Zayn
Liam
_____________________________
-Tańczę, nie straszę.- Złapałem go za biodra i przyciągnąłem do
siebie.
-Straszysz
-Jasne. Nie gadaj tylko tańcz.
Prychnąłem, ale zacząłem tańczyć
- Nie rób tak. Wiem, ze marzyłeś by ze mną zatańczyć.
-Ta, akurat
-Swoje wiem. Trzeba przyznać, że jesteś w tym równie dobry jak ja.
- Przestań mnie obrażać- zaśmiałem sie cicho
-Taka prawda. Larry i Niall tez są w tym tak świetni. Pasujesz do nas.
-Zabrzmiało cholernie dwuznacznie. Albo za dużo spędzam z tobą czasu
-Co tam jest dwuznacznego?
-Jednak za dużo czasu spędzam z tobą- uznałem
-Możliwe, ale jakoś nie narzekałeś wcześniej. Idziemy sie napić?
-Możemy
Złapałem go za nadgarstek ciągnąc za sobą. Pościłem go dopiero przy barze.- Ja to co ostatnio.
-Aj!- no kości mi pogruchocze.
-Co chcesz?- Usiadłem na krześle.
-Nic- przysiadłem sie obok niego- mówiłem że raczej nie piję
-Ze mną nie wypijesz? Weź. Baw się.
-Nie. Raczej nie
Wywróciłem oczami. Rozejrzałem sie po lokalu w poszukiwaniu bardziej ustronnego miejsca.-Chodź.
Podniosłem się- Gdzie?
-Tam w kąt. Zaciszniej jest.
-No to idziemy- wzruszyłem ramionami i zacząłem zmierzać w tamtym kierunku
Usiadłem na chyba niebieskiej kanapie.
-Straszysz
-Jasne. Nie gadaj tylko tańcz.
Prychnąłem, ale zacząłem tańczyć
- Nie rób tak. Wiem, ze marzyłeś by ze mną zatańczyć.
-Ta, akurat
-Swoje wiem. Trzeba przyznać, że jesteś w tym równie dobry jak ja.
- Przestań mnie obrażać- zaśmiałem sie cicho
-Taka prawda. Larry i Niall tez są w tym tak świetni. Pasujesz do nas.
-Zabrzmiało cholernie dwuznacznie. Albo za dużo spędzam z tobą czasu
-Co tam jest dwuznacznego?
-Jednak za dużo czasu spędzam z tobą- uznałem
-Możliwe, ale jakoś nie narzekałeś wcześniej. Idziemy sie napić?
-Możemy
Złapałem go za nadgarstek ciągnąc za sobą. Pościłem go dopiero przy barze.- Ja to co ostatnio.
-Aj!- no kości mi pogruchocze.
-Co chcesz?- Usiadłem na krześle.
-Nic- przysiadłem sie obok niego- mówiłem że raczej nie piję
-Ze mną nie wypijesz? Weź. Baw się.
-Nie. Raczej nie
Wywróciłem oczami. Rozejrzałem sie po lokalu w poszukiwaniu bardziej ustronnego miejsca.-Chodź.
Podniosłem się- Gdzie?
-Tam w kąt. Zaciszniej jest.
-No to idziemy- wzruszyłem ramionami i zacząłem zmierzać w tamtym kierunku
Usiadłem na chyba niebieskiej kanapie.
Drinka odłożyłem na stolik.- Chodź.-Poklepałem sie po kolanach.
Usiadłem tak jak mi kazał
Zacząłem jeździć po jego udach.
Westchnąłem cicho. Oparłem się o niego
Pocałowałem go.
Oddałem pocałunek.
Odsunąłem się od niego z lekkim uśmiechem.
-Masz uśmiech pedofilaUsiadłem tak jak mi kazał
Zacząłem jeździć po jego udach.
Westchnąłem cicho. Oparłem się o niego
Pocałowałem go.
Oddałem pocałunek.
Odsunąłem się od niego z lekkim uśmiechem.
-Nie prawda.
-Prawda-zaśmiałem się
-Choć może cię tu zgwałcę.
-Nie
-Czemu?
-Tutaj? Naprawdę?
-Możemy iść do kibla.
-Ale w kiblu śmierdzi...- zamarudziłem
-To tu.
-Aale...
-Tak?
-Tu też nie!
-Marudzisz. To niby gdzie?
-Nie wiem
-To się pierdol.- Zsunąłem go z kolan.
Na jego szczęście spadłem na kanapę-Ej!
-Co?- Wstałem
-A jak kurwa myślisz?
-Aż tak obolały masz zad? Nie przesadzaj.
-Nieważne jaki obolały, należy mu się odrobina szacunku
- Ta.- Wziąłem drinka i wypiłem do końca.
-Wygodna ta kanapa- stwierdziłem kładąc się na niej
-To nie rozumiem czemu tu nie chcesz.- Nachyliłem się nad nim.
-Bo jeszcze się tu ktoś przywlecze
-Nikt tu nie przyjdzie.
-Z naszym szczęściem...-westchnąłem- Niech ci będzie.
-No i widzisz.- Znów usiadłem.- Chodź.
Szybko wdrapałem mu się na kolana
Przysunąłem go mocno do siebie i wpiłem w usta.
Zacząłem oddawać pocałunek i objąłem go, żeby nie spaść
Moje ręce powędrowały pod jego koszulkę.
Westchnąłem w jego usta.
Zacząłem rozpinać jego spodnie. Usta przeniosłem na szyję chłopaka.
Chciałem zrobić to samo z jego rozporkiem ale przez małe miejsce do manewru nie wychodziło mi to. Na dodatek strasznie plątały mi się palce. Uh, trudno
-Wstań i je zdejmij.
Podniosłem się i rozpiąłem jego spodnie
Pomogłem mu je zsunąć. Zabrałem się też za jego ubranie.
Przyklęknąłem, przypuszczając co będzie się działo dalej. Jaki ja przewidujący. Prorok normalnie
Zsunąłem jego spodnie. Nie będę czekał.-Noga. Muszę spodnie całkowicie zdjąć.
Podniosłem nogę i pomogłem mu ściągnąć ze mnie ubranie
Przyciągnąłem go do siebie, także usiadł na mnie.
Nieco zaskoczony jego ruchem właściwie bardziej wpadłem na niego niż usiadłem
Znów przyssałem się do jego szyi. Ręką szukając jego penisa.
Odchyliłem głowę do tyłu
Wyciągnąłem gumkę z kieszeni. Nałożyłem go na swojego penisa.- Siadaj.
-Tak bez nawilżenia...-zamarudziłem ale podniosłem się i zacząłem opuszczać się na jego męskość
-A skąd mam wziąć nawilżacz?
-Ś...ś-lina...?- Główka jego penisa wcisnęła się we mnie. Bolało jak cholera
-Trzeba było mówić wcześniej.
Jakoś nie byłem w stanie odpowiedzieć. Boli... Przygryzłem wargę
-Podnoś tyłek. Nie udawaj, że boli.
Nie udawaj? To naprawdę boli! Powoli uniosłem się
Oparłem głowę o kanapę.
I opadłem. Ocierając się o prostatę. Zaskoczony jęknąłem. Dość głośno. Właściwie bardzo głośno
-Jak tak będziesz robił to zapewne ktoś się nami zainteresuje.
Zadrżałem lekko. Nie byłem w stanie sklecić jakiejkolwiek odpowiedzi. Powtórzyłem swój ruch tym razem przygryzając wargę, tak że z moich ust wydobył się tylko cichy jęk
Złączyłem nasze usta. Ręce położyłem na jego biodrach i zacząłem je masować.
Teraz pojękiwałem w jego usta. Poruszyłem się coraz szybciej
Złapałem jego członka i zacząłem go stymulować.
Coraz głośniej jęczałem. Trudno było mi panować nad tym co robię
-Szybciej Li.- Powiedziałem w jego szyję.
Próbowałem spełnić jego polecenie ale nie szło mi zbyt dobrze. Cały drżałem
Byłem cały spocony. Będę jebał, ale co mi tam. W miarę możliwości przyśpieszyłem ruchy ręką.
Wargę miałem pogryzioną do krwi. Poruszałem się tak szybko jak byłem w stanie
Jak w amoku szukałem jego ust. Zlizałem z nich pozostałości po krwi.
Zaciskałem palce na jego ramionach
Przymknąłem oczy. On jest stworzony chyba bym go rżnął.
Skomlałem cicho. Byłem zmęczony, coraz trudniej było mi się unosić.
Muzyka dobiegała do mnie z oddali. Spełnienie jest blisko. Docisnąłem biodra chłopaka jak najmocniej do siebie.
Nie wytrzymałem. Doszedłem z imieniem chłopaka na ustach.
Gdy się zacisnął nie wytrzymałem. Doszedłem. Oparłem czoło o jego ramię, cicho sapiąc.
Nie byłem w stanie się ruszyć. Wciąż drżałem i ciężko oddychałem
-Kolejne miejsce mamy zaliczone.
Wymamrotałem coś niezrozumiale w odpowiedzi. Nigdy więcej
-Zejdź. Bo rzeczywiście ktoś zobaczy twój zadek.- Niezły zadek.
Niezdarnie podniosłem się, czemu towarzyszyło ciche jęknięcie i usiadłem obok niego
Zdjąłem gumkę i się ubrałem.
Westchnąłem ciężko. Przejechałem palcem po swojej koszulce. Cały się ubabrałem- No zajebiście- spojrzałem sceptycznie na palec ubrudzony w spermie
-Trzeba było zdjąć. Przynieść chusteczki, skarbie?
-Jakbyś mógł- schyliłem się po spodnie.
-I inna koszulkę? Chyba mam jakąś w aucie.
-Masz? Przynieś mi- wlepiłem w niego wzrok
-Czekaj tu.- Udałem się do wyjścia. Z obiecanymi rzeczami wróciłem do chłopaka.- Trzymaj.
-Dzięki-wytarłem się i ubrałem.
-Ta. Chodźmy potańczyć, co?
-Tylko ostrożnie na zad-podniosłem się powoli
-Oczywiście. -Ruszyłem na parkiet. Zaczęliśmy tańczyć. Po jakimś czasie koło nas pojawiła się Perry i to na tańcu z nią się skupiłem.
Znowu jakaś baba. Nic to, przecież nie będę afer robił. Do czasu oczywiście, do czasu
Poszedłem z nią do baru. obmówiliśmy naszą współpracę. Po paru minutach wróciliśmy na parkiet.
Sobie poszli. I bardzo dobrze.
Tańczyłem z nią, wzrokiem szukając Liama. Gdy go znalazłem i wiedziałem, że patrzy pocałowałem dziewczynę i pociągnąłem w kierunku łazienek.
A to jedna menda taka parszywa! On to specjalnie robi! Chyba... Ts!
Posiedzieliśmy chwilę w kiblu. Napisałem do Liama, że wracamy. Wyszliśmy i czekaliśmy na niego koło mojego auta.
A w dupę sobie wsadź tego sms'a! Razem z telefonem. Poszedłem na parking bo co miałem zrobić?
Rzuciłem mu kluczyki.-Prowadź.- Usiadłem z tylu. Edwards razem ze mną. Przyssałem się do jej szyi.
I może jeszcze frytki do tego?! Usiadłem za kierownicą
-Mam nadzieję, że wiesz jak do mnie dojechać. I się pospiesz.
Kurwa specjalnie pojadę okrężną drogą
Zdjąłem dziewczynie koszulkę i stanik. Całowałem jej piersi.
Po jaką cholerę w autach są lusterka?! I chuj mnie obchodzi bezpieczeństwo! Ich ma nie być! No szlag mnie trafi! Przyspieszyłem trochę
Jęknąłem gdy dotknęła mojego penisa.
Zajebię. Może nawet gdzieś tu broń znajdę? Albo wpakuje nas pod ciężarówkę. Tylko tyłem.
Zsunąłem spodnie. Dziewczyna od razu zabrała się do roboty. Rozsiadłem się na środku. Idealnie było mnie widać w lusterku.
Zacisnąłem usta w wąską kreskę. Po głowie chodziło mi coraz więcej ciekawych obrazów z flaczkami tej dwójki rozwieszonymi na sznurku od prania w roli głównej
Sapałem i pojękiwałem. Chciałem by mnie słyszał i to jak mi dobrze.
Zamknij ryj. Naprawdę wpakuje nas pod TIR-a. Żeby tego nie słuchać
Doszedłem. Spojrzałem w lusterko. I co Li? Dziewczyna usiadła mi na kolanach, znów się całowaliśmy.
Ja się zemszczę! Ha! Nie wiem jak ale się zemszczę! Wkurwiające. A jeszcze bardziej wkurwiające jest to że mnie to w ogóle obchodzi
-Daleko jeszcze Li?
-Z pięć minut- burknąłem nieprzyjemnie
-To dalej, a nie jedziesz jak ciapa.
Pierdol się. Przyspieszyłem
Gdy dojechaliśmy puściłem dziewczynę przodem. W czasie, w którym dziewczyna weszła do pokoju złapałem Liama za rękę.- Idziesz z nami?
-Nie- wzruszyłem ramionami
-Jak chcesz. Dobranoc.- Wszedłem do pokoju.
-Branoc- poszedłem się umyć. Tyłek mnie boli
Rozebrałem się i położyłem do łóżka.
Umyłem się i stwierdziłem, że właściwie nie jestem zmęczony
Po chwili zasnąłem.
Zszedłem na dół zrobić sobie coś do jedzenia. Zgłodniałem przez to wszystko
Pamiętam tylko że dziewczyna położyła się koło mnie.
Zjadłem i poszedłem spać
Obudziłem się, ubrałem, zjadłem. Niedziela. Na dziś nic nie mam. Rozsiadłem się przed telewizorem
___________________
Przepraszam! Nie miałam neta wczoraj a w środę mi się nie chciało xd Wiem jestem zła.. Też Was kochaam!!!!
Jest świetne :p
OdpowiedzUsuń@girl_lovesdraco
Super :)
OdpowiedzUsuńzajebistee :) pisz dalej bo masz talent :) @hazzaconda97
OdpowiedzUsuńŚwietny :)
OdpowiedzUsuń@fallensoul19