niedziela, 29 czerwca 2014

Ziam XXXI

Hej.
Przepraszam, że tak długo nie bylo notki. Zakończenie roku szkolnego( jęczący współuczniowie babka zła,że próba idze nie jak by chciała i sterta pretensji) , denerwująca mama to za dużo jak na 16 letnie dziecko, które marzy by sie od niego wszyscy odpierdolili.
Ale teraz przybywam! 

Komentarze:
Sfę: Li nie jest lepszy. Chcesz można urządzić sondę i ci to udowodnię! 
I krótki bo ja tu pięknie rozdzielam rozdziały a ty wracaj na gg i mi odpisz bo wariuje i wypisuje ludziom różne zboczone gejowskie rzeczy.
@fallensoul19 : spokojnie. Zdradzę, że nic z tych rzeczy.
@girl_lovesdraco : to bardzo się cieszę
________________________________________
Zayn
Liam
______________________________________
Starałem się go wydobyć.- Zamknij oczy i wyobraź sobie mnie jako tatusia.
-A przed moimi oczami staje obraz dzieciaka w gigantycznym słoiku z dżemem
-Bez przesady. Do słoika nie wsadzę.
Wzruszyłem ramionami.-Skąd mam wiedzieć
-Zabiłbyś mnie. Ze nie umiem obchodzić się z bachorami nie znaczy ze wsadzam je do słoika.
-Ta.- wypełzłem spod pościeli- Duszno...
-Mogę pomoc.- Pocałowałem go.
Oddałem pocałunek, a gdy zaczęło brakować mi powietrza odsunąłem się- Jak niby?
-Właśnie tak. Opowiesz coś o swojej rodzinie?- Zagarnąłem go w ramiona.
-Nic ciekawego
-Proszę.
-Rodzina jak rodzina. Nic nadzwyczajnego
-Możliwe. Jak oni się nazywają?
-Geoff i Karen to moi rodzice a siostry nazywają się Nicole i Ruth
-Wiedziałem, ze coś na R.
-A twoi rodzice?
-Mama Trisha, tata Yaser Siostra Donyia, Saffa i Waliyah.
-Sporo was. Masz trzy siostry?
-Tak. Masakra.
-A myślałem że to ja jestem pokrzywdzony przez los- zaśmiałem się
-Bo jesteś. Jesteś w ciąży. Będziesz gruby.
-Tylko przez kilka miesięcy
-A jak nie zgubisz?
-Zgubię, już ty się o to nie martw
-Będę się martwić

-Nie przesadzaj
-Nie chce grubasa.
-Nie będę gruby- westchnąłem ciężko
-Mam nadzieję.- sięgnąłem po telefon i napisałem do Harry'ego by zrobił nam kolację.
Przekręciłem się tak, żeby widzieć co pisze
-Nie bądź taki ciekawski.
-Nie jestem
-Jasne. Zaraz kolacja będzie.
-To dobrze- przeciągnąłem się- Wstajemy?
-Przyniesie. Załatwiłem. Buziak jako podziękowanie.
Pocałowałem go
Mruknąłem zadowolony. Odsunąłem się od niego by zaczerpnąć powietrza po czy znów go pocałowałem. Po chwili do pokoju wszedł Harry więc się odsunąłem na dobre.
Mój oddech był nieco przyspieszony-Co jemy?
-Kanapki. Nie chciało mi się. -Odparł Harry
-Grunt, że jadalne- wzruszyłem ramionami
Podniosłem się do siadu. Zabrałem talerz i położyłem na kolanach.- Dzięki.

-Ubrałbyś się- zabrałem mu kanapkę z talerza
-Nie podobają ci się widoki?- Zrobiłem smutna minę.
-Podobają- zapewniłem
Odstawiłem talerz na szafkę. Usiadłem na udach chłopaka. Przejechałem wzrokiem po jego nagim ciele i oblizałem usta.- Mi nawet też.
Odłożyłem kanapkę. Trudno się mówi. Chwyciłem go za biodra
Położyłem ręce po obu stronach jego głowy. Pocałowałem go poruszając biodrami.
Westchnąłem w jego usta i zacząłem oddawać pocałunek.
Zjechałem ustami na jego szyje. Ręka drażniłem jego sutki a biodrami ocierałem się o niego.
Pojękiwałem i drżałem niespokojnie.
Gdy czułem rosnący problem Odsunąłem się od niego i spojrzałem w oczy. Nie przerywając kontaktu wzrokowego zszedłem z niego
-Hm?- spojrzałem na niego zdziwiony
-Co?- Przejechałem palcami po jego włosach. Jednak umiem zachowywać się miło i jak zakochamy idiota.
-Nie dokończymy?
-No właśnie chciałem.- Zabrałem talerz.
-To chociaż daj mi kanapkę- wyciągnąłem rękę zrezygnowany
-Chyba, że myślałeś o innym dokończeniu. Mogę dać ci lizaka.
-Poproszę?
Znów odłożyłem talerz. Wyciągnąłem kajdanki, posadziłem i przypiąłem go do łóżka. Przystawiłem mu kutasa do twarzy. Dotknąłem jego policzka przejechałem przez oko i chwilę tak podróżowałem po czym zatrzymałem się na ustach.
Szarpnąłem rękoma. Uh. Rozchyliłem wargi biorąc jego penisa do ust
-Grzeczny chłopczyk.- pogłaskałem go po głowie. Po chwili złapałem mocno za jego włosy i przysunąłem do siebie by wziął mnie głębiej
Skrzywiłem się ale posłusznie wziąłem go najgłębiej jak mogłem
Zacząłem poruszać biodrami, rżnąłem jego usta.
Nie bardzo mogłem zaprotestować. Okropne
Zaczynało robić się przyjemnie
Łzy stanęły mi w oczach ale nie protestowałem
Widziałem, ze niezbyt mu się to podobało. Kilka ruchów i doszedłem.
Zakrztusiłem się. Strużka spermy spłynęła mi po brodzie
Zlizałem to czego nie zdołał przełknąć
Dyszałem jak po długim biegu
-Chyba pora zająć się tobą.- Już chciałem zaparkować między jego nogami gdy.-Myślisz, ze nic się nie stanie?
-Co? Że z dzieciakiem?
-No. Jakby coś się stało już widzę jak byś latał.
-Jeżeli nie dźgniesz mnie nożem w brzuch to będzie dobrze
-Czemu miałbym to zrobić?
-Przykład. Przecież wiem że tego nie zrobisz
-Obyś się nie zdziwił. Jak mi się znudzisz kto wie co z tobą zrobię.
-Sam powiedziałeś, że nie będziesz rżnął trupa
-Jak mi się znudzisz nie będę chciał cię rżnąć.
-Nie znudzę ci się
-Taki pewny? A to niby czemu?
-Postaram się o to. A póki co się nie zanosi
-Czemu nie chcesz mi się znudzić?- Westchnąłem - Za to coś masz punkty minusowe, i jak będziesz w zaawansowanym stadium nie będę mógł cię rżnąć to możesz się mi znudzić. Co wtedy zrobisz?
-Jak będę w zaawansowanym stadium to będziesz musiał to po prostu robić trochę inaczej
-Jasne. Żyć na obciąganiu.- Prychnąłem.- To czemu nie chcesz mi się znudzić?
-Nie na obciąganiu tylko na innych pozycjach niż zazwyczaj- westchnąłem
-Kobiety w ciąży nie można tykać to chłopaka raczej też. I odpowiedź mi na pytanie.
-Można- zaprzeczyłem
-Wątpię. Odpowiedź albo ci nie pomogę.- Dotknąłem jego penisa.
-Na pewno można-jęknąłem- bo nie podoba mi się wizja noża w brzuchu
-Tylko dlatego? Jest jeszcze wizja, że tylko wypierdolę cię z domu.
-Tutaj mi dobrze
-Chyba lepiej wrócić do rodziców niż zamieszkać na cmentarzu.
-Nie- pokręciłem głową
-Jak uważasz.- Odkręciłem się do niego plecami i przykryłem.
-No ej!
-Zamknij się nie mam nastroju.
-No ale...- zrobiłem minę jak dziecko, które jednak nie dostanie lizaka
-Jak wymyślisz co może poprawić mi nastrój to pogadamy.
-To mnie rozkuj chociaż...
-Nie gadam z tobą aż nie wymyślisz.- Ta bo uparłem się by to usłyszeć.- Masz 3pytania pomocnicze.
-Um...A to ma być pomysł co zrobić z rozkutymi rękoma? Czy mam coś powiedzieć
-Słowa.
-Umm... A czego mają dotyczyć?
-Ciebie i mnie.- Bardziej spytałem niż odpowiedziałem.
-Ciągle chodzi ci o to czemu chcę zostać tutaj?
-Myślę, ze to może mieć coś wspólnego. Ale pewny nie jestem.
-To nie odpowiedź
-Jest odpowiedź. Nie siedzę w tobie więc nie mam pewności czy ma
-Ale dla ciebie ma związek- uznałem
-Myślę, ze tak. Dobra trzy pytania były, czekam na odpowiedź.
-Nie wiem- Jęknąłem płaczliwie- Ręce mnie bolą
-Trudno. Możesz zacząć od myślenia dlaczego chcesz zostać tu.
-Umm... bo... bo...
-Bo?
-Bo... ty tu jesteś? - palnąłem dość nieprzemyślanie
-Ta. Widzę, ze podoba ci się tak siedzieć. Masz całą noc na wymyślenie.
-No ej!
-Tak skarbie.- Ostatnie słowo powiedziałem tak by zorientował się, ze to wskazówka
Przekręciłem głowę żeby mówić do jego pleców- Ale ja jestem głupi i nie rozumiem aluzji!
-Niedawno byłeś mądry. Dobranoc.- Czemu mam wrażenie ze jestem wredny?

-No Zaaaaayn...
-Co?
-Rozkuj mnie!
-Powiedziałem coś. Rozkucie Kosztuje
-Nie bądź wredny
-Nie jestem. Jestem stanowczy. Ktoś będzie musiał stopować bachorami.
-A mam cię gdzieś! Będę tak leżeć!
-To sobie leż. Do rana zmądrzejesz.

Po dłuższej chwili milczenia się odezwałem- Tylko mnie przykryj
-Nie. Nie możesz tego wymyśleć? Leżałbyś teraz tak jak zawsze, przykryty.
-To mi podpowiedz-jęknąłem
-Nie. I tak ci podpowiedziałem.- Odwróciłem się do niego.- Wiesz o co mi chodzi.
-Tylko że ja naprawdę nie wiem!- Szarpnąłem się
-To tak posiedzisz.
-Proszę- znów się szarpnąłem
-Ja też.- Przejechałem dłonią po jego ciele.
Zadrżałem pod wpływem jego dotyku-Nie rób...
-A będę. Będę cię męczyć.- Uśmiechnąłem się.
-Nie chcę- pokręciłem głową
-Wiesz co wystarczy zrobić.- Uśmiechnąłem się.
-Ale ja nie wiem...
No co za idiota.- Trudno.

-Proszę...
-Ja też. Chce to w końcu usłyszeć.
-Więc mi podpowiedz
-Bardziej nie umiem. Możesz pytać.
-A długie to ma być?
-Nie. Bardzo krótkie..
-Słowo, dwa?
-Dwa.
No prawie padłem na miejscu. Przez chwilę wydawało mi się to wszystko tak niedorzeczne, że nie wiedziałem czy śmieć się, czy płakać, czy może oba na raz. Skończyło się na wpatrywaniu się w Zayna z lekko rozdziawioną gębą, poirytowanym wzrokiem i dziwnym grymasem na reszcie twarzy co zapewne wyglądało komicznie
-I co się tak gapisz?

Potrzasnąłem głową- Nie gapię się
-Gapisz. O co chodzi?
-Skoro się nie gapię, to o nic mi nie chodzi- prychnąłem- Kocham cię?- Borze nie wierzę, że to mówię, borze nie wierzę, jednak szczątki mojej inteligencji jeszcze nie wyparowały!
-Pytasz czy odpowiadasz?
-Odpowiadam
-A jaką była odpowiedź? Nie słyszałem.
-Kocham cię- westchnąłem
-Pytanie uzupełniające: mówisz tak bo ja tego chce i tylko dlatego czy mówisz to bo tego chce i tak uważasz?
-Mówię to bo ty tego chcesz i być może tak uważam- dopowiedziałem sobie opcję c
-Zasługujesz Na nagrodę.- Odpiąłem go.- Kiedy będziesz pewny?
-Sam tego wszystkiego do końca nie rozumiem, jakkolwiek by głupio to nie brzmiało-ramiona mnie bolą
-Dobranoc.- Odwróciłem się od niego.

4 komentarze:

  1. Świetny x ale wciąż nie podoba mi się nastawienie Zayna do dzieci.. :3
    @fallensoul19

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty cała jesteś gejowska i zboczona idioto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bosz, jak nie przestaniesz szantażować Liama, to będę ci tak marudzić w wakacje xD

      Usuń
  3. W sumie to odnajduję w tym coś słodkiego i uroczego :p
    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń