poniedziałek, 2 czerwca 2014

Ziam XXIV

Zayn
Liam
________________________________________________
Położyłem się na łóżku." Nie będę z tobą oglądał pornoli." Oczywiście bo zerżnął bym go tam w trakcie seansu. Choć taki był plan.
Gdzie toto polazło... Poczekam
Wyciągnąłem laptopa i włączyłem facebooka.
Nudzi mi się!- Zayn?
-Czego?- Wydarłem się.
-Idziesz?!
-Po co?
-Oglądać?
Zszedłem na dół.- Przekonałeś się do mojego pomysłu?

-Naprawdę chcesz oglądać pornosy?
Wzruszyłem ramionami.- Bajki? Na haju fajnie się ogląda.

-Oczywiście, oczywiście. Niech będą bajki- wzruszyłem ramionami
-Dziękuję.- Pocałowałem go w policzek.

Westchnąłem-Disney?
-Junior?- Ta i chodzące świnki.
-O wytwórnię się pytam
-A ja o kanale mówię. Myślisz, że.. dobra nie wiem co myślisz.
-Kraina Lodu?
-Disney junior? Kanał? 95?
-Ta, dotarło- przełączyłem
-Dzielny malec.- Objąłem go.
Bajki dla dzieci. Pieprzony króliczek
Oglądałem zaciekawiony jak małe dziecko. - Też chce na karuzele.
-Pójdziemy jutro
-Ok. - położyłem głowę na jego ramieniu
-Dzieciak- uśmiechnąłem się pod nosem
-Skarbie, nie jestem dzieckiem! Umiem sam robić kupke, jedzenie i iść do szkoły. Sznurowanie butów też mi wychodzi. Tylko jednej rzeczy nie umiem.- Zrobiłem smutną minkę.

- Jakiej?
-SkraśćCiSerca.- Powiedziałem szybko i nie zrozumiale.
-Wolniej, nie rozumiem
-Nie powtórze trzeba było słuchać.
-Ale ja tak ładnie proszę...
-Ale ja tak ładnie to oleje. I cii baja.
-Najwyżej zwalimy na to na prochy...- nie dawałem za wygraną
-Co? Zwalimy konia?
-W domyśle chodziło mino to co powiedziałeś
-Ale ja nic nie mówiłem o waleniu.

-O tym czego NIE umiesz robić
-Podrapać się noga za uchem jak kot? Zaliczysz?
-O tym co mówiłeś wcześniej i nie potrafisz tefo robić
-No to było tooo.- Ciekawe czy uwierzy.
-Aż taki głupi nie jestem. Mówiłeś coś innego
-Możliwe.
-Na pewno.
-I nie wiem co powiedział lew. Dziękuję.

- To mi powiedz to co ty powiedziałeś! Obiecuję że się zamknę
-Nie pamiętam.
-Na pewno wiesz! Tylko nie chcesz mi powiedzieć
-Nie o wszystkim musisz wiedzieć.
-Ale Zayn...-uwiesiłem mu się na szyi- To tylko kilka słów. Nie wierzę że to coś tak... złego?
No co kurwa za pierwszym razem nie mógł usłyszeć i teraz muszę powtarzać. Ja Zayn Malik muszę drugi raz robić z siebie głupa.- No, że nie umiem...- dobra dam radę. Nikt poza nami nie dowie się.- No ciebie przekonać do siebie.- I ładnie. Gratuluje Zayn, poszło ci dobrze.
Niemal widziałem trybiki obracające się w mojej głowie- Co?!
-No to.- Wzruszyłem ramionami.
-Znaczy... że ty byś chciał żebym ja...- Zacząłem nieskładnie. Zaczerwieniłem się lekko.
-Co?
-Uh... nic
-No co? Nie zrozumiałem przekazu.

-Nic takiego. Naprawdę
Złapałem jego policzek.- Dokończ. Ja powtórzyłem ty dokończ.
-No bo... Uh to głupie!
-Co znowu jest głupie?
-To co ...karzesz mi dokończyć
-A o co dokładnie chodzi?
-Ymm... O to twoje ,, przekonać do siebie''
-No. Ok. I co?
-Tak przekonać czy przekonać przekonać?
-Yyy nie bardzo rozumiem czym się różni to od tego.
-To się domyśl
-Nie umiem. Mów.
-To tak... praktycznie na tej samej zasadzie co ,, lubienie"'
-Aha?
-No nie mów mi że jesteś aż tak głupi
-Nie jestem. Tylko nakręciłeś. Na haju ciężej się rozumuję.
-Różnica między lubić a lubić lubić?
-No. Rozumiem. Lubić a lubić lubić. No.
-I tak samo jest z przekonywaniem
-Rozumiem.
-No nareszcie
-A teraz daj mi oglądać.
Usadowiłem się wygodniej, nie odzywając się już ani słowem
Objąłem go i przyciągnąłem do siebie.
Oparłem się o niego
Oglądałem sobie chwilę baje, ale po chwili mi się znudziła.- Nudy. Wolę jak gadasz.
- Wygodny jesteś, wiesz?
-Wiem. Mówiłeś. Ale chyba wolalabym inna pozycję.
Przekrzywiłem głowę-Jaką?
-Ja leżę na tobie.
-Tak mi wygooooodniej
-Proszę?
- Ale mi tak dobrze
-Ale mi nie. Chce widzieć twoja twarz.
Położyłem mu się na kolanach-Może być?
-Nie. Ja tak chce.
-Tak czyli jak?
-Ty siedzisz, a ja leżę na twoich kolankach. I ty bawisz się moimi włosami.
Westchnąłem i usiadłem-Kładź się
Uśmiechnąłem się i położyłem.- Miło.
Zacząłem się bawić jego włosami
Przymknąłem oczy. Na ustach nadal tkwił mały uśmiech.
-Słodki jesteś
-Ostatnio kłóciłeś się, że nie jestem. Widzisz kto miał rację?
-Ty, ty
-Zawsze mam rację kocie.
-Nie zawsze
-A co do tego tamtego..- Trzeba kuć żelazo póki gorące.
-Hmm?-pogłaskałem go po głowie
-No jakiś komentarz?
-Nie wiem co o tym myśleć
-Jak nie wiesz?
-Bbo... To takie...
-Takie?
-Nnie wiem...-zarumieniłem się kompletnie
-No jakie?

-Nie męcz mnie tak -Jęknąłem zrezygnowany
-Zmęczyć to cię dopiero mogę na górze.
-Jakoś wcześniej myślałem, że akurat tobie miejsce nie przeszkadza- zmienimy temat, nikt się nie połapie
-Ty wolisz górę. Podobno tam jest ciekawiej. Ale chcesz możemy tu
-Mi bez różnicy-wzruszyłem ramionami-Tylko ponoć na dzisiaj już ci się znudziłem
-Zamkne oczy i wyobraże sobie kogoś innego. Może tą twoją siostrę?
-Ta-prychnąłem-Choci aż z cyckami pójdzie ci ciężko
-Stanik by ci się przydał. Ale jako artysta mam bardzo dobra wyobraźnię.
-Po moim trupie!- skrzyżowałem ręce na piersi.
-Z tym ciężko nie będzie. Trupa jeszcze nie ruchałem.
-Bo to obrzydliwe- za jakie grzechy ja się pytam?!
-Wiem. Jakoś nie zamierzam.
-I dobrze-westchnąłem
Obróciłem się tak, że twarzą leżałem w stronę jego brzucha.- To jak ruchanie maniekina. Żadna zabawa.
-Jesteś okropny wiesz?
-Wiem, ale co poradzić? I tak w twoich oczach jestem o wiele gorszy niż naprawdę.
-No nie, aż taki zły nie jesteś
-Serio? Myślałem, ze..
-Że?
-No uważasz mnie za takiego.. Nie wiem jak to nazwać.
-Nie jesteś taki zły
-Od ciebie uznam to za komplement. Dziękuję.- Położyłem rękę na jego kutasie.
Zaczerwieniłem się- To twój sposób na podziękowanie- rzuciłem sarkastycznie.
Odchyliłem głowę by zamiast patrzeć na jego brzuch moje oczy były utkwione w jego.- Nie, tak mi wygodniej.
-Zbok- mruknąłem. Zacząłem głaskać go po głowie
-Ale... Lubisz tego zboka?
-A czemu nie? - zresztą, sam się sobie dziwię
-Nie wiem. Czyli lubisz?
-Lubię. Całkiem mocno- wzruszyłem ramionami- syndrom sztokholmski?
-Ale ja cię nie przetrzymuje.

-To nie wiem. Ale ja sam nie zamierzam się stąd ruszać
-I bardzo się z tego cieszę. I ja też.
-Aż taki ważny jestem?
Zawsze musi zadawać głupie pytania. Co mam mu powiedzieć? "Tak, bo jesteś pod ręką gdy mam ochotę na seks" To raczej nie sprawi, że osiągnę swój cel. -Może.
-Miło-uśmiechnąłem się delikatnie
Ścisnąłem jego przyrodzenie.- A co z tym męczeniem?
Pisnąłem zaskoczony. -W-wre-dny
Uśmiechnąłem się. -Daj ta czekoladkę, która była dla Nialla.
Pochyliłem się i wziąłem słodycz ze stołu. -Po co ci?
-Może to zjem?
-Trzymaj
-Dziękuję.- Przekręciłem się na plecy.- Chcesz trochę?
-Mhm. I nie jedz na leżąco
-Czemu?
Zaliczyłem mentalnego facepalma.- Bo się zakrztusisz
-Takiego jak ja licho nie weźmie.-Ugryzłem kawałek batonika. Wysunąłem go lekko z pomiędzy ust.- Chciałeś.
Pochyliłem się po ten nieszczęsny batonik
Wysunąłem go z pomiędzy moich ust do jego.
Zarumieniłem się. Smaczny ten batonik
Usiadłem mu na kolanach.
Wygodniej mi. Przynajmniej tyle
Cmoknąłem go.
Objąłem go, żeby mi z kolan nie zjechał
Zaśmiałem się.- Nie uważasz, że to dziwne.
-Co?- spytałem lekko nieprzytomnie
-To, ze zachowuje się jak baba.
-Nie przesadzaj. Nie jest tak źle- ledwo udało mi się powstrzymać śmiech
-Jasne.- Zszedłem z niego i usiadłem obok.- Chodź.
Przechyliłem głowę-Gdzie?
Poklepałem kolana.- Tu.
Usiadłem mu na kolanach-Wygodny jesteś
-Powtarzasz się, wiesz?
-No bo to prawda
-Nie wątpię. Jestem najwygodniejszy, najlepszy, najseksowniejszy, najniebezpieczniejszy.
-I najskromniejszy przy okazji
-Cały naj jestem. I dobrze o tym wiesz.
-kłótnia z tobą nie ma sensu-Wzruszyłem ramionami
-Yhym.- Pocałowałemgo delikatnie.

Oddałem pocałunek
Położyłem dłonie na jego tyłku.
Zarzuciłem mu ręce na szyję.

________________________________________
Wczoraj obublukiwalam rozmowę ze Sfę możecie wejść i przeczytać bo mamy tam komunikat dla w
was... Ide teraz na ćwiczenia strażacki a wy czytajcie komentujcie i nas kochajcie! 

1 komentarz: