niedziela, 27 kwietnia 2014

Ziam VII

Zayn
Liam
_______________________________________________________________
- Z tamtą dziewczyną? Dziękuje nie.

- Niee. Tylko ze mną. - Zrobimy mu przyjemność. W końcu taka była umowa.

Cała ta rozmowa była dziwna.- Może cię to zdziwi, ale przez tą rozmowę jakoś kompletnie strąciłem ochotę.

- Do wieczora cie najdzie. -Już ja się postaram. Najwyżej wyjdzie jak ostatnio.

-Chciałbym to zobaczyć.

-Zobaczysz, zobaczysz.- Zaparkowałem pod domem. Wysiadłem i wszedłem do domu. Zostawiłem klucze w koszyku.

Wyszedłem i podążyłem do domu.- Wątpię.

Wdrapałem się do mojego pokoju. -Tu jest laptop, telewizor na dole. Wszystko jasne?

-Mhm.- Skinąłem głową. Pooglądam telewizje.

-Gdzie idziesz? -Spytałem widząc, że wychodzi.

-Coś obejrzeć. Może trafi się coś ciekawszego od telenoweli?- Ruszyłem do salonu.

- Ja? -Dogoniłem go i złapałem za nadgarstek.

-Wszystko jest ciekawsze od telenoweli.- Stwierdziłem.

-Nie wiem. Nie oglądam takich gówien. -Zaciągnąłem go do pokoju. - A ty o czymś zapomniałeś.

-Nie mam pojęcia o czym ty mówisz.

- A obróżka? -Spytałem machając nią.

A taką miałem nadzieję z zapomni. -Daj mi to...- Za jakie grzechy ja się pytam?!

Oj ktoś tu jest niezadowolony. Heh. - No teraz pięknie.

Prychnąłem niezadowolony. -Nawet nie pytam czy muszę. - Zrezygnowany ruszyłem do salonu.

- I dobrze. Bo musisz.

W tv nic nie było. Ugh. No ludzie, no. Wróciłem do pokoju.

Leżałem na łóżku. - Co już się stęskniłeś?

-W tv nic nie było. -Klapnąłem na łóżku.

- To co zamierzasz teraz robić, skarbie? - Taaa lubię tak mówić skoro wiem, że go to denerwuje.

Zabije go. Zabije. -Nie mam pojęcia. Nie mów do mnie skarbie!

- Ależ oczywiście, skarbie. To jak mam mówić?

-Yhh, Liam na przykład? - Jednak jestem idiotą.

- Nie. Widzisz zostajemy przy skarbie.

-Uh.- Nawet nie mam siły się z nim kłócić.

- A wracając skarbie.. - Włożyłem rękę pod jego bluzkę i zacząłem jeździć.

Wzdrygnąłem się czując jego zimne palce. -Zayn...

- Tak? -Mruknąłem.

-Nnie rób tak...

-Czemu? -Zdziwiłem się.

-Bbo.. To...

- Mów. -Warknąłem zirytowany.

-Nno... krępujące...

- Krępujące? Co w tym krępującego?

-Wszystko!

-Zachowujesz się jakbyś nigdy z nikim nie spał. -Wywróciłem oczami.

-Wiesz z facetem przespałem się raz i to w stanie szoku pourazowego.

- Jakie niby miałeś urazy? Gość, którego zabiłem miał uraz.

-No to szoku psychicznego... Jeden pies.

- A z dziewczyna? To to samo.

-Jest spora różnica.

- Ile razy spałeś z dziewczyna? -Dopytywałem.

-Mniej niż więcej?

- Li, okres się. Bo zacznę podejrzewać, że nigdy nie uprawiałeś seksu. A jeśli nawet nie szkodzi. Nie będę się śmiał.

-W to ostatnie jakoś ciężko mi uwierzyć. No niewiele razy. Bardzo niewiele. Wystarczy?

- Wystarczy. Choć tyle sam mogłem się domyślić. A dziewczyn miałeś? -Pytałem dalej.

-Ze... trzy?

Nic nie odpowiedziałem tylko wpatrywałem się w ścianę. 

Ściana taka ciekawa. Shh.

- Skąd jesteś? Urodziłeś się w Londynie?

-Wolverhampton. Przeprowadziłem się gdzieś z sześć lat temu. A ty?
- Z Bradford. - Taa bad boy from Bradford.- Przeprowadziłem się w wieku z 10 lat.
-Dawno.- Stwierdziłem.

- Taa.

Nie wiedząc co powiedzieć położyłem się na łóżku.

- Li?- Powiedziałem wyciągając ramie.

-Hm?

- Chodź.

Przysunąłem się do niego.
Objąłem go. - Czemu się przeprowadziłeś?
-Ojciec zmienił pracę..- Oparłem głowę o jego ramię. -Hej od kiedy... jakby to... Strzelasz do ludzi temu podobne?- Nie ma to jak ładnie ująć pytanie -,-

- Jakoś jak miałem 16 lat.

-Znów długo.

- Tak wyszło. Spotkałem poprzedniego przywódcę gangu i się zaczęło. A teraz ja dowodzę.

-Pewnie masz sporo na głowie. A ja ci przeszkadzam.

- Harry, Lou i Niall mi pomagają. Nie wszystko jest na mojej głowie, skarbie. A ty mi nie przeszkadzasz. A gdyby nawet to i tak musisz tu siedzieć.

-Wiem.

- Choć z drugiej strony, nie poszedłbyś na psy, nie? - Skoro na mnie leci...

-Nie mam najmniejszego zamiaru.

- To dobrze. -Dobrze myślałem. - A wrócić do domu?

Westchnąłem ciężko. Wzruszyłem ramionami.- Nie wiem. Nie myślałem o tym.

- Ok. Bo wiesz jutro mamy jechać po rzeczy. - Westchnąłem.- Choć jesteś moim sługa i nie wiem czy mam cie puścić.

-Nie ucieknę. Obiecuję

- Nie chodzi o to. - Potarłem kark wolną ręką. - Nie chce byś wracał do domu. Strącę sługę.

-Zawsze możesz mi przystawić pistolet do głowy.- Zauważyłem.- I wtedy raczej na pewno nie będę mieć wyjścia.

- Fakt. - Czemu o tym zapomniałem? I po chuj daje mu znak, ze może wrócić do domu?

Normalnie dać nobla za inteligencję.- Nie mów, że zapomniałeś.

- Ja nigdy nie zapominam. Pamiętam tez, że zgodziłeś się na coś.

Spaliłem buraka. Głupie wesołe miasteczko.

Rumieni się. Słodkie. Naprawdę. - A wieczór się zbliża. Mam pozbyć się chłopaków? - Skoro wstydzi się jak go dotykam i nikogo nie ma to chyba gdy będzie jęczał a chłopaki będę to słyszeli tym bardziej. I może będzie chciał to odkręcić. Nie ma.

Z dwojga złego... Skinąłem głową.

- Mam nadzieje, że się wyspałeś w dzień. - Mruknąłem mu do ucha a następnie polizałem za nim.

Zadrżałem..-Ttak.

- Cieszę się. - Chciałem jeszcze się trochę o nim dowiedzieć, ale kompletnie nie wiedziałem o co mogę pytać i jak. Nawet trochę to do mnie nie pasowało. Ja chcący dowiedzieć się kompletnie nie przydatnych informacji.

Poruszyłem głową. Dzyń-dzyń! Cholerny dzwoneczek.

Zaśmiałem się. Ja i moje pomysły.

-Zayn?

- Tak, skarbie?

-Mogę to zdjąć? Głowa mnie boli od tego dzwonienia.

Wyobraziłem sobie nasz seks i ten dzwoneczek. To by było hmmm komiczne.- Możesz. Nie chce myśleć, że posuwam kota.

Zignorowałem końcówkę jego wypowiedzi.- Dzięki.- Zdjąłem z siebie to cholerstwo. Dzieło szatana!

- Ale założysz to później. - Lubię jak się denerwuje.

Skrzywiłem się niezadowolony. Świetnie.

-Czekaj tu. -Wyszedłem. Udałem się do chłopaków by się ich pozbyć. Następnie do kuchni.Wróciłem do pokoju z napojami. -Sok pomarańczowy, skarbie.- Podałem mu szklankę. Sam zabrałem dla siebie piwo. Ułożyłem się by znów przytulić chłopaka.

Uśmiechnąłem się.- Dziękuję.- Wziąłem od niego szklankę i wypiłem kilka łyków.

- Chłopaki za chwilę powinni zniknąć. -Uśmiechnąłem się. -Wiesz co to oznacza. - Znów zanurzę się w tobie i będę rżnął do rana.' Pomyślałem.

Znów się zburaczyłem. Co ja poradzę, że na samą myśl... no reaguje jak reaguję? To zawstydzające!

- Gorąco ci?

-Nie zadawaj głupich pytań...

- Wybacz. Wiem, ze to moja zasługa.

Spuściłem głowę. I nie będzie nic widać! Jestem genialny.

-Ej.-  Podniosłem jego podbródek. - Nie ma tak.

Spróbowałem z powrotem opuścić głowę.

- Chodź ze mną. -Ruszyłem w kierunku balkonu.

-Po co?- Poszedłem za nim.

- Zapalić. -Wyciągnąłem paczkę i odpaliłem jednego papierosa. –Chcesz? - Wyciągnąłem dłoń z fajka w stronę brązowookiego.

-Nie, dzięki.

- Jak chcesz. - Nie pije, nie pali, nie ćpa. Wstydzi się seksu. - Nigdy nie paliłeś?

-Nie.- Oparłem się o barierkę.

- To spróbuj.- Kolejny raz wyciągnąłem dłoń w jego kierunku.

Zaciągnąłem się. I niemal natychmiast się rozkaszlałem.

- Nauczysz się. -Wyciągnąłem kolejnego papierosa, podpaliłem go i zaciągnąłem się.

Obrzydlistwo.- Jakoś wolę nie.

- Za pierwszym razem nigdy nie smakuje. - Zaciągnąłem się kolejny raz.

-Muszę?- Jęknąłem niezadowolony.

Tacy rożni. - Obróżkę ci odpuściłem.

Zrezygnowany zaciągnąłem się i zakaszlałem.

Spojrzałem na niego ukradkiem i uniosłem lekko kąciki ust. Zauważyłem, że chłopaki wyszli z domu. Miło.

Błe.- A jak ładnie poproszę?

- Nic ci to nie da.

Westchnąłem i zaciągnąłem się jeszcze raz z podobnym skutkiem jak poprzednio.

Skończyłem palić. Peta zgasiłem w popielniczce stojącej na oknie. - Możesz przestać.

Nareszcie. Z rozpędu wywaliłem do cholerstwo do nie wiadomo gdzie, czyli rzuciłem w dal.

-Jak mi sie dom podpali to cie zabije. - Powiedziałem. Nigdy nie wiadomo, nie?

-Ale to poleciało daleko tam.- Wskazałem na widok z balkonu.


- Oby. A teraz chodź. - Pociągnąłem go w kierunku pokoju. Zamknąłem drzwi i rzuciłem chłopaka na łóżko.
__________________________________________________________
Tak znów zakończone w złym momencie, wiem.Jak będziecie ładnie komentować to następny wrzucę jutro. 

4 komentarze:

  1. Świetny, ale aaaaaaaaaa chcę już kolejną część ^.^
    @fallensoul19

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne (:
    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też się zaliczam do komentujących?
    Giahahahah, Liam-podpalacz XDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  4. w takim momencie?! robisz mi krzywdę ): @xXxLouehxXx

    OdpowiedzUsuń