Zayn
Liam
_______________________
Ziewnąłem- Tak sobie myślę, że kiedyś byłeś dla mnie milszy
-Jak milszy? Jestem miły
-Tak dużo wcześniej.-zmarszczyłem brwi- Dużo, dużo wcześniej
-Jestem miły. Najmilszy, kochanie.- Przykryłem nas kołdrą.
-Wcześniej byłeś milszy bo mnie bardziej lubiłeś
-Teraz bardziej cię lubię.
-Naprawdę?
-Nie. Tak mówię by było ci miło. Zadowalające? Tak naprawdę.
Uśmiechnąłem sie delikatnie- Kretyn
-Niby czemu kretyn.
-Bo tak
-To nie odpowiedź, skarbie. W weekend pojedziemy do naszego domku?
-Naszego?
-No bo on jest na ciebie za moją kasę. Niektórzy mogliby się o nim dowiedzieć.
-Mamy domek nad morzem- stwierdziłem bardzo zadowolony- Jeźdźmy
-To jutro jest piątek i tak nie pójdziesz do szkoły to pojedziemy koło 12.
-Tak!- przyklasnąłem rozentuzjazmowany
-Mam nadzieję, że tym razem nikt mnie nie postrzeli. Swoją drogą musimy go ocieplić.
-Szkoda, że nie ma tam kominka- zamarudziłem- Chociaż i tak jest cudny
-Nic ci nie poradzę. Choć przy kominku byłoby strasznie romantycznie.
-Daj spokój
-O co ci znów chodzi?
- O ,,romantyczność''. I tak nic do mnie nie czujesz- wzruszyłem ramionami
-Może i jestem Zayn Malik, ale mam uczucia.
-Żądz mordu, nienawiść, wkurwienie, irytacja...- zacząłem wyliczać na palcach
-Przyjaźń, lubienie ciebie.
-A jak mnie lubisz?- zapytałem niewinnie
-A jak można lubić?
-Możne kogoś lubić tak jak ja lubię tą nieszczęsną znajomą, której tak nie cierpisz, można kogoś lubić tak jak ja ciebie i można kogoś lubić tak pomiędzy
-Ty mnie nie lubisz. Ty mnie kochasz. Ja lubię cię pomiędzy?
-To też jest lubienie- prychnąłem i mimowolnie się zaczerwieniłem- Pomiędzy, ale tak bardziej, po której stronie?
-Lewej.
-Bardziej jak ja znajomą?
-Co cię to tak interesuje? Lubię pomiędzy i tyle.
-Naprawdę czasami zachowujesz się jak kretyn. Spać idę.
-Chcesz wiedzieć czy odwzajemniam choć trochę twoje uczucia. I nie jestem kretynem, skarbie. Dobranoc- Położyłem się wygodniej.
-Branoc- przykryłem nas kołdrą
Kocha mnie. Wiedziałem. Powinienem go teraz wyjebać, ale sam czuję coś więcej do niego. Wiem, że go lubię lubię, ale nie powiem mu tego. Po chwili rozmyślań odpłynąłem.
Wtuliłem się w niego i zasnąłem, jeszcze za nim o n to zrobiłm
Poranek. I taki jaki powinien być. Li leżący na mojej klatce piersiowej. Nie jakaś Perry czy inna, czy Justin. Właściwie czemu wczoraj rano jak się obudziłem się do mnie przytulał?
Spałem spokojnie. Byłem wymęczony wczorajszym dniem i nie spieszyło mi się ze wstawaniem
Wstałem, umyłem się, zrobiłem na bóstwo i zacząłem nas pakować. Następnie na dół by zrobić śniadanie. Gdy zalewałem wodę na herbatę przyszedł Harry. Usłyszał jak sobie podśpiewuje i skomentował to rozkwitem miłości. Wywróciłem oczami i poszedłem budzić mojego śpioszka.
Spałem mocno i delikatne próby obudzenia mnie, kończyły się w najlepszym razie, przewróceniem z boku na bok.
-Zrobiłem śniadanie, skarbie. Wstawaj.- Szturchałem jego ramię.
-Jeszcze pięć minut...
-Wstawaj bo użyje innej pobudki.
Przetarłem oczy- Wstaję...
-A mogłeś wylądować pod prysznice.- Westchnąłem.- śniadanko zrobiłem.- Postawiłem mu tacę na kolanach.
Uśmiechnąłem się zaspany-Dzięki- Chyba jednak jest milszy niż wcześniej
-Przypominam, że jest to również dla mnie. Nie zjedz wszystkiego głodomorze.
-Nie jestem jak Niall-nadal się uśmiechałem
-Oj będziesz grubasku. I hej nie przywitałeś się.- Nachyliłem się w jego stronę.
Cmoknąłem go w usta- Cześć Zayn- powstrzymywałem chichot
-Dzień dobry. Zajadaj. Sory, że kanapki, ale mi się nie chciało nic innego.- Zabrałem jedną z talerza.
-Kanapki są dobre- wzruszyłem ramionami i zabrałem się za jedzenie
-Ok. Cieszę się, że ci smakują. Spakowałem już nas. Zjemy, Wykąpiesz się i możemy jechać.
-Zróbmy sobie maraton firmowy- powiedziałem między jedną kanapką a drugą- ty wybierasz wszystkie filmy
-A ty będziesz się we mnie wtulał.-Mi pasuje.
-Mhm- przytaknąłem z pełnymi ustami
-Ale wieczorem. Tylko się nie bój za bardzo.
-Nie będę- dojadłem śniadanie i odstawiłem tacę.
-Jasne.- Wolałbym jakby się bał. Więcej zabawy.
Podniosłem się- Znowu spałem nago?- I ja się dziwię, że mi w nocy zimno
-Widocznie. Ale wiesz, że tak wyglądasz najseksowniej?
-Pewnie tak- wstałem i schyliłem się po bokserki
Klepnąłem go w tyłek.- To zachęta? Wiesz mamy czas na szybki numerek.
-Może potem...Żebyś się do mnie na filmach nie dobierał
-W trakcie tych filmów to raczej miałbym ochotę sprawdzić zawartość twojego brzucha.
Prychnąłem- Mój brzuch ma sie dobrze i będzie miał się dobrze- naciągnąłęm na siebie bokserki
-I będzie wielki. -Podszedłem do niego i objąłem go w pasie, złożyłem całusa na jego obojczyku.
-Mały... Mała... Uh, jedno z nich, musi mieć miejsce
Odwróciłem go w swoją stronę. Ukląkłem i pocałowałem jego brzuszek.- Pewnie będzie duży, duża po tatusiu.
-Nadajmy mu, jej jedną płeć bo inaczej to wkurwiające- westchnąłem
-To. W końcu jest to dziecko. -Wzruszyłem ramionami.
Skinąłem głową wyraźnie zadowolony.- Myłeś się już?
-A co zapraszasz mnie?- Wstałem i objąłem go.
-Można tak to nazwać. Przyzwyczaiłem się~
-Jasne. Chcesz popatrzeć na moje idealne ciało. Niestety myłem się,- Zrobiłem smutną minkę.- Ale jak tak bardzo ci zależy to po domku mogę chodzić nago.
-I tym sposobem straciłeś szansę na szybki numerek- zaśmiałem się i wyszedłem z pokoju, uprzednio zgarniając jaikś ciuchy.
Poszedłem za nim. -Ale, że chcesz pod prysznicem? Mogę się wykąpać jeszcze raz.
-Mogę chcieć- otworzyłem drzwi od łazienki
-Ale ja nie lubię szybko.
-Więc może być wolno- wywróciłem oczami
- Kusisz.- Wszedłem do środka.
-Ponoć seks z rana jest najlepszy- zaczynam sam siebie przerażać
-Seks ze mną zawsze jest najlepszy.- Podszedłem do niego i szepnąłem na ucho.- I lubię gdy jesteś taki chętny.
-Mam dobry humor
-Czemu?
-Jestem kobietą w ciąży, nie mogę?-Ja wszystko mogę!
-Mężczyzną. -Poprawiłem.- Serio nie ma powodu?
-Żadnego- przytaknąłem wesoło
-A myślałem, że moja zasługa.
-Może trochę
-Oj jak miło.
-Ale tylko taka mała ociupinka- zsunąłem z siebie bokserki i odkręciłęm wodę
Przypatrywałem się jego poczynania.
Wgramoliłem się pod prysznic- Wchodzisz?
-Nie za gorąco tu?-Szybko się rozebrałem i dołączyłem do niego.
-W sam raz- oparłem się o niego
-Ja jestem gorący!-Zaśmiałem się.- Przypomnij mi.. robiliśmy to już pod prysznicem?
Pokręciłem przecząco głową- Nie mieliśmy okazji
-Trzeba nadrobić.- Przyssałem się do jego szyi.
-Dokładnie-oplotłem go rękoma w pasie
Złapałem jego penisa i zacząłem poruszać po nim ręką.
Odwdzięczyłem mu się tym samym.
Mocno zassałem się na jego szyi. Odsunąłem się i podziwiałem piękną, dużą malinkę.
Przejechałem palcem po malince-Raczej jej nie zakryję, hmm?
-A czemu miałbyś zakrywać? Nie pozwoliłbym ci.
-Ja nie mogę robić ci malinek- wydąłem wargi
-Chcesz?
-Chcę
Wskazałem mu palcem miejsce na barku.- Tu możesz.- W koszulce nie będzie widać.- I nie za mocno.
Zadowolony zrobiłem mu malinkę we wskazanym miejscu. Wyszła trochę mocniej niż było w zamierzeniu.
Wywróciłem oczami.- Zazdrośnik.
-Tylko trochę
-Bardzo trochę. To mi nie zejdzie przez co najmniej 2 tygodnie.- Jęknąłem.-Ale nic..kontynuujmy.
-Nareszcie mówiesz do rzzeczy
Złapałem znów jego penisa i zacząłem szybko poruszać.
Jęknąłem. Drżącą dłonią zacząłem robić mu to samo.
Pocałowałem jego słodziutkie usta.
Namiętnie oddawałem pocałunek.
Przyspieszyłem ruchy ręki. Drugą złapałem jego szyję.
Kończyło mi się powietrze, ale nie odrywałem się od ust chłopaka.
Oderwałem się od niego. Zaczerpnąłem powietrza i znów go pocałowałem. Byłem na skraju orgazmu.
Zacząłem szybciej poruszać ręką.
Spuściłem się. Przyspieszyłem ruchy ręki do maksimum.
Doszedłem chwilę po nim. Oparłem głowę o jego ramię
-Pod prysznicem też jest miło. Jeszcze kuchnia i jakaś przebieralnia nam została. No i nie tylko.
- Ty wiesz, że salonu tez nie było?
-Był. W domku nad jeziorem.
-Nad morzem- zachichotałem
-Nad wodą. -Wzruszyłem ramionami. Wziąłem jak zwykłem to nazywać słuchawkę i zacząłem się opłukiwać.
-Mnie też- poprosiłem
Obmyłem też jego ciało. Cmoknąłem go i wyszedłem. Zacząłem się wycierać.
-Podaj mi ręcznik- jak zwykle dało się słychać moje zawodzenie
Rzuciłem mu ręcznik.- Pomożesz mi z tym domkiem?
-Pomogę- wzruszyłem ramionami
-To poszukasz kogoś kto nam to ociepli a ja zapłacę.- Idealny podział ról.
-Ta jes!- ubrałem się
-A teraz leć się ubrać. W te rzeczy ode mnie.-Co poradzić, że wygląda tak seksownie?
-Przed chwilą się ubrałem- z westchnieniem ruszyłem do pokoju
-Ale nie w te i ej to nie moje? -Podbiera mi ciuchy. Do czego doszło.
-Twoje- Wszedłem do swojego pokoju. Gdzie te ubrania od niego...?
Ubrałem się. Wyglądam ślicznie.
Naciągnąłem na siebie ciuchy od Zayna. Głupio się w nich czuję.
Wziąłem spakowałem jeszcze kilka opakowań gumek i laptopa. Zniosłem bagaż do samochodu.
Zszedłem do garażu.-Jedziemy?
Skinąłem głową.- Wsiadaj ja jeszcze muszę iść na górę.- Zabrałem portfel, pistolet, kluczyki. Gdy wracałem Lou przypomniał mi, że miałem dostarczyć coś jednemu z klientów. Spakowałem i to do bagażnika.
Wygramoliłem się na przednie siedzenie. -Co jeszcze wziąłeś?
-Musimy gdzieś podjechać. Tylko na chwilę.- Wyjechałem z garażu.
-Będę musiał wysiadać?
-Nie. Siedzisz i wyglądasz. W schowku powinny być okulary załóż je.
Czyli tego pokroju sprawa. Zrobiłem to co mi kazał- Ta jes
Po chwili byliśmy na miejscu. -Poczekaj.- Wysiadłem i otworzyłem bagażnik. Klient podszedł i dokonaliśmy transakcji. Wsiadłem do auta bogatszy o 12patyków. Podałem je Liamowi.- Schowaj je na razie do schowka.
Minę miałem jak ryba wyciągnięta z wody. Pierwszy raz w życiu widzę tyle pieniędzy na raz. Schowałem je.
-Co ci?
-Nic- odpowiedziałem nieprzytomnie
-Coś z dzieckiem? Mdli cię? No powiedz mi.
-Pierwszy raz w życiu miałem tyle kasy w rękach
Zaśmiałem się.- Możesz jeszcze sobie potrzymać. A w domu w tym sejfie mam więcej. I jeszcze konto. Chcesz cały pokój w kasie?-I później gorące jebanie na kasie jak w filmach.
-Więcej? - dalsza część wypowiedzi do mnie nie dotarła
Wywróciłem oczami.- Zarabiam więcej niż wydaje. Dobrze się ustawiłeś, skarbie.
-A i tak kazałeś mi oddać kasę za ciuchy- wskazałem na swoje ubranie
-Żartowałem. Myślałeś, że skoro podejmuję z dnia na dzień kupno domku to brak mi kasy?
-Jakoś nie myślałem o tym- przyznałem zakłopotany
-I samochód. Niektórych nie stać na takie zakupy jakie ci zasponsorowałem. Ale ty nie lecisz na moją kasę, nie?
-Nie lecę na twoją kasę- westchnąłem-Za kogo mnie masz? Poza tym na świecie jest multum bogatych dziewczyn.
-A no tak, były heteryk. Tak tylko pytam.
-Zdrzemnę się chwilkę- stwierdziłem i oparłem głowę o drzwi samochodu.
-Oczywiście.- Włączyłem cicho radio i jechałem dalej. Po 1,5 godzinie byłem na miejscu. -Kocie, jesteśmy.
-Już?- ziewnąłem. Dobrze mi się spało.
-Już. -Wysiadłem z auta i poszedłem otworzyć.- Weź kasę.
-Ta jes- wyciągnąłem pieniądze ze schowka
Ruszyłem do domu. Bagaż położyłem koło schodów. -Idę się przespać.
-Przejdę się do sklepu. Wziąć ci coś?
A jak mu się coś stanie?- Pójść z tobą?
-Prześpij się, niedługo wrócę. Nic mi nie będzie
-Weź auto.- Rzuciłem mu kluczyki.
Przeszedłbym się ale z drugiej strony nie chce mi się wracać z zakupami. Złapałem kluczyki.
Poszedłem do pokoju. Rzuciłem się na łóżko i zasnąłem.
Pojechałem do sklepu. Kupiłem coś do jedzenia, kilka innych potrzebnych artykułów i po godzince byłem z powrotem. W stanie nienaruszonym. Przesadza.
Coś mi się przyśniło. Widziałem tam dziecko. Moje dziecko i Liama. Byliśmy na placu zabaw. Szczęśliwi. Pojebane.
Nawet drzwi nie zamknął. Wszedłem do środka. Chyba nadal śpi. Zabrałem sie za rozpakowywanie zakupów
Obudziło mnie jakieś skrzypnięcie. Wyciągnąłem broń i wszedłem na dół.
Usłyszałem kroki, ale stwierdziłem, że to poewnie Zayn wstał.
W kuchni krzątał się Liam. Schowałem pistolet i objąłem go od tylu.- Nie ładnie mnie straszyć.
-Zostawiłeś otwarte drzwi, sam siebie straszysz- westchnąłem
-Nawet zamknięte można otworzyć. Li?
-Hm?
-Będę dobrym tatą? Jak myślisz?
-Pewnie tak. Zresztą nie ma się co martwic na zapas. Będziesz świetnym tatą- A już na pewno lepszym od mojego. Cmoknąłem go w policzek.
-A to za co? I nie musiałem się prosić. Chory jesteś?
-Humor mam dobry sklerotyku. Dzisiaj nie musisz sie o nic prosić
-Mógłbyś mieć tak częściej. Podoba mi się. Jak o nic. To powiedz mi to co wczoraj.
-Kocham cię
Jak słoooodko! i ten sen Zayna :3 całkiem jak niektóre moje! @hazzaconda97
OdpowiedzUsuńŚni Ci się, że Twój facet był w ciąży? [XDDDDD CO XDDDDD]
Usuń