Zayn
Liam
_____________________________________________
Mruknąłem pod nosem. Okręciłem się i objąłem
chłopaka.
Poprawiłem koc i starałem się nie ruszać. Z
delikatnym uśmiechem na twarzy czytałem.
Otworzyłem oczy i przetarłem je.- Która godzina?-
Spytałem znów przymykając oczy.
-Coś koło 15.30.- Wróciłem do lektury.
Niedługo przyjadą meble.- Czeka nas robota.-
Mruknąłem mocniej przytulając się do chłopaka. Położyłem głowę na jego torsie.
-Jaka?- Zacząłem bawić się jego włosami.
- Meble?- Ledwo powstrzymałem się przed kocim
pomrukiem.
-Naprawdę jesteś czasami jak kot.- Dalej bawiłem
się jego włosami i zacząłem delikatnie masować skórę jego głowy.
- Nie prawda.
-Ale tylko czasami. Rzadko.- Uśmiechnąłem się
szerzej.
Rzadko to mnie ktoś tak dotyka. Co ja pierdole?
Nigdy.- I tak za dużo.
-Jak uważasz.- Palcami zacząłem zataczać kółeczka
na jego głowie.
Wsadziłem rękę pod jego bluzkę i zacząłem masować
jego tors.
Westchnąłem cichutko. Moje palce ześlizgnęły się
na kark Zayna.
Przyszczypnąłem
jego sutek. Na samą myśl, że muszę niedługo wstać westchnąłem.
Tym razem wydałem z siebie głośniejszy dźwięk.
Masowałem jego kark.
- Podoba ci się.- Stwierdziłem.
-Podoba.- Przyznałem lekko zarumieniony.
- Co czytasz?- Otworzyłem oko na chwilę.
Zaśmiałem się.- 50 twarzy Grey'a. Mówi ci to coś?
- Coś mówi. Wiesz, mało czytam. O czym to?
-To o facecie, podobnym do Pattinsona... A co ja
się produkował będę. Coś co cię bardziej zainteresuje: ostre opisy seksu i
pokoik do sado maso.
-Miałem dziwne przeczucie że odpowiesz jakoś podobnego.
- W tej kwestii nie trudno mnie rozpracować,
skarbie.
- Naprawdę masz ochotę na takie rzeczy?
- A czemu nie?
-Bo to takie trochę... Czekaj masz ty te
wszystkie takie... ummm... akcesoria?!
- Nie wiem o jakich tam mowa, ale podejrzewam, że
kilka posiadam. Resztę można kupić.
Zaczerwieniłem się. Ale... ja mam nadzieję że on
nie chce ze mną...
Usłyszałem dzwonek do drzwi. Meble. Szlak.-
Chodź.- Zszedłem z łóżka i udałem się na dół.
-Ja, her general!- Popędziłem za nim.
Odebrałem przesyłkę i wniosłem ją na górę razem z
chłopakiem. Wyjąłem ją z kantora i zacząłem składać łóżko.
Pomagałem chłopakowi najbardziej jak umiałem ale
prawda jest taka, że nie jestem najlepszy w składniach mebli.
Po dwóch godzinach skończyliśmy. Została szafa.
Najgorsza rzecz do składania.
Z szafą męczyliśmy się najdłużej. Na końcu
zadowolony opadłem na łóżko.
- W aucie mam poduszki, kołdrę. Pomożesz mi
przynieść?
-Jasne.- Pierwszy zszedłem na dół.
Dogoniłem go i otworzyłem bagażnik. Wyciągnąłem
lampkę i poszewki. Podałem to chłopakowi. Sam wziąłem kołdrę i poduszki.
Wróciliśmy do pokoju blondyna.- Pościel sobie. Idę po twoje rzeczy.- Udałem się
do swojego pokoju po torby leżące w kącie.
Pościeliłem łóżko i podłączałem lampkę. Po chwili
do pokoju wszedł Zayn z moimi torbami.
- Pomóc rozpakować?
- Skoro chcesz.- Zacząłem układać książki na
półce.
A ten tylko książki.- A jak pomogę to wrócimy do
pozycji sprzed przyjazdu mebli? - Kurwa. Czemu nie ugryzłem się w język?
Spojrzałem na niego zdezorientowany.-
M-możemy...
Uśmiechnąłem się i zacząłem wykładać jego rzeczy
z torby.
Po pół godzinie wszystkie ciuchy miałem poukładane
w szafie.- Skończyliśmy?
- Chyba tak.
Usiadłem na krawędzi łóżka i spojrzałem na niego
pytająco.
- Co?
-Niiiic.- Położyłem się i wróciłem do czytania
książki.
Nie
chciałem przyznawać się, że pamiętam. Po co? Ja Zayn Malik pragnący czułości.
Trochę nie mój styl.- No co?
-Naprawdę nic.
-Jak chcesz. - Położyłem się obok niego na
łóżku.- Wygodne.
-Bardzo.- Przyznałem. Oparłem się o jego ramię.
-To podziękuj.- Popukałem palcem w policzek. Po
chwili w tym miejscu poczułem usta chłopaka. Chwilę poleżałem z chłopakiem na
mojej klatce następnie położyłem się na nim jak u mnie w pokoju. Przymknąłem
oczy.
Znów zacząłem się bawić jego włosami, ale większą
uwagę przywiązywałem do książki.
Znów gładziłem jego tors. Podniosłem lekko głowę
i przejechałem nosem po jego szczęce.
I właśnie ten moment wybrał sobie Lou żeby wpaść
do mojego pokoju. No gorzej trafić nie mógł.
Usłyszałem otwieranie drzwi. Spojrzałem w ich
kierunku. - Czego Tomlinson?
Wyszczerzył się głupio.-Tak sobie was szukam.
- Tak sobie nas znalazłeś.- Wywróciłem oczami.
Wstałem, złapałem Lou za nadgarstek aż syknął z bólu. Wszedłem do jego i loczka
pokoju. -Twój chłopak się nudzi, Hazz. Zajmij się nim. Rób co chcesz tylko nie
za głośno.- Wróciłem do Liama i swojej pozycji na łóżku.
-Ty zawsze tak?- Z trudem powstrzymałem śmiech.
- Jak?
-Tak: Wpierdalaj z mojego pokoju, niech się Hazza tobą zajmie, jestem
zajęty?
Fakt nie zamknąłem drzwi to mógł słyszeć.-
Zazwyczaj. A co?
-Z dziwnych powodów to zabawne.- Odłożyłem
książkę.
- Z dziwnych powodów uważasz, że jesteś hetero, a
na mnie lecisz.
- Myślałem że jestem bi. Pamiętasz, wtedy u mnie?
-Pamiętam. Masz niezłą siostrę. A o co dokładnie
chodzi?
-No ta rozmowa pod prysznicem... że po następnym razie nie
będę mógł wyzerować... chwila nie było następnego razu czyli jestem hetero!
- Zaraz może się to zmienić. I dalej hetero leci
na faceta. Ups. Niszczę ci świat.- Zaśmiałem się.
-Trudno, przeżyję.- Zayn ma bardzo miękki włosy.
Podobają mi się.
- To dobrze. Może w końcu się przyznasz.- Cały
czas masowałem jego klatkę piersiową. Teraz zjechałem na jego krocze.
Wciągnąłem głośno powietrze -Teraz chcesz?
-Niee.- Dalej ugniatałem jego krocze.- Chcę
coś... innego.
-Idiota.- Oddech mi przyspieszył a z moich ust
wymykały się ciche pojękiwania.
- Idiota? Niby czemu?- Zacząłem jeździć nosem po
jego szczęce, a następnie składać pocałunki na szyi. Moja ręka nadal znajdowała
się na jego kroczu.
-A jak myślisz?- Głos lekko mi drżał.
- No czy ja wiem. Oświeć mnie.
- Nie!
Wstałem i kierowałem się do drzwi.
-Zayn!- Cham!
- Słucham?
- Nie bądź taki...
- Taaa. Wiesz skończyłem z tym.
Prychnąłem.-Nie to nie. Sam skończę!
Wszedłem do pokoju. Wyciągnąłem kajdanki.- Teraz
nie.-Odwróciłem go na brzuch i skułem ręce.
-Wredny.- Szarpałem rękoma.
-Wiem.- Wyszedłem z jego pokoju a następnie z
domu. Wsiadłem do samochodu i pojechałem na spotkanie z tą dziewczyną, która była w księgarni.
Poszedł. Cham. Zacząłem się mocniej szarpać. W
przypływie geniuszu zacząłem ocierać się o pościel.
Zatrzymałem się w miejscu gdzie byłem umówiony z
brunetką. Usiadłem obok niej na ławce.
Nadal
się ocierałem. Po dłuższej chwili doszedłem.
Wróciłem do domu z dziewczyną. Wszedłem do mojego pokoju. Od razu
przyparłem ją do ściany i zacząłem ją całować w szyję.
Ogarnąłem
się trochę. Podreptałem do pokoju Zayna żeby mnie rozkuł. I nie powiem, żeby to
co tam zobaczyłem mnie uszczęśliwiło.- Co ona tu robi?- Zapytałem spokojnie,
chociaż w środku się we mnie gotowało.
Oderwałem się od szyi brunetki.- A co tak piękna pani może robić u
mnie w pokoju?
Piękniejszy
od niej jest przeciętny kurwiszon przydrożny.- Zapewne wiele ciekawych rzeczy.
Rozkuj mnie.
- Jestem zajęty, nie widzisz?- Wróciłem do całowania dziewczyny.
-
Zapewne. Rozkuj mnie.
Wyciągnąłem klucz i rozkułem chłopaka. Znów zacząłem całować
dziewczynę.
-Zayn
zostaw do cholery tą dziwkę!- Tsa, jak to jest dziwka, to ja jestem trolejbus.
To się nawet na kurwiszona nie kwalifikuje. Za brzydkie, pewnie mieszka pod
mostem. Krzywy wyraz mordy, syfy na gębie, kurwa, syfilisu i grzyby, na dodatek
pewnie tak zerżnięta, że rozciągnięta jak worek.
- O co ci chodzi?- Uniosłem brwi.
-Kurwa
o nic!- Zdychaj w rowie szmato pierdolona z kurzym łajnem zamiast mózgu.
- To wyjdź.- Odwróciłem się w kierunku niebieskookiej.
-Nie.-
Franca niech kurwa wyleci w powietrze, z dala ode mnie.
- Ostatnio nie chciałeś trójkąta.
-
I nadal nie chcę.- Na pewno nie z tą lafiryndą. Ani żadną inną.
-To... wyjdź. Chyba, że chcesz popatrzeć.
-Ani
jedno ani drugie mnie nie interesuje.- Usiadłem na łóżku.
Złapałem dziewczynę za rękę i poszedłem do pokoju Liama.
Poszedłem
za nimi. Swoją drogą to pościel jest brudna.
Li przyszedł za nami.- Czego kurwa?!
-
Mówiłem na samym początku.
- Po pierwsze to nie dziwka, a po drugie niby dlaczego?
-Bo
kurwa tak!
Złapałem go i wyprowadziłem z pokoju. Znów wróciliśmy do moich
czterech ścian.- Mów o co ci chodzi zanim stracę cierpliwość.
-
I znowu zaczniesz mnie dusić?- Prychnąłem.
Potarłem nerwowo kark. Musiał wypominać?- Nie, ale powiedz.
-Jesteś
największym idiotą jakiego znam. Wesołe miasteczko, pewna lafirynda, moja
reakcja. Wystarczy do skojarzenia faktów?
Westchnąłem smutno.- Tak, wystarczy. Ale ja nie jestem dziewczyną, a
to na nie lecisz.- Wyminąłem go i zmierzałem do dziewczyny.
-Zayn,
nie wmawiaj mi kurwa, że aż tak ci zależy żebym to przyznał.
Odwróciłem się do niego.- Co przyznał?
-Że
na ciebie lecę, w związku z tym jestem bi, bądź homo?
- Jesteś hetero.
-Uhhh...
Nie jestem.
- To jakiej orientacji jesteś?
-Bi.-
wzruszyłem ramionami.
-Yhym.- Odwróciłem się z zamiarem wrócenia do dziewczyny.
-Albo
mi nie wierzysz, albo jesteś cholernie wredny, albo jedno i drugie.
- O co ci znów chodzi?- Odwróciłem się do niego.
Machnąłem
ręką. Poddaję się.- Tym razem naprawdę nic. Nie przeszkadzajcie sobie. Dobrej
zabawy.- Zawróciłem do pokoju Zayna.
Poszedłem za nim. Przyparłem go do ściany. Ręce położyłem po obu
stronach jego głowy.- I nie jesteś zazdrosny?
-Jestem.-
Przyznałem spuszczając wzrok. Był za blisko.
Podniosłem jego głowę , nachyliłem się i pocałowałem go.- Odesłać
ja?
-Tak.-
Skinąłem głową.
cudowny, jjkgdkgsab, tylko szkoda, że taki krótki jakiś ): @xXxLouehxXx
OdpowiedzUsuńDziękuję, że mogłam odłożyć moje durne notatki z woku. Świetny rozdział
OdpowiedzUsuń@girl_lovesdraco
nie ma za co:) polecam się na przyszłość
UsuńWow, wspaniały jak zawsze Xx
OdpowiedzUsuń