Zayn
Liam
____________________________________________________________
- Mądry chłopak. - Usiadłem rozchylając nogi i robiąc
mu miejsce.
Ściągnąłem z siebie ciuchy i wszedłem do wanny.
Zawsze dostaje to czego chce! A tym razem nawet
sie nie odzywając haha. Jestem mistrzem!
Oparłem się plecami o jego tors. Woda była przyjemnie
ciepła.
Mmm. Jak milo. Oplotłem rakami wokół jego pasa.
Odchyliłem głowę do tyłu, tak że patrzyłem na
niego z dołu. - Czyli rozmawiamy już normalnie?
-Ale powiedziałeś, że jak tu wejdę, to będziesz
się do mnie odzywać!
- Nie powiedziałem tego. Powiedziałem, że jesteś mądry.
To różnica skarbie. -Sięgnąłem w bok po gąbkę, która leżała we wnęce kolo
wanny. Następnie namydliłem i podąłem chłopakowi.
-Dzięki. -Zacząłem się myć.
- Mnie pacanie. Bo znów będę milczał.
-A przed chwilą byłem mądry.- Odwróciłem się
żeby mieć lepszy dostęp. Zacząłem namydlać jego tors.
- Widać od mydła głupiejesz. - Uśmiechnąłem sie
szeroko.
-Ja zawsze jestem inteligentny.- Prychnąłem.-
Obróć się, umyję ci plecy.
- Oczywiście zawsze. -Wykonałem jego polecenie.
-Nogi też ci umyć?
-Wszystko. Całe ciało. - Uśmiechnąłem się.
-To podnieś trochę nogę.- Wzruszyłem ramionami.
Myjka-Liam. Miałem większe ambicje życiowe.
Podniosłem nogę. Podobało mi się to jak mnie mył.
Ciekawe co powie na mój następny ruch.
Przejechałem gąbką po jego nodze. I jeszcze raz. A potem z drugiej strony.
- Jeszcze prawa noga.
Posłusznie wyciągnąłem prawa nogę. Cały czas obserwowałem
jego twarz.
Zacząłem sobie nucić pod nosem jakąś piosenkę.
- Głośniej.- Poprosiłem. Wyciągnąłem ręce w jego stronę.
-Aż tak ci się podoba? Nie umiem śpiewać. A
przynajmniej tak myślę.
-Powiedzmy, ze nie przeszkadza. Ręce jeszcze.
-Taaak.- Zacząłem nucić nieco głośniej i myć ręce
chłopaka.
-Moja kolej?- Spytałem.
Skinąłem głową.
Namydliłem gąbkę ponownie. Odwróciłem chłopaka i zacząłem
myć jego plecy. Następnie łopatki i szyje. Potem moje ręce przeniosły się na
tors.
Zamruczałem cichutko. Lubię gdy dotyka mojego
karku.
- Zmieniasz się w kota?- Spytałem. Zacząłem myć
jego ręce.
-Nie. Tak jakoś mi się wyrwało.- Wyciągnąłem
łapki żeby było mu łatwiej.
Zmyłem dotychczasowa piane z jego pleców i szyi. Znów
namydliłem gąbkę i znów zaczęłam myć jego tors zjeżdżając niżej i niżej.
-Zayn?- Nie dość że wredny to jeszcze zboczeniec.
- Tak? -Spytałem cicho muskając jego obojczyk.
-Tam nie musisz mnie myć.
-Gdzie? - Udałem głupiego.
Wywróciłem oczami.- Już ty wiesz gdzie.
Wypuściłem przedmiot z reki. Zacząłem masować
jego wewnętrzną stronę ud kierując się do penisa. Pomasowałem go. -Tuu?
- Tuuu.- Jęknąłem
cicho.
-Przyznaj, że ci się podoba.- Sapnąłem mu na
ucho, które przygryzłem.
-Nnie podoba mi się...
-Szkoda.- Mruknąłem udając smutek. I tak dostane
to czego chce.
-A widzisz, jakie mogą cię spotkać rozczarowania
w życiu?
- Wielkie. Baardzo wielkie.- Nadal dotykałem jego
przyrodzenia.
Westchnąłem cichutko.- Przestań...
- Czemu?
-Bo nie chcę!
- Bo czujesz, ze ci stanie. Ding ding. Prawidłowa
odpowiedz. -Zaśmiałem się. - Przyznajesz się?
-Nie.
- Ok. Jak chcesz. Wymyślę ci kare. Nie ładnie tak
kłamać.
-Nie kłamię!- Prychnąłem,
- Czyli mogę kontynuować? - Uśmiechnąłem się.
-Nie!- Mam mu to przeliterować? Ugh.
- Mówiłem już, ze jesteś śmieszny? Pewnie w
prehistorii byłbyś błaznem.
-A ty takim śmiesznym T-rexem, który nie może
dosięgnąć do papieru toaletowego.
- Wole sięgać do innej ''rolki''. I nie jestem śmieszny.
Znów kłamiesz.
-Jesteś.- Zaprzeczyłem.
- Jestem niebezpieczny a ty nie chcesz wykonywać
moich poleceń. - Woda robiła się powili chłodna. - Odkręć kurek na chwile.
- Ale robisz dobrą jajecznicę.- Wykonałem jego
polecenie.
- Twoja mogła być otruta. -Właśnie jestem
genialny. Czemu nic mu nie dosypałem? Ciekawe jakby się zachowywał po
narkotykach. Śmiesznie mogło być. - Zamknij.- Odkręciłem wodę by zwiększyć
temperaturę.
-Wiesz gdybyś tego nie powiedział miałbyś szansę
przy następnym posiłku.- Zapamiętać: Nie jeść nic gotowanego przez Zayna.
Wsadziłem korek na miejsce.
- Czyli zamierzasz jeść tu jeszcze śniadanie? A mówiłeś,
że nie chcesz powtórki z dzisiejszej nocy. -Haha tu cie mam! Nikt mi się nie
oprze.
-Ja nawet nie wiem co ze mną zrobicie.- Przyznałem.-
I trzymam się tego co mówiłem.
- Właśniee. Mam kontrole nad tobą c'nie? -Czemu o
tym zapomniałem? Teraz to można pomyśleć. Mmmm...
-Owszem.- Odchyliłem głowę do tylu. Wygodnieeej.
- To będziesz mi usługiwał co ty na to?
-He?!
-Usługiwał? Twój słownik nie posiada takiego
wyrazu? A tak mądry.- Zacmokałem.
-Nie mam najmniejszego zamiaru ci usługiwać!
- Aha. To nie potrzebnie się myłeś. Choć ciesz
się póki możesz.
-Co?- Niech mi ktoś wytłumaczy logikę tego
człowieka to mu nobla nie pożałuję.
- Ja, ty, pistolet, piach? Zaświtało coś? -Uśmiechnąłem
się cwaniacko. - Skoro nie to, to co innego mogę z tobą zrobić?
-Dobra, już będę grzeczny.- Zmarkotniałem nieco.
- Czyli sługa?
Skinąłem głową. Zajebiście.
No to się zabawimy. - To wychodzimy. -Wyszedłem z
wanny i sięgnąłem po ręcznik. Niestety był tylko jeden. Jaka szkooda.
Wyszedłem z wanny i mimowolnie zadygotałem lekko. Zimno.
Podszedłem do niego i zacząłem wycierać go. Nasze
ciała stykały się gdy wycierałem jego plecy.
-Mmogę to zrobić sam...- Rzuciłem niepewnie.
- Możesz. - Podałem mu ręcznik i wszedłem do
pokoju. Położyłem się na łóżku.
Wytarłem się i podreptałem za nim.
Spojrzałem na niego gdy wchodził do pokoju.-
Możesz podać mi bieliznę. Druga szuflada w tej -Wskazałem palcem.- szafce.
Zrobiłem co mi kazał. Lubię swój wygląd i uważam,
że dodatkowa dziura w ciele nie jest mi potrzebna.
-Ubierz mnie.
Spojrzałem na niego zdziwiony. Co on,
pięciolatek? Podszedłem do łóżka i zacząłem go ubierać.
-Spodnie, koszula. Otwórz szafę i coś mi wybierz.
Wziąłem pierwsze z brzegu ciuchy. Ni ma nic
lepszego do roboty?
- Szybciej. Nie mam całego dnia. -Ponagliłem go.
-I inna koszulka.
Wywróciłem oczami.- Ta może być?- Podniosłem
ubranie w górę.
-Lepiej. Ubieraj dalej.
Szybka go ubrałem.- I?
Nic nie odpowiedziałem tylko udałem się do łazienki.
Wyciągnąłem schowany wcześniej klucz i wróciłem do pokoju. Otworzyłem szafkę stojącą
koło łóżka i zabrałem portfel, dokumenty i wsadziłem do kiszeni. Następnie
pistolet, który umieściłem za paskiem od spodni. Podszedłem do okna. Nie ma szans
by wyskoczył. Pod oknem były róże czy chuj wie co. W każdym razie by się księżniczka
pokaleczyła. Wzruszyłem ramionami i wyszedłem z pokoju zamykając go na klucz.
No dzięki. I co ja mam niby tu robić? Zdrzemnę
się może. Plan doskonały.
Wyszedłem z domu. Trzeba załatwić kilka spraw.
A ja ubrałem bokserki i poszedłem spać. Po około 30 minutach wracałem do domu. Byłem u dłużnika ściągnąć dług i w
magazynie. Dodatkowo zabrałem trochę białego zbawienia.
Nadal spałem.
Wkroczyłem do domu i udałem się do pokoju. Mój
niewolnik spał. Trzeba go ładnie obudzić nie? Wślizgnąłem się po cichu do środka.
Usiadłem na nim i mocno ścisnąłem krocze.
Pisnąłem. Jak baba. Ugh.- A, to tylko ty...
-Tylko ja. A co myślałeś ze jakiś psychopatyczny
morderca, który chce cię wykorzystać?
-Na jedno wychodzi. Możesz już wziąć tą rękę.
- Nie jestem psychopata. Ale jej się tam podoba.
-Zacząłem zataczać ręką kólka.
Niekontrolowanie westchnąłem.- Aż tak...cię
to...bawi?
- Co mnie bawi? -Zmarszczyłem brwi.
-Molestowanie mnie.
-Yhym. Powiedz, że ci siś podoba. - Ścisnąłem jego krocze ponownie i zacząłem całować jego
szyje.
Westchnąłem.- Po co?
Przewróciłem oczami. -Chce to usłyszeć. Jestem
twoim panem. Wykonaj polecenie bo w piach. -Wyciągnąłem pistolet i przyłożyłem
mu do skroni.
-Ppodoba mi się... I po co te nerwy?- A może
powinienem sobie darować komentarz...
-Nie przekonałeś mnie. -Rzekłem odbezpieczając
broń. -Ostatnia szansa.
Yyyyy... Myśl Liam, myśl. Przestałem
powstrzymywać ciche westchnięcia.- Nnaprawdę mi się... ach! Podoba... I chcę
jeszcze....
-Jeszcze?- Zdziwiłem się. - Co dokładnie chcesz?
-Oblizałem usta.
Jaka odpowiedź będzie zadowalająca?- Pprzeleć
mnie...
_____________________________________________________________
Czyż nie idealny moment na zakończenie? Ta możecie bić.
Jutro piszę testy byłabym wdzięczna za trzymanie kciuków oraz ja tym co piszą życzę powodzenia.
_____________________________________________________________
Czyż nie idealny moment na zakończenie? Ta możecie bić.
Jutro piszę testy byłabym wdzięczna za trzymanie kciuków oraz ja tym co piszą życzę powodzenia.
Ejjj :( tak się nie robi :( wybrałaś bardzo zły moment na zakończenie.
OdpowiedzUsuńTak czy inaczej jest świetny xx
@girl_lovesdraco
Super,super,super ! No ale w takim momencie? No wiesz ty co ..
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki i życzę powodzenia na testach <3 ~ Ola
Nie dziękuję:) Na szczęście jutro ostatni dzień
Usuń