niedziela, 20 kwietnia 2014

Lirry one shot

Pisane z perspektywy Liama. 
*Piątek*
Nie wierzę. No nie wierzę. Jak on mógł mi to zrobić? Tak bardzo się na nim zawiodłem. Tak bardzo go kocham. Przechodziłem właśnie koło klubu. Choć minęły 2 tygodnie od naszego rozstania wciąż nie mogłem zapomnieć. Wszedłem do środka. Muzyka dudniła mi w uszach. Udałem się do baru i zamówiłem najmocniejszego drinka jakiego mieli. Chciałem choć na chwile zapomnieć to co widziałem. Szczególnie po tym jak znów go widziałem. Szybko wypiłem brązowy alkohol i poprosiłem o następny. Gdy i ten zniknął w moich ustach udałem się miedzy tańczących ludzi. Po chwili poczułem czyjeś ręce oplatające mnie wokół pasa. Odwróciłem się do osobnika i ujrzałem duże zielone oczy oraz loki. Chłopak uśmiechnął się do mnie a w jego policzkach ukazały się dołeczki. Wyglądał słodko. Poruszaliśmy się w rytm muzyki. Zielonooki zaczął całować mnie po szyi. Odchyliłem głowę dając mu lepszy dostęp, a następnie wziąłem jego twarz w dłonie i skierowałem na swoje usta. Jego były takie mięciutkie.
* Poniedziałek*
Dziś zaczynam pracę w szkole.Udałem się do wyznaczonej mi wcześniej klasy chwilę przed dzwonkiem. Położyłem moje rzeczy na biurku, a po chwili uczniowie zaczęli „napływać” do klasy. Gdy zajęli miejsca odchrząknąłem, zwracając na siebie ich uwagę.
-Dzień dobry. Nazywam się Liam Payne. Od dziś będę Was uczył. To może sprawdzę obecność. Proszę o podniesienie ręki gdy wyczytam nazwisko.- Dobrnąłem do s –Styles Harry. – Rozejrzałem się po klasie. Nikt się nie zgłaszał. Już miałem przejść do kolejnego nazwiska gdy drzwi do sali się otworzyły. Stał w nich zielonooki chłopak o kręconych włosach. Ten, z którym tańczyłem w piątek. Co on tu robi? –Tak?- spytałem. Uśmiechnął się do mnie ukazując dołeczki. Poznał mnie. Ubrany był w brązowe spodnie, biała bluzkę i niebieską bluzę.
-Harry Styles.
-Oh. Siadaj. – Przynajmniej teraz wiem jak ma na imię. Ale… relacja nauczyciel- uczeń, tak?
*
Lekcja była luźna. Przeznaczyłem ja na zapoznanie i takie tam. Co jakiś czas zerkałem na Harry’ego. Było mi trochę wstyd tego co zaszło tam tej piątkowej nocy.
Dzwonek. Uczniowie opuścili klasę a ja zacząłem zbierać swoje rzeczy.
- Przez to, że się spóźniłem nie wiem jak pan się nazywa.- Usłyszałem zachrypnięty głos. Podniosłem wzrok. Stał tam nie kto inny niż Harry.
- Liam Payne.
- Tak wiec Liam… nie sądziłem, że jeszcze się spotkamy, jednakże cieszy mnie ten fakt.
- Po 1 panie Payne. Po 2 ja także nie.
- Oj Li.. mogę tak do ciebie mówić?
- Nie. Jesteśmy w szkole.
- To po szkole. Chętnie powtórzyłbym to co ostatnio.- Zarumieniłem się. - Wyglądasz dziś gorąco.
- Jestem twoim nauczycielem. To…
- Słodko się rumienisz… to co? Spotkamy się?
- Nie. To nie etyczne.
- Ostatnio ci nie przeszkadzało.
-Ostatnio cię nie uczyłem. A teraz idź bo się spóźnisz.
Styles jest naprawdę seksowny. Ten jego zniewalający uśmiech i zielonkawe spojrzenie. Ale nie mogę. Zaczynam dopiero pracę jako nauczyciel nie chcę by mnie wywalili na starcie. Że też musi się tu uczyć. Nie obraziłbym się gdybyśmy wpadli na siebie nie wiem w kawiarni czy na ulicy.
*
Wracałem ze szkoły. Postanowiłem wstąpić po drodze do kawiarni. Gdy wychodziłem wpadłem na kogoś.
-Przepraszam. - I tym kimś był Harry. Zadziwiające jeszcze dziś myślałem, że chętnie bym go właśnie tak po raz drugi spotkał. Moja kawa zdobiła teraz jego białą koszulkę.
-Nic się nie stało Li, miło znów Cię widzieć. – Znów uśmiechnął się do mnie w ten zabójczy sposób. Nie odpowiedziałem. Po prostu szybko udałem się do domu. Uciekłem.
 Od kiedy go poznałem wyczyn mojego byłego wyleciał mi z głowy jak i on. Coś było w tym chłopaku, w tym uśmiechu, spojrzeniu, że chciałem go przyciągnąć i pocałować. Niestety nie mogę.
Gdy doszedłem do domu zauważyłem Malika, mojego przyjaciela.
- Hej. Jak tam pierwszy dzień w pracy? – Spytał.
Otworzyłem drzwi po czym weszliśmy do środka. Zayn skierował się do salonu a ja do kuchni zaparzyć herbatę. Po chwili niosłem dwa kubki, które postawiłem na niedużym stoliku.
-Dobrze. – Odpowiedziałem na jego wcześniejsze pytanie.
-Tylko tyle?
- A co mam ci powiedzieć? Że uczę chłopaka, którego poznałem na imprezie i trochę się mizialiśmy może trochę więcej i
- Nie! Nie chcesz mi powiedzieć, że ty, Liam Payne poszedłeś do klubu chcąc zaznać jednorazowej przygody. Znam cie od dawna i no nie spodziewałbym się tego.
-Chciałem się tylko napić. Widziałem wcześniej Louisa i..
- Rozumiem.
* Wtorek *

Zaspałem. Niby nie wiele ale wszystkie czynności musiałem wykonywać szybciej. Gdy znalazłem się na terenie szkoły akurat zadzwonił dzwonek. Udałem się do pokoju, a następnie do klasy. Usiadłem na krześle i zacząłem prowadzić lekcje. Trzy pierwsze godziny zleciały strasznie szybko. Teraz ostatnia lekcja. Z klasa Harryego. Z dziennikiem w reku kroczyłem wzdłuż korytarza. Przekroczyłem próg i co rzuciło mi się w oczy? Ogromny uśmiech na twarzy Harry'ego. Położyłem dziennik na ławce. Klasa zwróciła na mnie uwagę a ja zacząłem prowadzić lekcje. Wzrok Hazzy mnie rozpraszał. Gdy rozbrzmiał dzwonek uczniowie niemal wybiegli z klasy. Na moje nieszczęście Styles podszedł do mnie. A czemu nie szczęście? Wyglądał strasznie seksownie. Czarne obcisłe spodnie,  dopasowana biała koszulka i bluza, loczki i te cholerne dołeczki. Niewinny bóg seksu. Zbliżył się do mnie i położył rękę na policzku, którą odepchnąłem.
-Umówisz się ze mną?
-Jestem twoim nauczycielem.
- Ale... Ja myślałem o korepetycjach. Nic nie zrozumiałem z lekcji.
-Masz kolegów, koleżanki. Pomogą ci.
-Ale..
- Do widzenia Harry.- Opuściłem szybko klasę. Zabrałem swoje rzeczy z pokoju nauczycielskiego i udałem się do auta. Około 10 minut później wchodziłem do domu. Zrobiłem sobie herbatę i rozsiadłem się na kanapie, włączając laptopa. Nie chciało mi się robić obiadu więc zamówiłem pizze. Po 30 minutach dzwonek  obwieścił przybycie gościa. Wstałem i skierowałem się do wejścia, otworzyłem drzwi, ale nikogo nie było. Rozejrzałem się. Na wycieraczce leżały czerwone róże. Zmarszczyłem brwi. Kto mógł mi podesłać kwiaty? Już miałem zamknąć drzwi gdy dobiegł do mnie chłopak z moim zamówieniem. Skądś go kojarzyłem. Odgoniłem te myśli i zapłaciłem mu odbierając parujący karton z moim zamówieniem. Wróciłem do domu. Wstawiłem kwiaty do wody i zabrałem się za jedzenie.

*wieczór*
Zadzwonił mój telefon. Zdziwiłem się gdy okazało się, że numer jest zastrzeżony.
-Halo?
-Dostałeś kwiaty?
-Kto mówi?
-Wielbiciel?
-Coś więcej?
-Wszystko w swoim czasie.
Rozłączyłem się. Po chwili znów mój telefon dał o sobie znać.
-Nie ładnie tak przerywać. -Odezwał się nieznajomy.
-Nie ładnie to wydzwaniać do kogoś i się nie przedstawić.
-To mów mi Edward.
- To pa Edward.- Wywróciłem oczami i znów się rozłączyłem.

* Środa.*

Budzik. Szykowanie się do pracy. Z tą różnicą, że na moim telefonie widniała wiadomość. ''Miłego dnia. Edward.'' To po cholerę wczoraj dzwonił z zastrzeżonego? I zrozum tu ludzi. Zszedłem do kuchni, zrobiłem sobie śniadanie i kawę. Ruszyłem spacerkiem do szkoły. 
Na murku siedział nie kto inny niż Harry. Patrzył na mnie tym swoim czarującym wzrokiem. Czemu muszę go uczyć? Albo czemu się przejmuje tym, że go uczę? No nic, niedługo mi przejdzie to zauroczenie czy jak to nazywać. 
Na drugiej lekcji ciągle dostawałem wiadomości od Edwarda. W końcu wyłączyłem telefon. Irytujące. Tylko.. skąd wiedział jak jestem ubrany? Ciekawe który to małolat. 

*Piątek*
Znów kwiaty leżały pod moim domem. Tym razem znalazłem je gdy wracałem ze szkoły. Śliczne czerwone róże. Rozejrzałem się dookoła, ale jedynie co zauważyłem to szybko odwracająca się postać z kapturem na głowie. Chciałem ją dogonić, ale była za szybka. Przyjrzałem się bukietowi. W środku utkwiona była karteczka.  "Miłego dnia. Edward." Wywróciłem oczami i wszedłem do domu. Byłem ciekawy co to za Edward. I skąd mnie zna. W końcu musiał jak wiedział gdzie mieszkam. Wyjąłem telefon i napisałem do niego. Po kilku godzinach wymieniania smsów wiedziałem o nim sporo. Została kwestia skąd mnie zna, ale tego wyjawić nie chciał. Nasza rozmowa zeszłą na bardziej intymnie tematy. Czekałem od 15 minut na odpowiedź. Usłyszałem dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć. Ledwo uchyliłem drzwi a do środka wleciał ktoś i mnie pocałował.
-Nie mogłem już.- Usłyszałem. Usta przybysza nadal muskały moje. Odsunąłem się i zobaczyłem Harry’ego.
-Co ty tu robisz?
-Tydzień podchodów chyba starczy. To ja jestem Edward. Ja wysyłałem ci kwiaty, ze mną pisałeś przed chwilą. I to przez to mam teraz ciasno w spodniach.- Zerknąłem w dół.- Nie ważne. Kocham cię.- Znów mnie pocałował. Złapał mnie za biodra i podniósł. Zamknął drzwi i szukał mojej sypialni. Gdy już ją znalazł położył mnie ostrożnie na łóżko, odrywając się ode mnie.
-Skąd wiedziałeś gdzie mieszkam?
-Czysty przypadek. Byłem u Nialla, siedzę z nim na lekcjach, w pracy gdy zadzwoniłeś i zamówiłeś pizze. – Wiedziałem, że kojarzyłem tego dostawce. Harry zaczął mnie rozbierać.
-Harry…
-Nie obchodzi mnie, że jesteś moim nauczycielem.
-Szybciej.- Byłem podniecony. I jeszcze to wyznanie na korytarzu. Starał się o mnie. Kochał mnie. Gdy byliśmy nadzy, Harry zaczął mnie przygotowywać. Czy wspominałem jakie cudowne ciało ma Styles? Tak? Trudno, powtórzę. Ma bardzo cudowne ciało. Moje jęki stawały się coraz bardziej słyszalne.
-Proszę…. Już. Wejdź we mnie.- Długo nie musiałem czekać. W chwili wypowiedzenia tych słów znikły jego palce i zostały zastąpione czymś większym.
Kochaliśmy się długo. To był niezapomniany wieczór. Mój kochanek wyszedł ze mnie i położył się obok. Wtuliłem się w jego rozgrzane ciało. Zasypialiśmy. Byliśmy zmęczeni.

-Ja ciebie też Harry. Też cię kocham.- Powiedziałem i zasnąłem. 
____________________________________________________________
Napisane, ponieważ zwijałam się z bólu. Taaa, ale przynajmniej zajęłam czymś myśli. Do następnego słodziaki:)

3 komentarze: