chciałem już wrócić do
pokoju. –Li, zbieramy się.
-Ta
jes.- Wstałem. Jak jakiś tresowany piesek, kurwa.
Gdy zamknąłem drzwi do swojego pokoju przyparłem chłopaka do
ściany.- Tamto nie było miłe.- Wymruczałem.
-Które?
-To, że kazałeś mi się odsuwać, skarbie.- Złączyłem na chwilę nasze
usta.
Westchnąłem.-
Coś czuję, że zwykłe przeprosiny cię nie usatysfakcjonują.
-Proponujesz coś?
Przygryzłam
wargę i spuściłem głowę.
-Czyli nic?
-Jjakos
tak... Nie wiem...
-A ja chyba wiem. Obciągnij mi.
Spojrzałem
na niego zaskoczony, ale posłusznie uklęknąłem.
-Na kolana i do rana.- Rozpiąłem spodnie.
Wywróciłem
oczami. Zsunąłem z niego spodnie oraz bokserki i wziąłem jego penisa do ust.
-No postaraj się, skarbie.
Przód,
tył, przód, tył. Mocno się na nim zasysałem.
Wplątałem rękę w jego włosy. Niezły jest.
Usta
mnie bolą. Podniosłem wzrok, żeby widzieć twarz Zayna.
Spojrzałem w jego tęczówki i uśmiechnąłem się. Jak rasowa
dziwka.
I
co on się tak do mnie szczerzy? Ts.
Spełnienie nadchodzi. Spuściłem się w jego usta.
Zakrztusiłem
się. Większość połknąłem ale strużka spermy spływała mi z kącika ust.
Uklęknąłem. Zlizałem spermę i pocałowałem go.
-Gorzkie.-
Poskarżyłem się gdy już się od siebie oderwaliśmy
-Polubisz.
.-Będę
musiał.- Podniosłem się.
Również wstałem. Położyłem się na łóżku.- Chodź do mnie.
Ległem
na łóżko, obok niego.
Odwróciłem się na bok i zacząłem rysować wzorki na jego klatce.
Głupie to.
Zerknąłem
no to co robi.
Patrzy co robię... Oznaka miłości serce. Zacząłem właśnie je
rysować.
Uśmiechnąłem
się pod nosem.
No Zayn obudź swoją romantyczność. Kurwa ja jej nie mam. To niech
będzie filmowa. Przecież katowali mnie tym. Wiem! W tym fiknie leżeli właśnie
tak rozmawiali i całowali po szyi. Trzeba spróbować. Najpierw zahaczałem nosem
a następnie całowałem to miejsce.
Nie
zaprzeczam było miło, tylko...-Zayn... ja nie wiem co chcesz osiągnąć, ale
takie rzeczy to działają raczej na dziewczyny...- Rzuciłem nieco skrępowany.
-Nic nie chce osiągnąć. A ty i tak jesteś jak dziewczyna. Wybacz,
skarbie taka prawda.
-Nie
jestem! - Ts. Ja? Jak dziewczyna? Debil.
-Nie bierz tego jako atak przeciwko twojej męskości, ale po prostu
jesteś delikatniejszy ode mnie.
-Oczywiście,
Zayn Malik, samczy samiec z testosteronem zamiast krwi.
-Musimy to roztrząsać?
-Nie
musimy.- Odwróciłem głowę.
-Dziękuję.- Wróciłem do przerwanej czynności.
Zamruczałem
cicho.
-Widać nie tylko na dziewczyny działa.
-Wredny.
Po prostu mi się podoba.
-Nie jestem wredny. Mówię co widzę.
-Nie
chce mi się z tobą kłócić.- Mruknąłem.- Nie było tematu.
-Jak uważasz.
Przymknąłem
powieki. Całkiem przyjemnie.
Oparłem się na łokciu i cmoknąłem go w nos.
Otworzyłem
oczy i zmarszczyłem nosek.
-Słodko.
-
Nnie prawda!
-Prawda. Jesteś słodki. I mój.
-Nnie
jestem słodki!
-I tak zdania nie zmienię.
-Ale
to nie prawda!
Wywróciłem oczami.- Dla mnie jesteś. Koniec tematu.- Pocałowałem go.
Burknąłem
coś niezadowolony, w jego usta.
Odsunąłem się z lekkim uśmiechem.- Lubię cię całować.
-Lubię
jak mnie całujesz.
-Cieszę się. Ale tylko to lubisz?
-Lubię
też inne rzeczy, które mi robisz. Ale nie wszystkie.
-Które lubisz?
-Lubię...
te które nie bolą...
-Musisz mi wypominać?
-
Już nie będę.
-Też się postaram.
-I
dobrze. Dziękuję.
-Dla ciebie wszystko.
-Nie
mów tak...
-Czemu?- Położyłem się obok.
-Bo
to dziwne.- Przysunąłem się bliżej niego.
-Dziwne?- Ja to wiem. Ale muszę.- Czemu tak uważasz?
-
Nie zadawaj takich pytań.
-Chce wiedzieć to zadaję.
-Ale
ja nie chcę ci odpowiadać
-Chcesz bym był smutny?- Wysunąłem dolną wargę.
-Zayn...
Czy ty zawsze musisz mnie męczyć?
-To też lubię.
-Będziesz
mi się śnił w koszmarach. Wkurwiający Zayn chcący coś ode mnie.
-Jakże piękne będą to sny z moją osobą. Niech ci tylko nie stanie.
-Uwierz,
te sny nie będą takie przyjemne.
-Ale ja jestem przyjemny. I nadal nie odpowiedziałeś na moje pytanie.
-I
nie odpowiem.
-Nawet jak ładnie poproszę?- Bo przystawić ci spluwy nie mogę.
-Nie.
-To nie.- Odwróciłem się do niego plecami. Jak 5latek jakiś.
Przytuliłem
się do jego pleców.- I kto się zachowuje jak dziewczyna?
-Zostaw mnie.- Odsunąłem się od niego.- Przez to, że chce być miły
zamieniłem się w pięciolatka.
-Nie
musisz być aż taki miły.- Znowu do niego przylgnąłem.- Ale jako dziecko pewnie
byłeś słodki.
-Czyli jestem za miły? I cały czas jestem słodki.- Lekko się
odsunąłem. Miejsce mi się kończy.
A
ja znowu się do niego przytuliłem.- Trochę za miły... Jak nie ty. Nie jesteś
słodki.
-Czyli lepiej jak nie jestem miły?- A niestety muszę. Trochę.-
Jestem słodki.
-Jak
nie jesteś aż tak miły.
-Inaczej nie umiem. Ciesz się z tego co masz.
Westchnąłem
cierpiętniczo.
-Odsuń się ode mnie.
-Nie
chcę.
Wstałem z łóżka.- Ale ja chce. Skierowałem się do szafy.
Niezadowolony
zamachałam rękoma.- Wracaj!
-Nie.- Wyciągnąłem skórzaną kurtkę.
-Gdzie
idziesz?
Odwróciłem się do niego zakładając kurtkę.- Nie twój interes.
Usiadłem,
przytuliłem poduszkę i podciągnąłem kolana.- Nie to nie.
Wyszedłem z pokoju. Pojechałem wyrwać jakąś
panienkę. On nie może, ja chce. Przy okazji się wkurzy.
Wyjąłem jego laptopa. Mogę przecież. Pologowałem
się gdzie trzeba. Oczywiście od razu zaczęły mnie męczyć siostry i kilku
znajomych. Uh
Od razu wypatrzyłem niezła laskę.
Coś tam mętnie tłumaczyłem, że urodziny spędzę
tam gdzie jestem. Nie mogą dać mi spokoju. Poinformowałem, że będę chodził na
uczelnię co większość potraktowała z dużą ulgą.
Po chwili uwodzenia zabrałem dziewczynę do
siebie. Wszedłem do pokoju.- Wyjdź.
Znowu.- Ale mi się tu podoba.
Wycofałem się do jego pokoju.
-I nie właź mi do pokoju!
-To wyjdź z mojego.
Ale ja tu lubię siedzieć.
-A ja potrzebuje miejsca.
-To znajdź je gdzie indziej.
-Chce w swoim pokoju, ale jesteś tu ty, więc
wyjdź, albo idziemy do ciebie.
Prychnąłem i krzywiąc się lekko poczłapałem do pokoju. Jest lepiej niż rano ale nadal
boli.
Udałem się z dziewczyna na łóżko. Całowałem jej
szyje rozbierając ją szybko. Następnie trochę ją przygotowałem i szybko
wszedłem. Rżnąłem ją tak jak wczoraj Liama.
Zawinąłem się w kołdrę jak w kokon. Ciepło. Głupi
babsztyl. Głupi Zayn. Niech się jakimś syfem zarazi. Chociaż lepiej nie. A
niech zdechną oboje!
Szybko się poruszałem. Zapewne Liam słyszał jęki
dziewczyny. I dobrze.
Starałem się ignorować dźwięki, które dobiegały
mnie z pokoju Zayna. Zresztą, czym ja się przejmuję? Ślubu z nim nie brałem.
Może sobie robić co chce. Więc czemu tak się tym przejmuję? Idiotyzm.
Po jakimś czasie doszedłem. Wychodząc z niej
myślałem o brązowookim.- A teraz ubieraj się i spierdalaj.- Z nią się przytulać
i rozmawiać nie będę. Gdy wyszła poszedłem do Payne'a.
Zwinąłem się w kłębek. Tak lepiej.
Położyłem się za nim.
-Nie gadam z tobą.
-Nie musisz.- Objąłem go.
Odsunąłem się od niego.
Znów go oblałem.
Nie protestowałem. Po prostu leżałem jakby go tam
nie było.
-Ej zły jesteś?
Zignorowałem jego pytanie.
Odkryłem kołdrę z jego twarzy. Pocałowałem go w
szyję.
Przykryłem się z powrotem.
Odkryłem go znów.- O co ci chodzi?
Przykryłem się z powrotem.
Wywróciłem oczami.- Li....
Zignorowałem.
-Będziesz mnie ignorował?
On chyba naprawdę jest głupi. Nie odpowiedziałem.
-Skarbie.
Nudzi mi się. Może zacznę liczyć. Jeden, dwa,
trzy, cztery...
-Przestań do cholery mnie olewać!
Piętnaście, szesnaście, siedemnaście.
Zdarłem z niego kołdrę.- Nie denerwuj mnie!-
Wziąłem głęboki oddech.- Dobranoc.- Wyszedłem z pokoju.
Poszedł sobie. I co on mi z nocą wyjeżdża jak
jest dopiero 19:30. Zgłodniałem z tego wszystkiego, więc powolnie ruszyłem w
stronę kuchni.
Byłem w kuchni gdy przyszedł. Zabrałem swoją
kolację i udałem się do pokoju.
Idź sobie, idź. Zrobiłem sobie kanapki i ruszyłem
do pokoju... kogoś po użalać się nad swoim losem. A nie mogę? Mogę.
Włączyłem laptopa. Liam się nie wylogował.
Poczytałem jego wiadomości.
Jedząc kanapki, a właściwie się nimi krztusząc
opowiedziałem jakże tragiczną historię mego życia, co Louis- Dlaczego akurat on
musiał mieć pokój obok schodów?- skwitował wywróceniem oczami, kulawym
pocieszeniem i krótką ale bardzo adekwatną wiązanką na temat głupoty Zayna. Ts,
następnym razem wezmę inne drzwi.
Przełączyłem się na swoje konto. Pozałatwiałem
swoje sprawy.
Po chwili do pokoju wszedł Harry a ja
stwierdziłem, że poprzeszkadzam im trochę dłużej, zwłaszcza, że Hazz wygląda na
lepszego pocieszacza.
________________________________________
Hej, hej, hej! Stęsknił się ktoś przez te 2 dni? (Nie odpowiadajcie wolę żyć w założeniu, że tak.)
A teraz sprawa do Was.. mam zamiar napisać one shota. No i świetnie, wiem, ale co to ma wspólnego z Wami? Otóż macie zajebistą możliwość wybrania paringu.
Elounor <3 napisz o Elounor. Albo Heleanor. Hahahahaha nie nic. Larry oczywiście :)
OdpowiedzUsuńRozdział jest świetny
@girl_lovesdraco
Jasne, że się stęskniliśmy <3 Rozdział świetny :) A co do one shota, to ja chcę Larry'ego :3
OdpowiedzUsuń@fallensoul19
jestem uzależniona od tego bloga <3 Świetnie piszesz, czekam na nexta, moglabys powiadamiac? xx @aloamybieber
OdpowiedzUsuń