niedziela, 20 kwietnia 2014

Ziam III

Zayn.
Liam
___________________________________________________________________
Obudziłem sie rano z jakąś panda przyczepiona do mnie. Otworzyłem oczy i ujrzałem Liama. Wyglądał tak słodko. Włosy sterczały na wszystkie strony. Policzki były zaróżowione a usta delikatnie uchylone. Spal tak słodko. Wciągnąłem rękę i pogłaskałem go po policzku. Skąd w mnie takie odruchy? W tym momencie skrzypy drzwi a w nich stanął Louis. Uśmiechnął się. -No stary my odwalamy czarna robotę a ty się zabawiasz? -Powiedział. Wzruszyłem ramieniem, które nie było oblegane przez blondyna. - Ale ja jestem szefem nie? Właśnie. A teraz dowidzenia, Lou. -Chłopak juz wychodził lecz zatrzymał się i odwrócił. - I taak ma piękne pulaski. -Puścił mi oczko i wyszedł. Ze tez w nocy wychodziłem sie napić i nie zamknąłem z powrotem tych jebanych drzwi.
Usłyszałem czyjeś głosy. Ja chcę spać! Jestem zmęczony!- Wtuliłem się bardziej w... coś, do czego się przytulałem i mruknąłem coś przez sen.
Usłyszałem mrukniecie. Spojrzałem na chłopaka i uśmiechnąłem się
.Po jakimś czasie zacząłem się budzić. Otworzyłem najpierw, jedno oko, potem drugie, a potem z powrotem je zamknąłem. Za jasno mi.
Li uchylił na chwile powieki ale z powrotem je zamknął. Nie mogłem się doczekać aż ujrzę jego oczka. Cos w nim nie pozwalało traktować go jak wszystkich. Zawsze gdy się obudziłem wywalałem gości a teraz nie mogłem.
Coś nie zrozumiale wymamrotałem i zacząłem przecierać patrzałki. Ziewnąłem. Podkurczyłem nogi. -Dzień dobry...
Uśmiechnąłem sie delikatnie. - Dzień dobry. Głodny?
- Bardzo- odpowiedziałem i uśmiechnąłem się do Zayna.
Szczerze myślałem ze będzie żałował? Nie wiem jak to określić. W każdym razie, ze nie będzie zachowywał sie tak swobodnie. Nie jest homo a uprawiał seks z mężczyzną. Budzi się i jak gdyby nigdy nic sie zachowuje. Wstałem i podszedłem do szafy po bokserki.
A co ja to roztrząsać będę. Przespałem się z facetem. I mi się podobało. Co poradzić? Przecież, nie zacznę się wydzierać, robić Zaynowi wyrzutów, czy coś. - Podasz mi jakieś ciuchy?
- Jasne. -Wyciągnąłem jeszcze jedna parę bielizny. Podszedłem do niego i nachyliłem się. Ręka z okryciem ciała była za moimi plecami.
Spojrzałem na niego zdziwiony. - Cco?
Oblizałem usta. Przybliżyłem sie jeszcze bardziej. - Ubranie za całusa.
Wspaniale. Jeszcze zrobię z siebie pedała etatowego. Ale jemu lepiej nie odmawiać, o czym przekonałem sie już wczoraj. Cmoknąłem go w usta i wyciągnąłem rękę po swoje ubranie.
Podałem mu ubranie. Czekałem aż je założy byśmy mogli zejść na dół.
Nieco skrępowany zacząłem się przy nim ubierać. Gdy już skończyłem, spróbowałem wstać. I niemal natychmiast, syknąłem, po czym wróciłem do pozycji leżącej. Boli!- Ja się stąd dzisiaj nie ruszę!
-Powoli. -Poleciłem mu. Zapomniałem, ze owy skutek naszej zabawy może się pojawić.
-Ale to boliiii....- Przykryłem twarz poduszką.
-Wiem przejdzie. -Zabrałem poduszkę. -Wstawaj
.-Jak wstanę to nie przejdzie.- Zauważyłem- Oddawaj poduchę!
- I tak kiedyś musisz. A jak ja chcesz to sam weź. - Pomachałem poduszką a następnie rzuciłem w kat.
-Jesteś wredny.- Burknąłem zakrywając się kołdrą.- Najpierw mnie porwałeś, chociaż się nie wyrywałem, potem mnie wykorzystałeś, chociaż poniekąd mi też sie podobała, a teraz jeszcze zamiast ponieść tego konsekwencje, znęcasz nie nade mną.
- Ponieść konsekwencje? -Zdziwiłem się. -Może jeszcze ponieść tace ze śniadaniem bo wielmożny tyłek nie może sie ruszać?
-Nawet o tym nie marzę, nie pasuje to do ciebie.- Stwierdziłem wesoło.- Chociaż byłoby miłooo... Zachowuje się jak baba.
- I dobrze. Fakt nie pasuje. -Nie rozumiałem tej wesołości w jego glosie. -Taak zachowujesz, a teraz papa kołderko i wstawaj bo ci pomogę.
Nie zadowolony zwlekłem się z łóżka i spróbowałem przejść kilka kroków. Boli, jak cholera.- Chodzę jak kaczka.
Seksowna kaczka pomyślałem. Spojrzałem na jego tyłek. Zanurzyłbym się tak jeszcze raz lub dwa. -Nie jest źle. -Stwierdziłem.
-Jest.- Zaprzeczyłem.- Gdzie idziemy?
- No chyba śniadania nie chcesz jeść w kiblu. -Przewróciłem oczami. -Schodami w dół.
- Po takich jak ty wszystkiego można się spodziewać.- Wzruszyłem ramionami i zacząłem dreptać we wskazanym kierunku.
Strasznie wolno człapał. Wyminąłem go i zbiegłem po schodach. Przystanąłem na dole i czekałem na niego. -Długo jeszcze?
Prychnąłem.- Jakby się dało szybciej to bym szedł szybciej. Logiczne, chyba...- W końcu zlazłem z tych pierdolonych schodów.
- Ponieść księżniczkę?- Spytałem gdy zrównał się ze mną.
-Księżniczka pójdzie sama...- Odparłem- Tylko nie wie gdzie ma iść.
Przewróciłem oczami. Zbliżyłem się do jego ucha. –Na pewno?
-No może...- Stwierdziłem zażenowany.
.- Chciałbyś. -Polizałem go za uchem. Odwróciłem się i udałem do kuchni. Otworzyłem lodówkę i zacząłem przygotowywać jajecznicę.
- Wredny...- Wymamrotałem do jego pleców i ruszyłem do kuchni.
Gdy chłopak doczłapał się do kuchni podniosłem wzrok. -Jajecznica może być?- Spytałem.-Jasne.- klapnąłem na krześle i syknąłem z bólu. Ałajjj.
Zaśmiałem się. -Chyba ktoś się zapomniał. -W tym momencie do kuchni wszedł Lou. Znów on i ten jego uśmiech.
Spojrzałem na nową personę w kuchni. Kolejny nie pożądany obiekt, którego zapewne wolałbym nie poznawać. Moje zapchlone szczęście
- Czego? -Warknąłem do przybysza. Wzruszył ramionami i wyjął sok z lodówki. Wziął kilka łyków i podszedł do Liama. Nachylił się nad nim i powiedział coś na ucho. Odwróciłem siś i wrzuciłem boczek na patelnie.
Usłyszałem ciche: ,,Słodko spałeś. Zayn byś dobry? Mmm, pewnie tak skoro ciężko ci się chodzi.'' Zarumieniłem się. Co on sobie wyobraża?!
Gdy odwróciłem sie z powrotem w stronę chłopaków w dłoni trzymałem 2 talerze. Spojrzałem podejrzliwie na Tomlinsona. -Rusz swój seksowny tyłek i wypierdalaj. -Zwróciłem się do niego. Choć byliśmy kumplami, byliśmy jak bracia teraz mógłby cudownie wyparować.
Na widok zjadliwego śniadania humor znacznie mi się poprawił.
-Czego chciał? - Zagadałem pomiędzy kęsami. Widziałem po tym uśmieszku, że cos knuł.
-Kompletnie nie ważnego niczego!- Zacząłem szybko zajadać się jajecznicą jakby to była najważniejsza rzecz na ziemi.
- Co? Miotasz się. Czyżbyś kłamał?
-Ja? W życiu- nadal pożerałem śniadanie.
- Wiesz, że mogę sie zdenerwować a wtedy nie będzie miło prawda?
-Prawda.- Dzióbałem widelcem w pozostałości śniadanka.
- To? - Gadaj! Chce wiedzieć co tym razem wymyślił Lou.
Spuściłem głowę.- Ale... ale...- Ale? -Podniosłem jego głowę.
-No bo to krępujące jest!- Czego w tu wymagacie ode mnie ja tu tylko sprzątam!
-Krępujące? Mów. - Dalej człowieku. Dalej.
-No... Mówił, że jestem słodki... I pytał się czy jesteś dobry w łóżku...
Zaśmiałem się. -I zapomniał czegoś dodać.
- Czego?- Wstałem żeby odnieść talerz do zlewu.
- On jest mój! Zajmij sie Harry'm!- Wydarłem sie na cały dom. Zapewne cala trojka to słyszała.
Skrzywiłem się.- Głośniej się nie dało?- Próbowałem ukryć zakłopotanie.
-Coś nie pasuje? -Objąłem go od tylu.- A w łóżku jestem świetny! Ale sam sie o tym nie przekonasz Tommo! Fakt teraz pasuje.
- Wiesz, gdybyś nie próbował zabić wszystkich moich receptorów słuchowych...
- Wybacz. Jak mogę je uleczyć? - I znów ta pierdolona część mnie i te jebane słownictwo. O chuj mi chodzi? Gdzie stary Zayn Malik??
-Zamknąć się chociaż na chwilę?- O taaaak. Będzie milusio.
- Yhym. - Zacząłem całować jego szyje. Rękę położyłem na jego nagiej klatce piersiowej i zacząłem ja masować i przyszczypywać sutki.
-Zayn? co ty...
Nie odpowiedziałem tylko dalej wykonywałem czynności.
-Zayn!- Raz w dupę to nie pedał!
-Mm? - Dalej go całowałem i dotykałem jednak prawa ręką zjechałem w dół.
-Przestań?- Ja nie chcę drugi raz tracić cnoty... Znaczy się drugi raz pieprzyć z facetem!
Odwróciłem go w swoja stronę. Pokręciłem przecząco głową a następnie pocałowałem.
Nie oddałem pocałunku. Wczoraj mózg mi przyćmiło ale dzisiaj czuję się w pełni dobrze umysłowo.
Mruknąłem niezadowolony. Wbiłem paznokcie w jego nagie barki.
Pisnąłem w jego usta i zacząłem oddawać pocałunek. Sadysta -,-
Uśmiechnąłem się przez pocałunek. Następnie przejechałem językiem po jego dolnej wardze językiem prosząc o dostęp.
Uchyliłem usta zapraszając go do środka.
Wsunąłem język do jego buzi i zacząłem badać jego podniebienie. Po chwili oderwałem sie od niego. Zmierzyłem wzrokiem i uśmiechnąłem sie tajemniczo.
-Cco?- Spojrzałem na niego nieco przestraszony ale tez zaciekawiony.
Wzruszyłem ramionami i udałem sie na górę wcześniej wstawiając brudny po śniadaniu talerz do zmywarki.
He? Swoim kaczym chodem podreptałem za nim. Gdzie to to to idzie?
Wszedłem do swoje pokoju. Ukryłem sie za drzwiami i czekałem. 
-Zayn?- No to poklei. Nie te drzwi, nie te drzwi... A może po prostu jest u siebie?
Ruszyłem do jego sypialni.
Gdy wszedł zatrzasnąłem z hukiem drzwi i zamknąłem je na klucz. Odwróciłem się, wyminąłem chłopaka i udałem do łazienki.
-Ej no!- Zacząłem walić pięścią w drzwi.- Zayn!
Słyszałem jak walił w drzwi. Biedak. Odkręciłem wodę i zacząłem napełniać wannę. Wlałem jakiś płyn co robi bąbelki poczekałem aż sie napełni i zakręciłem wodę. Rozebrałem sie i wszedłem do dużej wanny. Zerknąłem w kierunku uchylonych drzwi.
Nadal dewastowałem drzwi. Niewiele pomogło.- A jak sobie chcesz!
Uśmiechnąłem sie zwycięsko słysząc jego słowa i dalej delektowałem sie woda.
Palant.- Zaaaaaayn no!
Zamknąłem oczy i odchyliłem głowę. Szczerze? Nie rozumiałem po co chce bym otworzył drzwi. I tak nie wiedział gdzie jest. Moj dom był na uboczu. Trochę jak dom Cullenow. A zamknąłem go by wiedzieć gdzie jest i by nie próbował uciec. I może w końcu tu przyjdzie?
A pierdolić to. Glebnąłem na łóżko...
Usłyszałem skrzypniecie łóżka. No fajnie. Nie ruszy tego fajnego tyłka tutaj.
Westchnąłem ciężko. -Wygrałeś.- Wstawiłem głowę w szparę pomiędzy drzwiami a ścianą.
Uśmiechnąłem sie i przywołałem ruchem reki.Podreptałem do niego. -Co?Wskazałem na niego i wannę. 
-Nie ma mowy. - Fakt, chętnie bym się umył, ale sam! 
Pokręciłem głową i wzruszyłem ramionami. Zamknąłem z powrotem oczy i oparłem się.
-Uh mówiłem żebyś się zamknął tylko na chwilę.- Wywróciłem zirytowany oczami.
Otworzyłem oczy. -Zaczniesz się do mnie z powrotem odzywać? 
Wzruszyłem ramionami. 
-Zayn... A jak się z tobą wykąpie?
____________________________________________________________________________
3 za nami. Jak się podoba? 

5 komentarzy:

  1. Oł, sooooo good :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne :)
    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogarnij entery, co?
    I Boru, zacznij to porządniej poprawiać, bo jest zasyfione błędami
    Mam gdzieś że inni też tak mają

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie się zapowiada ^.^

    zapraszam też do siebie http://different-fanfiction-maja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń