Wyjaśnienie kto jest kim:
Zayn Malik
Liam Payne
____________________________________________________________________________
Stałem naprzeciw
Nathana, którego miałem zabić. Mnie sie nie zdradza! Musi ponieść konsekwencje.
Podniosłem dłoń, w której trzymałem broń.-Mam nadzieję, że teraz
zrozumiesz.-Nacisnąłem
spust a kula trafiła w jego klatkę piersiowa.
Wracałem od kuzyna.
Cholerny pociąg! Teraz muszę wracać po nocy do domu. Nie dość, że ciemno, to
jeszcze parno. Duchota zdawała się wisieć w powietrzu. Niczym niezmąconą ciszę
przerwał strzał. Instynkt podpowiadał mi żeby uciekać ale ciekawość zwyciężyła.
Ruszyłem w stronę, z której usłyszałem dźwięk. Wyjrzałem zza rogu. Moim oczom
ukazał się przerażający widok. Ludzie, mordują! Z trudem powstrzymywałem krzyk.
Usłyszałem dziwny
szelest, który musiałem zidentyfikować. Gdy podszedłem do wyjścia z zaułku
zobaczyłem chłopaka o jasnych włosach, ciemnych brązowych oczach jak moje.
Morderca! Znaczy
się... morderca! Uspokój się Liam, uspokój, to się nie dzieje naprawdę... to
się nie może dziać naprawdę! Nie udało mi się powstrzymać zduszonego krzyku gdy
chłopak stanął przede mną.
Widziałem lęk w
jego oczach. Kurwa! Musze go zabrać ze sobą.- Chłopaki zajmijcie sie tym.-
Powiedziałem do moich towarzyszy a sam wziąłem chłopaka i ruszyłem w kierunku
auta. Wsadziłem go na miejsce pasażera a sam usiadłem za kierownica.
Byłem w takim
szoku, że nie próbowałem protestować. Grzecznie usiadłem na siedzeniu, nie
wydając z siebie żadnego dźwięku. Nawet w odruchu chciałem pasy zapiąć! Ale
niestety autko takowych nie posiadało. BHP poszło się jebać, jednym słowem.
Jechaliśmy w ciszy.
Co jakiś czas zerkałem w stronę chłopaka. Musiałem skonsultować sie z
chłopakami czy go zabić czy przekupić.
W końcu zebrałem
się w sobie na tyle, żeby coś powiedzieć. -Co... co ze mną zrobisz?
Zdziwiłem sie
słysząc jego glos. -Zobaczymy. -Rzekłem spoglądając na niego.
Dobra, czyli mogą
mnie zamordować, zgwałcić albo zostawić w spokoju. Osobiście obstawiam że to
pierwsze. Cholerny pociąg!
Dalej jechaliśmy
juz w ciszy. Zaparkowałem auto i wysiadłem po czym podszedłem do drzwi i
otworzyłem je. Poczekałem aż wyjdzie i zaprowadziłem do domu. Chłopaków jeszcze
nie było wiec usiadłem na kanapie przywołując chłopaka.
Grzecznie poszedłem
za mordercą. Równie posłusznie ruszyłem do kanapy. Niepewnie usiadłem na jej
brzegu.
Włączyłem telewizje
i rozsiadłem sie wygodniej na kanapie tak ze rękę zarzuciłem za głowę towarzysza.
What the... Ja
zaraz na zawał zejdę a ten mi tu telewizor włącza! I bądź człowieku mądry. Już
kompletnie nic nie rozumiem.
Widziałem ze był
spięty. -Spokojnie.
Kurwa łatwo ci mówić.
Starałem się chociaż trochę ogarnąć. Właściwie to dopóki nie mordują jest ok...
Co ja pierdolę, nie jest ok! Mnie mogą w każdej chwili zabić, co robić, co
robić... Ano nic. Akurat na to nie mam wpływu.
Odwróciłem głowę w
jego kierunku. -Odezwiesz sie? Jak masz na imię?
-Liam.- Ma ładne oczy. Takie
jak ja. Wróć! Żadne ładne oczy! O czym ja myślę... - Wiesz sytuacja nie sprzyja
rozmową.
Zmarszczyłem brwi.-
Niby czemu?
- Wiesz, teoretycznie mnie
porwałeś, możesz mnie zamordować, zgwałcić, torturować, zmusić do śpiewania
,,Przybieżeli do Betlejem'' od tyłu...- Zacząłem wyliczać na palcach.
Zaśmiałem się. Ale
fakt trochę racji miał. - Gdybym chciał cię zamordować leżałbyś juz zimny, gwałt
hmm może później, nie lubię kolęd. I mówiłem spokojnie czyż nie?
- A bo ja wiem, co ty sobie
myślisz? Do głowy ci przecież nie wejdę.- Rzuciłem w przestrzeń. Starałem się
nie patrzeć na swojego rozmówcę.
-To oczywiste.
Gdybym miał co do ciebie plan juz ze 100 razy byłby wykonany. –Przewróciłem
oczami.
-W takim razie
uznajmy że panikuję.- Nadal nie starałem sie na niego nie patrzeć.
-Tak panikujesz. I
patrz na mnie jak do mnie mówisz!
Wgapiłem się w jego
twarz. -I może jeszcze frytki do tego?
-Polane twoja
krwią?- Uśmiechnąłem sie cwaniacko.
-Ketchupem. Nie
wiedziałem że jesteś wampirem.
Wyciągnąłem rękę i
położyłem na jego policzku - Dużo o mnie nie wiesz. A ja chętnie zapoznałbym
sie z twoja szyja. - Zjechałem dłonią na szyje Liama.
-A moja szyja jakoś
nie pali się do zapoznania z tobą. - Stwierdziłem. Z każdą chwilą czułem się
coraz pewniej dlatego pozwoliłem sobie na sarkazm w mojej wypowiedzi.
- A ja bardzo chętnie
ja poznam. Nic nie poradzisz. - Cały czas się uśmiechałem. Lubiłem sie droczyć
a z nim jakoś jeszcze bardziej sprawiało mi to przyjemność. Nachyliłem sie i
pocałowałem go w szyje.
Zaczerwieniłem się.
Whaaaat? Nawet nie powstrzymałem zaskoczonego...pisku? Krzyku? W każdym razie jakiś dziwny dźwięk wyrwał mi
się z gardła.-Co ty..?
- Sam pytałeś czy
jestem wampirem. A i słodko sie rumienisz.
Morderca pedał!- Cco?-
Czerwień nie opuszczała moich policzków.
- Pójdziemy na
górę, co? Tam będzie wygodniej i więcej miejsca. Nikt nam nie wejdzie. - Byłem
ciekaw jego reakcji. Naprawdę bawiła mnie ta sytuacja.
Odsunąłem się od
niego, przez co spadłem z kanapy.- Ała! Nie!
- Śmieszny jesteś,
wiesz? Siadaj i coś o sobie opowiedz. Musze wiedzieć kogo możliwe, że pośle do
Hadesa.
-Nie prawda! Yyy...
Liam Payne, no mam te 21 lat na karku, kuzyna hen daleko, spóźnił mi się pociąg
i dzięki temu mam nie przyjemność cię poznać, mam dwie siostry i nie lubię
łyżek?- Bardziej zapytałem niż stwierdziłem wdrapując się z powrotem na mebel.
- Łyżek? Czyli jak
wyciągnę to -Wyciągnąłem pistolet z tylu spodni.- nie zrobi na tobie wrażenia?
-Zrobi!- Skinąłem
głową. Spojrzałem na niego nieco przestraszony.
- Czyli schować?
Chcesz cos do picia? - Teraz wiem na pewno, że plan zabicia go odpada.
-Było by miło. A
mam gwarancję że to ,,coś'' będzie ja... znaczy wypijalne? - Uśmiechnąłem się
po raz pierwszy od naszego spotkania
-Choć sobie
weźmiesz co chcesz. -Wstałem i skierowałem sie do kuchni.
Podążyłem za
chłopakiem. -Co masz dobrego?
Otworzyłem lodówkę i wskazałem na napoje. -Chyba ze chcesz
cos z barku.
Wyjąłem soczek
pomarańczowy. -Raczej nie piję. – Przyznałem.
-Serio? Czemu?
-Wyjąłem z lodówki piwo i ruszyłem znów w kierunku kanapy. Skinąłem na
chłopaka, który po chwili szedł za mną.
-Problemy zdrowotne.-
Wyjaśniłem krótko.
-
Spoko. Rozumiem nie chcesz mówić.
-Nie tyle nie chcę
mówić, co po prostu nie uważam tego za ciekawe... A jak ty masz na imię?
- Jak uważasz.
Zayn. Nie słyszałeś o mnie? - Zdziwiłem sie ze nie słyszał o mnie. Co on żyje
pod ziemia?
-Jakoś nie obiło mi
się uszy. - Wzruszyłem ramionami. -Powinienem słyszeć?
- Czy ja wiem. Psy
juz nie raz mnie zatrzymywały ale jakoś biedaki nie mieli na mnie dowodów. I
jestem jednym z groźniejszych gangsterów w Londynie. Wiec raczej.
-Dobrze wiedzieć.
Utrzymujesz kontakt ze swoja rodziną? – Wątpię, ale zapytać nie zawadzi.
Skąd mu takie
pytanie przyszło do głowy? - Nie. –Krótko i na temat. Tak jak zwykle. Nie wiem
czemu właściwie z nim zacząłem jakieś większe dyskusje. Może to te jego oczy?
-Tak coś czułem.- Zwróciłem
uwagę na grający telewizor. Pornole. Super
Dostałem smsa.
Chłopaki napisali, ze wrócą późno. Oo to mam czas by sie zabawić z jasnowłosym
kolegą. Podniosłem na niego wzrok. Spoglądał na telewizor. -Chcesz możemy
przetestować to u mnie w pokoju. -Mruknąłem patrząc nadal w telefon i odpisując
żeby sie nie spieszyli.
- Chyba
podziękuje.- Zacząłem pić ten durny sok.
Odłożyłem piwo i
przysunąłem się. -Czemu? -Mruknąłem kolo jego ucha a następnie polizałem za nim.
-Mnie sie nie odmawia.
-Wiesz... nie
interesują mnie faceci i takie tam...- Znowu spaliłem buraka i spróbowałem się
odsunąć. Ale kanapa ma oparcie. Jest źle, powiem więcej, nie jest dobrze.
- Skąd ta pewność?
Spałeś z jakimś?
Pokręciłem
przecząco głową.- Wiedziałbym gdybym wolał facetów.
-
To będę twoim pierwszym. -Przysunąłem sie do niego. -Wyobraź sobie jak w ciebie
wchodzę. Obiecuje będę delikatny. Poeksperymentować chyba ci nie zaszkodzi co?
-Nie byłbym tego
taki pewny. - Spróbowałem go od siebie odepchnąć ale był silniejszy. I cięższy.
Czyli już wiadomo jak to się skończy. Świetnie. Po prostu świetnie.
_____________________________________________________________________________
Pierwszy rozdział Ziama. Pisze to razem z kuzynką.Jak się podoba nasze dzieło? Liczymy na jakiś komentarz:)
Ja chce dalej ! Rozumiesz ?! :3 ^>^
OdpowiedzUsuńmożesz przeliterować :)
UsuńHaha super . Jeszcze czegoś takiego nie czytałam i podoba mi sie (: także będę czytać napewno !
OdpowiedzUsuń@JaaOneD
...Okazuje się, że początkowo to takie denne nie było
OdpowiedzUsuńNie ma to jak zawodzenie współautorki ^^''
/Sfę (Nikt mi nie zabroni nadawać sobie dziwnych nick'ów i zawodzić. Nikt! Giahahahahahahah)
I wyłącz kod obrazkowy, bo jak muszę przepisywać, to pierdolca dostaję
Podoba mi się :) informuj mnie o nowych rozdziałach na tt
OdpowiedzUsuń@girl_lovesdraco
Bardzo ciekawy. Pierwszy raz czytam ff o Ziamie jestem mile zaskoczona. Od początku mnie zaciekawił sposób pisania. Mam nadzieje, że kolejny rozdział będzie szybko. @canyoubemyhero xx
OdpowiedzUsuńCiekawe opowiadanie :)
OdpowiedzUsuńsuper:)
OdpowiedzUsuń