wtorek, 22 kwietnia 2014

Ziam IV

Zayn
Liam
____________________________________________________________
- Mądry chłopak. - Usiadłem rozchylając nogi i robiąc mu miejsce.

Ściągnąłem z siebie ciuchy i wszedłem do wanny.

Zawsze dostaje to czego chce! A tym razem nawet sie nie odzywając haha. Jestem mistrzem!

Oparłem się plecami o jego tors. Woda była przyjemnie ciepła.

Mmm. Jak milo. Oplotłem rakami wokół jego pasa.

Odchyliłem głowę do tyłu, tak że patrzyłem na niego z dołu. - Czyli rozmawiamy już normalnie?
 Pokręciłem przecząco głową. No bo czemu by go nie powykorzystawać?

-Ale powiedziałeś, że jak tu wejdę, to będziesz się do mnie odzywać!

- Nie powiedziałem tego. Powiedziałem, że jesteś mądry. To różnica skarbie. -Sięgnąłem w bok po gąbkę, która leżała we wnęce kolo wanny. Następnie namydliłem i podąłem chłopakowi.

-Dzięki. -Zacząłem się myć.

- Mnie pacanie. Bo znów będę milczał.

-A przed chwilą byłem mądry.- Odwróciłem się żeby mieć lepszy dostęp. Zacząłem namydlać jego tors.

- Widać od mydła głupiejesz. - Uśmiechnąłem sie szeroko.

-Ja zawsze jestem inteligentny.- Prychnąłem.- Obróć się, umyję ci plecy.

- Oczywiście zawsze. -Wykonałem jego polecenie.

-Nogi też ci umyć?

-Wszystko. Całe ciało. - Uśmiechnąłem się.

-To podnieś trochę nogę.- Wzruszyłem ramionami. Myjka-Liam. Miałem większe ambicje życiowe.

Podniosłem nogę. Podobało mi się to jak mnie mył. Ciekawe co powie na mój następny ruch.

Przejechałem gąbką po jego nodze. I jeszcze raz. A potem z drugiej strony. - Jeszcze prawa noga.

Posłusznie wyciągnąłem prawa nogę. Cały czas obserwowałem jego twarz.

Zacząłem sobie nucić pod nosem jakąś piosenkę.

- Głośniej.- Poprosiłem. Wyciągnąłem ręce w jego stronę.

-Aż tak ci się podoba? Nie umiem śpiewać. A przynajmniej tak myślę.

-Powiedzmy, ze nie przeszkadza. Ręce jeszcze.

-Taaak.- Zacząłem nucić nieco głośniej i myć ręce chłopaka.

-Moja kolej?- Spytałem.

Skinąłem głową.

Namydliłem gąbkę ponownie. Odwróciłem chłopaka i zacząłem myć jego plecy. Następnie łopatki i szyje. Potem moje ręce przeniosły się na tors.

Zamruczałem cichutko. Lubię gdy dotyka mojego karku.

- Zmieniasz się w kota?- Spytałem. Zacząłem myć jego ręce.

-Nie. Tak jakoś mi się wyrwało.- Wyciągnąłem łapki żeby było mu łatwiej.

Zmyłem dotychczasowa piane z jego pleców i szyi. Znów namydliłem gąbkę i znów zaczęłam myć jego tors zjeżdżając niżej i niżej.

-Zayn?- Nie dość że wredny to jeszcze zboczeniec.

- Tak? -Spytałem cicho muskając jego obojczyk.

-Tam nie musisz mnie myć.

-Gdzie? - Udałem głupiego.

Wywróciłem oczami.- Już ty wiesz gdzie.

Wypuściłem przedmiot z reki. Zacząłem masować jego wewnętrzną stronę ud kierując się do penisa. Pomasowałem go. -Tuu?

- Tuuu.-  Jęknąłem cicho.

-Przyznaj, że ci się podoba.- Sapnąłem mu na ucho, które przygryzłem.

-Nnie podoba mi się...

-Szkoda.- Mruknąłem udając smutek. I tak dostane to czego chce.

-A widzisz, jakie mogą cię spotkać rozczarowania w życiu?

- Wielkie. Baardzo wielkie.- Nadal dotykałem jego przyrodzenia.

Westchnąłem cichutko.- Przestań...

- Czemu?

-Bo nie chcę!

- Bo czujesz, ze ci stanie. Ding ding. Prawidłowa odpowiedz. -Zaśmiałem się. - Przyznajesz się?

-Nie.

- Ok. Jak chcesz. Wymyślę ci kare. Nie ładnie tak kłamać.

-Nie kłamię!- Prychnąłem,

- Czyli mogę kontynuować? - Uśmiechnąłem się.

-Nie!- Mam mu to przeliterować? Ugh.

- Mówiłem już, ze jesteś śmieszny? Pewnie w prehistorii byłbyś błaznem.

-A ty takim śmiesznym T-rexem, który nie może dosięgnąć do papieru toaletowego.

- Wole sięgać do innej ''rolki''. I nie jestem śmieszny. Znów kłamiesz.

-Jesteś.- Zaprzeczyłem.

- Jestem niebezpieczny a ty nie chcesz wykonywać moich poleceń. - Woda robiła się powili chłodna. - Odkręć kurek na chwile.

- Ale robisz dobrą jajecznicę.- Wykonałem jego polecenie.

- Twoja mogła być otruta. -Właśnie jestem genialny. Czemu nic mu nie dosypałem? Ciekawe jakby się zachowywał po narkotykach. Śmiesznie mogło być. - Zamknij.- Odkręciłem wodę by zwiększyć temperaturę.

-Wiesz gdybyś tego nie powiedział miałbyś szansę przy następnym posiłku.- Zapamiętać: Nie jeść nic gotowanego przez Zayna. Wsadziłem korek na miejsce.

- Czyli zamierzasz jeść tu jeszcze śniadanie? A mówiłeś, że nie chcesz powtórki z dzisiejszej nocy. -Haha tu cie mam! Nikt mi się nie oprze.

-Ja nawet nie wiem co ze mną zrobicie.- Przyznałem.- I trzymam się tego co mówiłem.

- Właśniee. Mam kontrole nad tobą c'nie? -Czemu o tym zapomniałem? Teraz to można pomyśleć. Mmmm...

-Owszem.- Odchyliłem głowę do tylu. Wygodnieeej.

- To będziesz mi usługiwał co ty na to?

-He?!

-Usługiwał? Twój słownik nie posiada takiego wyrazu? A tak mądry.- Zacmokałem.

-Nie mam najmniejszego zamiaru ci usługiwać!

- Aha. To nie potrzebnie się myłeś. Choć ciesz się póki możesz.

-Co?- Niech mi ktoś wytłumaczy logikę tego człowieka to mu nobla nie pożałuję.

- Ja, ty, pistolet, piach? Zaświtało coś? -Uśmiechnąłem się cwaniacko. - Skoro nie to, to co innego mogę z tobą zrobić?

-Dobra, już będę grzeczny.-  Zmarkotniałem nieco.

- Czyli sługa?

Skinąłem głową. Zajebiście.

No to się zabawimy. - To wychodzimy. -Wyszedłem z wanny i sięgnąłem po ręcznik. Niestety był tylko jeden. Jaka szkooda.

Wyszedłem z wanny i mimowolnie zadygotałem  lekko. Zimno.

Podszedłem do niego i zacząłem wycierać go. Nasze ciała stykały się gdy wycierałem jego plecy.

-Mmogę to zrobić sam...- Rzuciłem niepewnie.

- Możesz. - Podałem mu ręcznik i wszedłem do pokoju. Położyłem się na łóżku.

Wytarłem się i podreptałem za nim.

Spojrzałem na niego gdy wchodził do pokoju.- Możesz podać mi bieliznę. Druga szuflada w tej -Wskazałem palcem.- szafce.

Zrobiłem co mi kazał. Lubię swój wygląd i uważam, że dodatkowa dziura w ciele nie jest mi potrzebna.

-Ubierz mnie.

Spojrzałem na niego zdziwiony. Co on, pięciolatek? Podszedłem do łóżka i zacząłem go ubierać.

-Spodnie, koszula. Otwórz szafę i coś mi wybierz.

Wziąłem pierwsze z brzegu ciuchy. Ni ma nic lepszego do roboty?

- Szybciej. Nie mam całego dnia. -Ponagliłem go. -I inna koszulka.

Wywróciłem oczami.- Ta może być?- Podniosłem ubranie w górę.

-Lepiej. Ubieraj dalej.

Szybka go ubrałem.- I?

Nic nie odpowiedziałem tylko udałem się do łazienki. Wyciągnąłem schowany wcześniej klucz i wróciłem do pokoju. Otworzyłem szafkę stojącą koło łóżka i zabrałem portfel, dokumenty i wsadziłem do kiszeni. Następnie pistolet, który umieściłem za paskiem od spodni. Podszedłem do okna. Nie ma szans by wyskoczył. Pod oknem były róże czy chuj wie co. W każdym razie by się księżniczka pokaleczyła. Wzruszyłem ramionami i wyszedłem z pokoju zamykając go na klucz.

No dzięki. I co ja mam niby tu robić? Zdrzemnę się może. Plan doskonały.

Wyszedłem z domu. Trzeba załatwić kilka spraw.
A ja ubrałem bokserki i poszedłem spać. Po około 30 minutach wracałem do domu. Byłem u dłużnika ściągnąć dług i w magazynie. Dodatkowo zabrałem trochę białego zbawienia.

Nadal spałem.

Wkroczyłem do domu i udałem się do pokoju. Mój niewolnik spał. Trzeba go ładnie obudzić nie? Wślizgnąłem się po cichu do środka. Usiadłem na nim i mocno ścisnąłem krocze.

Pisnąłem. Jak baba. Ugh.- A, to tylko ty...

-Tylko ja. A co myślałeś ze jakiś psychopatyczny morderca, który chce cię wykorzystać?

-Na jedno wychodzi. Możesz już wziąć tą rękę.

- Nie jestem psychopata. Ale jej się tam podoba. -Zacząłem zataczać ręką kólka.

Niekontrolowanie westchnąłem.- Aż tak...cię to...bawi?

- Co mnie bawi? -Zmarszczyłem brwi.

-Molestowanie mnie.

-Yhym. Powiedz, że ci siś podoba. - Ścisnąłem jego krocze ponownie i zacząłem całować jego szyje.

Westchnąłem.- Po co?

Przewróciłem oczami. -Chce to usłyszeć. Jestem twoim panem. Wykonaj polecenie bo w piach. -Wyciągnąłem pistolet i przyłożyłem mu do skroni.

-Ppodoba mi się... I po co te nerwy?- A może powinienem sobie darować komentarz...

-Nie przekonałeś mnie. -Rzekłem odbezpieczając broń. -Ostatnia szansa.

Yyyyy... Myśl Liam, myśl. Przestałem powstrzymywać ciche westchnięcia.- Nnaprawdę mi się... ach! Podoba... I chcę jeszcze....

-Jeszcze?- Zdziwiłem się. - Co dokładnie chcesz? -Oblizałem usta.


Jaka odpowiedź będzie zadowalająca?- Pprzeleć mnie...
_____________________________________________________________
Czyż nie idealny moment na zakończenie? Ta możecie bić. 
Jutro piszę testy byłabym wdzięczna za trzymanie kciuków oraz ja tym co piszą życzę powodzenia. 

3 komentarze:

  1. Ejjj :( tak się nie robi :( wybrałaś bardzo zły moment na zakończenie.
    Tak czy inaczej jest świetny xx
    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  2. Super,super,super ! No ale w takim momencie? No wiesz ty co ..


    Trzymam kciuki i życzę powodzenia na testach <3 ~ Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziękuję:) Na szczęście jutro ostatni dzień

      Usuń