Przepraszam,że długo nie było notatki, ale szkoła i masa sprawdzianów, a później laptop u naprawy ;/ jak się nakłada to wszystko na siebie. Ale już wracam. Obiecuję.
______________________________
Harry
Niall
______________________________
-Nno... uh niech ci będzieCmoknąłem go w policzek i złapałem za rękę ciągnąc do pokoju. Dobrze ze nikogo nie ma.
Jakos tak przyćmiło mi mózg i nie bardzo wiedziałem ci się dzieje. Rozumiałem tylko że za chwilę stanie się coś o czym marzyłem od dawna. I nie bardzo chciałem myśleć o konsekwencjach
Rzuciłem go na łóżko. Zawisłem nad nim i pocałowałem.
Zachłannie oddałem pocałunek
Zsunąłem jego spodnie i bokserki.- mam nadzieję ze szybko zaczniesz stawać. Jak w nocy
-W nocy?- wymamrotałem. Trzeba stwarzać pozory
-Tak w nocy. Czułem twoje maleństwo.- wcale nie dotykałem
-Molestujesz mnie przez sen?
-Gdzieżbym śmiał. Ale bywać dosyć gadania
Skinąłem głową. Rację ma. Ściągnąłem jego bokserki
Pozbyłem się jego bokserek. I? Tylko obciąganie czy idziemy na całość?
Doszedłem do takiego stanu że już było mi wszystko jedno. Sięgnąłem ręką do jego penisa.
Czyli tak się bawimy. Zacząłem wyznaczać sobie linie po jego ciele do penisa którego polizałem
Ze względów oczywistych po jakimś czasie musiałem zaprzestać pieszcznie jego męskości. Jęknąłem cicho.
Wziąłem jego penisa do ust i zacząłem powoli poruszać głową
Jęknąłem i wplotłem palce w jego włosy.
Przyspieszyłem ruchy.
-Tto... ja miałem ci pomagać...
wyciągnąłem jego męskość z ust.- tobie tez się przyda pomoc. Jak daleko się posowamy?
Wzruszyłem lekko ramionami.- Jak chcesz
Wsunąłem w niego palec.w końcu ostatnio mówiłem ze przydałby mu się seks
Spiąłem się nieco. Dawno tego nie robiłem.
Dołożyłem kolejny palec. Po chwili już 3 w nim były
Pojękiwałem, było przyjemnie. Zresztą z tego co słyszałem z zachwytów kolejnych kochanków Hazzy on zawsze wiedział co robić.
Wyciągnąłem palce. Z szafki wyciągnąłem gumkę. Nałożyłem ją nawilżyłem i wszedłem w niego
Skrzywiłem się. Zabolało. Za długo bez seksu z kimś innym niż ręką.
Pocałowałem go by zapomniał o dyplomemście. Delikatnie po chwili się poruszyłem
Starałem się nie okazywać tego, że póki co to średnio przyjemne było. Zaraz przejdzie. Rozluźniałem się najbardziej jak mogłem
-Spokojnie kochanie.
-Ł...łatwo ci mówić
-Jak się tak długo jest w celibacie.-szepnąłem-zmienimy to.
- Już zmieniamy
Delikatnie przyśpieszyłem. Zacząłem całować jego linie szczęki
Przesunąłem głowę tak żeby pocałował mnie w usta
Poprosiłem O dostęp do jego ust
Chętnie uchyliłem wargi
Skorzystałem z dostępu. Lubie go całować.
Pojękiwałem w jego usta.
Przyspierzylem. Zlapalem go za biodra
Objąłem go rękoma.
Zakończyłem pocałunek. Przeniosłem usta na jego szyję.
Wolałem gdy całował mnie w usta
Przyspieszyłem ruchy
Z moich ust wydobywały się nieskładne błagania o więcej i jęki rozkoszy
Zacząłem pieścić jego penisa
To już było za dużo- Ja... ja zaraz...
-Cii ja też.-moje ruchy stały się mocniejsze i bardziej chaotyczne
Starałem się opanować, żeby wytrzymać jeszcze chwilę
Niall był przyjemnie ciasny więc doszedłem
Przestałem się hamować doszedłem kilka sekund po nim.
Wyszedłem z niego i opadłem na materac. Przykryłem nas
Miałem ochotę się umyć.
przytuliłem się do niego. -Dziękuję.- cmoknąłem go w policzek
-Nie ma za co. Ale przypominam Ci o moim średnim zapale do bliskości fizycznej. Dzisiejszy limit się wyczerpał.
-a mi jeszcze nie.-objąłem go mocniej
-Harry, nie rób- odsunąłem się lekko
-Dlaczego?
-Bo nie lubię. Dla mnie raczej nie przyjemne i stresujące.
-Co może cię stresować w przytulaniu? ktoś cię skrzywdził? dlatego się tniesz?
-Nie umiem tego wytłumaczyć, dawno temu stare dzieje, nie
-to dlaczego? teraz mi powiesz?
-Nie, nie powiem. Dla dobra naszej dwójki nie drążmy tego tematu. Mogę obiecać że więcej tego nie zrobię.
-promyczku, ale ja się martwię. dlaczego dla dobra?
Pokreciłem głową- Nie rozmawiajmy o tym.
-I tak się dowiem. To co? wspólny prysznic?
-Chętnie.
Wysunąłem się spod pościeli. wziąłem 2 pary czystych bokserek i udałem się do łazienki.
Poszedłem za nim krzywiąc się nie co. Zbyt długa abstynencja.
Zaśmiałem się cicho. -Ale miło ciasny byłeś. jakby to był twój pierwszy raz.
-Długo nikogo nie miałem, nie rżyj
-Mówiłem ci żebyś się z kimś umówił to nie. Pamiętaj Harry ma zawsze rację.
-Gdybyś nie miał nagłej chcicy to twoje rady na nic by sie nie zdały i to ja miałbym rację
-ale później miałbyś ten sam problem. chyba nie masz mi za złe mojej chcicy?
-Już lepiej z tobą niż kims innym. Do niektórych facetów nie dociera pojęcie odtrożność
-czyli ci się podobało, promyczku?
Skinąłem głową- Ale jestem głodny
odkręciłem wodę. -wykąpiemy się, ubierzemy i coś ugotujemy. tylko musimy dążyć przed Zaynem i Liamem.
Ziewnąłem- Jasne
Zacząłem się myć
Dałączyłem do niego
gdy byłem pachnący wyszedłem z kabiny. wytarłem się i ubrałęm.
-Idź robić śniadanie ja się jeszcze chwilę wymoczę, na twój koszt
-Co sobie życzysz?
-Cokolwiek byleby było tego dużo
-kanapki vs naleśniki vs budyń. więcej pomysłów na szybkie jadło nie mam.
-Sam wybierz
udałem się do kuchni. Uszykowałem wszystko do zrobienia budyniu.
Kąpałem się jeszcze dłuższą chwilę. Lubię wodę.
Skończyłem i czekałem na Nialla. Po chwili zadzwonił dzwonek. Poszedłęm otworzyć a w drzwiach stał Lou.
Wytarłem się, naciągnąłem na siebie bokserki, wszedłem do kuchni, a tam Lou. Co?!
Odwróciłem się w kierunku odgłosu stóp. Niall. Miał dziwną minę/
-Hej Lou
-hej- przywitał się.- Myślałem, że jesteś zajęty.-szepnął do mnie, ale Niall pewnie słyszał.-Tak bo zapomniałem, że umówiłem się z Niallem. Wiesz oglądaliśmy mecz.- Tłumaczę się jak bym miał coś na sumieniu. dobra mam ale tak sie wydam
Wziąłem sobie budyń. Głdny jestem i to strasznie
Również poszedłem do kuchni. Zrobiłem Lou herbatę a sam zabrałem się za jedzenie.
Skończyłem pierwszy i poszedłem odstawi miskę by bałaganu nie robić
Zacząłem rozmowę z Tommo
Przysłuchwałem się temu co mówią ze średnim zainteresowaniem
Co jakiś czas próbowałem włączyć Nialla do rozmowy.
Nie byłem w nastroju do rozmów, ale nie czułem się źle, gdy co jakiś czas musiałem się odezwać, co było wymuszony przez Harrego
Po 30 minutach zadzwoniła El i prosiła o spotkanie z Lou. Obiecał, że wpadnie wieczorem i nadrobimy jego nieobecność
Uh, jak cudownie. Przespałem się z nim, ale nadal jestem tylko najlepszym kumplem. To było do przewidzenia, ale i tak trochę zabolało
Gdy Lou wyszedł uwaliłem się na kanapie i włączyłem tv
-Idę się ubrać i będę się zbierał
-Już? myślałem, że pobędziesz ze mną jeszcze, promyczku
-Muszę zakupy zrobić, i tak dalej
Z moich ust wydobywały się nieskładne błagania o więcej i jęki rozkoszy
Zacząłem pieścić jego penisa
To już było za dużo- Ja... ja zaraz...
-Cii ja też.-moje ruchy stały się mocniejsze i bardziej chaotyczne
Starałem się opanować, żeby wytrzymać jeszcze chwilę
Niall był przyjemnie ciasny więc doszedłem
Przestałem się hamować doszedłem kilka sekund po nim.
Wyszedłem z niego i opadłem na materac. Przykryłem nas
Miałem ochotę się umyć.
przytuliłem się do niego. -Dziękuję.- cmoknąłem go w policzek
-Nie ma za co. Ale przypominam Ci o moim średnim zapale do bliskości fizycznej. Dzisiejszy limit się wyczerpał.
-a mi jeszcze nie.-objąłem go mocniej
-Harry, nie rób- odsunąłem się lekko
-Dlaczego?
-Bo nie lubię. Dla mnie raczej nie przyjemne i stresujące.
-Co może cię stresować w przytulaniu? ktoś cię skrzywdził? dlatego się tniesz?
-Nie umiem tego wytłumaczyć, dawno temu stare dzieje, nie
-to dlaczego? teraz mi powiesz?
-Nie, nie powiem. Dla dobra naszej dwójki nie drążmy tego tematu. Mogę obiecać że więcej tego nie zrobię.
-promyczku, ale ja się martwię. dlaczego dla dobra?
Pokreciłem głową- Nie rozmawiajmy o tym.
-I tak się dowiem. To co? wspólny prysznic?
-Chętnie.
Wysunąłem się spod pościeli. wziąłem 2 pary czystych bokserek i udałem się do łazienki.
Poszedłem za nim krzywiąc się nie co. Zbyt długa abstynencja.
Zaśmiałem się cicho. -Ale miło ciasny byłeś. jakby to był twój pierwszy raz.
-Długo nikogo nie miałem, nie rżyj
-Mówiłem ci żebyś się z kimś umówił to nie. Pamiętaj Harry ma zawsze rację.
-Gdybyś nie miał nagłej chcicy to twoje rady na nic by sie nie zdały i to ja miałbym rację
-ale później miałbyś ten sam problem. chyba nie masz mi za złe mojej chcicy?
-Już lepiej z tobą niż kims innym. Do niektórych facetów nie dociera pojęcie odtrożność
-czyli ci się podobało, promyczku?
Skinąłem głową- Ale jestem głodny
odkręciłem wodę. -wykąpiemy się, ubierzemy i coś ugotujemy. tylko musimy dążyć przed Zaynem i Liamem.
Ziewnąłem- Jasne
Zacząłem się myć
Dałączyłem do niego
gdy byłem pachnący wyszedłem z kabiny. wytarłem się i ubrałęm.
-Idź robić śniadanie ja się jeszcze chwilę wymoczę, na twój koszt
-Co sobie życzysz?
-Cokolwiek byleby było tego dużo
-kanapki vs naleśniki vs budyń. więcej pomysłów na szybkie jadło nie mam.
-Sam wybierz
udałem się do kuchni. Uszykowałem wszystko do zrobienia budyniu.
Kąpałem się jeszcze dłuższą chwilę. Lubię wodę.
Skończyłem i czekałem na Nialla. Po chwili zadzwonił dzwonek. Poszedłęm otworzyć a w drzwiach stał Lou.
Wytarłem się, naciągnąłem na siebie bokserki, wszedłem do kuchni, a tam Lou. Co?!
Odwróciłem się w kierunku odgłosu stóp. Niall. Miał dziwną minę/
-Hej Lou
-hej- przywitał się.- Myślałem, że jesteś zajęty.-szepnął do mnie, ale Niall pewnie słyszał.-Tak bo zapomniałem, że umówiłem się z Niallem. Wiesz oglądaliśmy mecz.- Tłumaczę się jak bym miał coś na sumieniu. dobra mam ale tak sie wydam
Wziąłem sobie budyń. Głdny jestem i to strasznie
Również poszedłem do kuchni. Zrobiłem Lou herbatę a sam zabrałem się za jedzenie.
Skończyłem pierwszy i poszedłem odstawi miskę by bałaganu nie robić
Zacząłem rozmowę z Tommo
Przysłuchwałem się temu co mówią ze średnim zainteresowaniem
Co jakiś czas próbowałem włączyć Nialla do rozmowy.
Nie byłem w nastroju do rozmów, ale nie czułem się źle, gdy co jakiś czas musiałem się odezwać, co było wymuszony przez Harrego
Po 30 minutach zadzwoniła El i prosiła o spotkanie z Lou. Obiecał, że wpadnie wieczorem i nadrobimy jego nieobecność
Uh, jak cudownie. Przespałem się z nim, ale nadal jestem tylko najlepszym kumplem. To było do przewidzenia, ale i tak trochę zabolało
Gdy Lou wyszedł uwaliłem się na kanapie i włączyłem tv
-Idę się ubrać i będę się zbierał
-Już? myślałem, że pobędziesz ze mną jeszcze, promyczku
-Muszę zakupy zrobić, i tak dalej
-mozesz poźniej
- Zrobię teraz po południu nie ma niektórych rzeczy z
-Zostań. Zrobię ci dobry obiad
-Obiad?- powtórzyłem
-No tak za chwilę 1
-Może zostanę
-I świetnie.- pociągnąłem go na kanapę
Usiadłem obok niego
Oparłem rękę o tył kanapy
-A co na ten obiad?
- spaghetti? Czy na coś innego masz ochotę?
-Może być spaghetti.
-To za chwilę się za to zabiorę.
-Mhm. Z takim dobrym serem na wierzchu
-Dla ciebie wszystko, promyczku.-cmoknąłem go w policzek
Zaczerwieniłem się-Czemu promyczku?
-Jakoś tak wyszło. Nie podoba ci się- zrobiłem smutną minkę
-Nnie, mów jak chcesz-Tylko nie rób tej miny, to źle na mnie działa
-Dziękuję promyczku.- cmoknąłem go w usta
Zaczerwieniłem się i spuściłem wzrok. To wszystko jest cholernie dziwne i nierealne.
Złapałem go za podbródek. -rumienisz się?
-Nnie?- zapytałem z ledwo słyszalną nadzieją w głosie
-Widzę, że się rumienisz.
-Może trochę
-Dlaczego?
-Bo całujesz mniez zaskoczenia... i no ten...
-I no ten?
-Nieważne
-Nic ostatnio mi nie mówisz- założyłem ręce na piersi
-To nie jest coś czym powinieneś zawracać sobie głowę- poczochrałem go po włosach
Mruknąłem.- jesteś moim przyjacielem więc chce
-Nie myśl o tym i tyle
-Nie chcesz bym cię całował? O to chodzi?
-Nie, nie. Nie o to.
-To nie rozumiem.
-To nic ważnego. A to że mnie całujesz jest w porządku
-To dobrze.- pocałowałem go
Oddałem pocałunek.
Zagłębiłem palce w jego włosach i pociągnąłem go na kolana
Niepewnie go objąłem.
Usłyszałem otwierane drzwi. Zrzuciłem z siebie Nialla
Mało delikatny. Rozwaliłem się na kanapie udając że nic się nie wydarzyło i uspokajając oddech
po chwili weszli chłopcy.
Odwróciłem się w ich stronę- Hej
Uśmiechnąłem się do nich. Usiedli na fotelach i również zaczęli oglądać tv pytając w międzyczasie co u nas.
Rozmawialiśmy o jakiś duperelach. Potrafią człowieka wymęczyć.
W końcu zabrałem się za obiad jak Niallowi obiecałem. Koło 14 zawołałem ich do kuchni.
Pierwszy byłem przy stole. Zgłodniałem
Gdy zjedliśmy zaciągnąłem Nialla do pokoju. Przyparłem go do ściany koło drzwi i pocałowałem
Oddałem pocałunek i objąłem go za szyję. Nie bez dyskomfortu, ale trzeba się przełamywać
Pociągnąłem go w stronę łóżka. opadłem na nie
Siłą rzeczy opadłem na niego.
Ścisnąłem jego pośladki
Mimowolnie westcxhnąłem w jego usta
uśmiechnąłem się. Oderwałem się od niego by zaczerpnąć powietrza
Wymamrotałem coś niezadowolony.
Nadal trzymałem go na sobie. Dziwne to. przecież niedługo Lou przyjedzie a ja się miziam z przyjacielem.
Poprawiłem się nieco, ignorując fakt, że przygniatam Harrego
Uśmiech zszedł z mojej twarzy zastępując miną poważną.
-Coś nie tak?
-Nie wszystko dobrze.
-Na pewno?
-Tak. myślę co my właściwie robimy.
-Nie myśl. Ja tak robię od rana
-Nie chcę po prostu byś miał mi później za złe, ale i nie mogę się powstrzymać.
-Nie ucieknę ci, ani nie zacznę zachowywać się inaczej, obiecuję
-To dobrze. Nie chciałbym stracić najlepszego przyjaciela.
-Nie stracisz.
-i dobrze. -cmoknąłem go w usta. -a teraz leć. Lou niedługo będzie.
-Tak, tak. Miłej randki i w ogóle- wyszedłem z pomieszczenia
Nawet się nie pożegnał. Zabrałem się za ogarnianie pokoju
Wręcz wybiegłem z jego mieszkania. Jezusmaria.Przespałem się z nim. A on nadal uważa mnie za najlepszego przyjaciela. Jestem żałosny
Po chwili przyszedł Liam by spytać czemu Niall tak szybko wybiegł. Odparłem ze zaspomiał o ważnej sprawie. Ale sam zacząłem się zastanawiać.
Wypadłem do swojego domu, mijając się po drodze Louisa. Zamknąłem się w swoim pokoju. Zabiję się. Naprawdę się zabiję, jak można mieć taką zaćmę? Harry w życiu nie uzna mnie za kogoś kogo mógłby pokochać. Po prostu podobam mu się fizycznie. Znaczy to jest jakiś plus, ale... żałosny jestem. Najbardziej żałosny na świecie.
Zmieniłem pościel bo była brudna od spermy Nialla. poodkurzałem meble i podłogę.
Opatuliłem się w kocyk, moją izolacyjną osłonę od światya i starałem się ne myśleć
W końcu przyszedł Lou. Poszliśmy do mojego pokoju. Pogadaliśmy, obejrzeliśmy film.
Po dłuższej chwili kołysania się jak w chorobie sierocej przypomniałem sobie o zakupach. A mam je gdzieś. Wysłałem sms'a Lou żeby to on je zrobił
Lou otrzymał smsa od Nialla. Czyli nie śpieszył się po zakupy. To czemu wybiegł stąd?
Poszedłem zrobić sobie herbatę i odkręcić kaloryfery. Zimno
Tommo został na noc. Szkoda że w poniedziałek znów wyjedzie.
Lou pewnie nie wróci na noc. Z wiadomych powodów. Pogrzebię mu w rzeczach. Nie mogę? Mogę
Zasnąłem na jego klatce piersiowej.
Znalazłem dużo nieciekawych rzeczy, starą komedię romantyczną i Czapkę. Czapka była niesamowita, a jak się ją założyło to wyglądało się jak rusek. Polubiłem Czapkę i postanowiłem chodzić w niej po mieszkaniu
Obudziłem się koło 12
Zasnąłem w salonie w Czapce na głowie, gdzieś nad ranem
Zrobiłem śniadanioobiad po którym Lou zabrał mnie na lody
Jako, że spać lubię tak samo jak jeść nie sądze by coś, za wyjątkiem Lou, było w stanie obudzic mnie przed wieczorem
Świetnie spędziłem czas z moim chłopakiem. Wieczorem poszedłem z nim po torbę do mieszkania. Odjechał zostawiając mi klucze. Podszedłem do Horana I pocałowałem go.
Ktoś mnie całuje... Mieszkam z Louisem. Louis mnie całuje!? Co?! Otworzyłem oczy zaskoczony i wręcz odepchnąłem osobę która mnie pocałowała od siebie
-Mówiłeś ze ci to nie przeszkadza, promyczku.
Zaspany otworzyłem oczy. Nie wiedziałem, że Lou ma głos taki podobny do Harrego. I że mówi do mnie promyczku....- Harry?
-Nie Justin Bieber.
-Justin?- powiedziałem nadal nie rozumiejąc. Spać.
-Harry. Harry styles.
-Cześć Harry- wymamrotałem i przetarłem oczy-Gdzie Lou?
-Wyjechał znów. Wróci na weekend.
19:20
Koneko
-Aha... Myślałem, że ty to on
-Lou cię całuję?
-Nie, raczej nie...
-To dobrze. Zaczynałem być zazdrosny
-O niego?
-O ciebie
-Czemu?
-Bo tak. Tylko ja z naszej dwójki mogę cię całować.
-Jak wolisz
-Co dzisiaj robimy?
-Nie wiem. Myślisz, że Lou mnie zabije jeżeli pożyczę sobie jego czapkę?
-Obronie cię. Ślicznie ci w niej
-Dziękuję?- Nie jestem pewnien czy to nie sarkazm.
-Nie na za co. Może przejdziemy do twojego pokoju?
-Możemy, ale najpewniej jest tam straszny syf
-Oj mi to nie przeszkadza.
-No to chodźmy- Westchnąłem. Mój pokój pomimo częstego sprzątania, był straszliwie zabałaganiony. Na biurku uzbierało się pełno książek, papierzysk, i innych takich, na podłodze wałały się moje ciuchy, opakowania po jedzeniu i różne inne przedmioty które tepretycznie powinny znajdowac się w szafie, koszu, lub na półkach. Półki jednak były zajęte przez skrupulatnie ułożone figurki, które zbieram od dłuższego czasu i kapsle od tymbarków, których zbieranie wmawiają mi znajomi. Materac smętnie zwisał z jednoego rogu łóżka, krzywo ułożony. Pościel była wybebeszona i zmiętolona, kocyk wisiał na drzwiach od szafy.
Udałem się za nim. Po drodze wstąpiłem do pokoju Lou. Zabrałem z tamtad gumkę i nawilżacz. Wszedłem do pokóju Nialla i od razu rzuciłem go na łóżko.
-Harry, ty masz piętnaście lat czy jak?
-Mam 20 lat. A czemu pytasz?
-Wczoraj rano, wczoraj wieczorem i najewniej przez sporą część nocy i dzisiaj rano?
-Ale o czym ty mówisz?
-O seksie, Harry, o seksie. I twoim popędzie jak u nastolatka
- tylko wczoraj rano.
-Nie widziałeś się ze swoim facetem nie wiem ile czasu i nie przespałeś się z nim?
-Yyy jakoś wolęliśmy inaczej spędzać czas
-Macie ciche dni?
-Nie. I może mniej pytań co?
-Interesuje mnie to. Jest aż tak okropny w łóźku?
-Jest dobry.
-To czemu zamiast z nim wolisz się pieprzyć ze mną?
-Promyczku z nim spędzałem inaczej czas. Seks w związku jest dodatkiem
-Nie wmówisz mi że wszystko jest w porządku skoro widziałeś go miesiąc, a potem puściłeś go bez niczego na kolejne dwa tygodnie. Co jest grane, Harry?
-Czemu się tniesz Niall?
-Ja byłem pierwszy, skoro już mamy poranek niewygodnych zwierzeń
-Nie wiem po prostu wolęliśmy się nagadać.
Uniosłem wysoko brwi.\
-A ty?
-A ja Ci nie wierzę. Ale skoro musisz wiedzieć to sam nie wiem co mnie naszło. Było duzo powodów. Jakoś tak się skumulowały... A potem to już zrobiło się wygodne, takie na wszystko. Zresztą to troche dziwne że nie wiedziałeś
-Jak mogłem wiedzieć jak ostatnio nic mi nie mówisz? Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. A co do Lou to uwierz
-Bo wydawało mi się, że Lou wie
-Chyba nie wie. Powiedziałby mi. A wracając..
-Musiał wiedzieć. No chyba, że ktoś włamywał nam się do mieszknia i uzupełniał apteczkę
-To nic nie mówił. A ty nie będziesz więcej tego robił, prawda?
-Obiecałem, poza tym byś mnie zabił chyba
-Yhym. Pocałujesz mnie wreszcie?
-Mogę, ale nie muszę- zaśmiałem sięrótko
Zrobiłem smutną minkę. -Nie to nie.
Podniosłem się i pocałowałem go delikatnie
Mruknąłem w jego usta. Wreszcie czyny. Wsadziłem ręce pod jego koszulkę
Mruknąłem zachęcająco w jego usta
Podwinałem ja mu pod kark. Oderwałem się od niego by ją zdjąć
Pomogłem mu w tym i sam zacząłem go rozbierać
Po chwili byliśmy rozebrani. Włożyłem palce w Nialla
Dzisiaj na szybko. Objąłem go.
Gdy stwierdziłem że jest gotowy założyłem gumkę nawilżyłem się i źródełem w niego
Wszedłem
Trochę zabolało, ale starałem się to zignorować. Wytrzymam przecież.
Pomału się poruszałem
Starałem się rozluźnić.
- Zrobię teraz po południu nie ma niektórych rzeczy z
-Zostań. Zrobię ci dobry obiad
-Obiad?- powtórzyłem
-No tak za chwilę 1
-Może zostanę
-I świetnie.- pociągnąłem go na kanapę
Usiadłem obok niego
Oparłem rękę o tył kanapy
-A co na ten obiad?
- spaghetti? Czy na coś innego masz ochotę?
-Może być spaghetti.
-To za chwilę się za to zabiorę.
-Mhm. Z takim dobrym serem na wierzchu
-Dla ciebie wszystko, promyczku.-cmoknąłem go w policzek
Zaczerwieniłem się-Czemu promyczku?
-Jakoś tak wyszło. Nie podoba ci się- zrobiłem smutną minkę
-Nnie, mów jak chcesz-Tylko nie rób tej miny, to źle na mnie działa
-Dziękuję promyczku.- cmoknąłem go w usta
Zaczerwieniłem się i spuściłem wzrok. To wszystko jest cholernie dziwne i nierealne.
Złapałem go za podbródek. -rumienisz się?
-Nnie?- zapytałem z ledwo słyszalną nadzieją w głosie
-Widzę, że się rumienisz.
-Może trochę
-Dlaczego?
-Bo całujesz mniez zaskoczenia... i no ten...
-I no ten?
-Nieważne
-Nic ostatnio mi nie mówisz- założyłem ręce na piersi
-To nie jest coś czym powinieneś zawracać sobie głowę- poczochrałem go po włosach
Mruknąłem.- jesteś moim przyjacielem więc chce
-Nie myśl o tym i tyle
-Nie chcesz bym cię całował? O to chodzi?
-Nie, nie. Nie o to.
-To nie rozumiem.
-To nic ważnego. A to że mnie całujesz jest w porządku
-To dobrze.- pocałowałem go
Oddałem pocałunek.
Zagłębiłem palce w jego włosach i pociągnąłem go na kolana
Niepewnie go objąłem.
Usłyszałem otwierane drzwi. Zrzuciłem z siebie Nialla
Mało delikatny. Rozwaliłem się na kanapie udając że nic się nie wydarzyło i uspokajając oddech
po chwili weszli chłopcy.
Odwróciłem się w ich stronę- Hej
Uśmiechnąłem się do nich. Usiedli na fotelach i również zaczęli oglądać tv pytając w międzyczasie co u nas.
Rozmawialiśmy o jakiś duperelach. Potrafią człowieka wymęczyć.
W końcu zabrałem się za obiad jak Niallowi obiecałem. Koło 14 zawołałem ich do kuchni.
Pierwszy byłem przy stole. Zgłodniałem
Gdy zjedliśmy zaciągnąłem Nialla do pokoju. Przyparłem go do ściany koło drzwi i pocałowałem
Oddałem pocałunek i objąłem go za szyję. Nie bez dyskomfortu, ale trzeba się przełamywać
Pociągnąłem go w stronę łóżka. opadłem na nie
Siłą rzeczy opadłem na niego.
Ścisnąłem jego pośladki
Mimowolnie westcxhnąłem w jego usta
uśmiechnąłem się. Oderwałem się od niego by zaczerpnąć powietrza
Wymamrotałem coś niezadowolony.
Nadal trzymałem go na sobie. Dziwne to. przecież niedługo Lou przyjedzie a ja się miziam z przyjacielem.
Poprawiłem się nieco, ignorując fakt, że przygniatam Harrego
Uśmiech zszedł z mojej twarzy zastępując miną poważną.
-Coś nie tak?
-Nie wszystko dobrze.
-Na pewno?
-Tak. myślę co my właściwie robimy.
-Nie myśl. Ja tak robię od rana
-Nie chcę po prostu byś miał mi później za złe, ale i nie mogę się powstrzymać.
-Nie ucieknę ci, ani nie zacznę zachowywać się inaczej, obiecuję
-To dobrze. Nie chciałbym stracić najlepszego przyjaciela.
-Nie stracisz.
-i dobrze. -cmoknąłem go w usta. -a teraz leć. Lou niedługo będzie.
-Tak, tak. Miłej randki i w ogóle- wyszedłem z pomieszczenia
Nawet się nie pożegnał. Zabrałem się za ogarnianie pokoju
Wręcz wybiegłem z jego mieszkania. Jezusmaria.Przespałem się z nim. A on nadal uważa mnie za najlepszego przyjaciela. Jestem żałosny
Po chwili przyszedł Liam by spytać czemu Niall tak szybko wybiegł. Odparłem ze zaspomiał o ważnej sprawie. Ale sam zacząłem się zastanawiać.
Wypadłem do swojego domu, mijając się po drodze Louisa. Zamknąłem się w swoim pokoju. Zabiję się. Naprawdę się zabiję, jak można mieć taką zaćmę? Harry w życiu nie uzna mnie za kogoś kogo mógłby pokochać. Po prostu podobam mu się fizycznie. Znaczy to jest jakiś plus, ale... żałosny jestem. Najbardziej żałosny na świecie.
Zmieniłem pościel bo była brudna od spermy Nialla. poodkurzałem meble i podłogę.
Opatuliłem się w kocyk, moją izolacyjną osłonę od światya i starałem się ne myśleć
W końcu przyszedł Lou. Poszliśmy do mojego pokoju. Pogadaliśmy, obejrzeliśmy film.
Po dłuższej chwili kołysania się jak w chorobie sierocej przypomniałem sobie o zakupach. A mam je gdzieś. Wysłałem sms'a Lou żeby to on je zrobił
Lou otrzymał smsa od Nialla. Czyli nie śpieszył się po zakupy. To czemu wybiegł stąd?
Poszedłem zrobić sobie herbatę i odkręcić kaloryfery. Zimno
Tommo został na noc. Szkoda że w poniedziałek znów wyjedzie.
Lou pewnie nie wróci na noc. Z wiadomych powodów. Pogrzebię mu w rzeczach. Nie mogę? Mogę
Zasnąłem na jego klatce piersiowej.
Znalazłem dużo nieciekawych rzeczy, starą komedię romantyczną i Czapkę. Czapka była niesamowita, a jak się ją założyło to wyglądało się jak rusek. Polubiłem Czapkę i postanowiłem chodzić w niej po mieszkaniu
Obudziłem się koło 12
Zasnąłem w salonie w Czapce na głowie, gdzieś nad ranem
Zrobiłem śniadanioobiad po którym Lou zabrał mnie na lody
Jako, że spać lubię tak samo jak jeść nie sądze by coś, za wyjątkiem Lou, było w stanie obudzic mnie przed wieczorem
Świetnie spędziłem czas z moim chłopakiem. Wieczorem poszedłem z nim po torbę do mieszkania. Odjechał zostawiając mi klucze. Podszedłem do Horana I pocałowałem go.
Ktoś mnie całuje... Mieszkam z Louisem. Louis mnie całuje!? Co?! Otworzyłem oczy zaskoczony i wręcz odepchnąłem osobę która mnie pocałowała od siebie
-Mówiłeś ze ci to nie przeszkadza, promyczku.
Zaspany otworzyłem oczy. Nie wiedziałem, że Lou ma głos taki podobny do Harrego. I że mówi do mnie promyczku....- Harry?
-Nie Justin Bieber.
-Justin?- powiedziałem nadal nie rozumiejąc. Spać.
-Harry. Harry styles.
-Cześć Harry- wymamrotałem i przetarłem oczy-Gdzie Lou?
-Wyjechał znów. Wróci na weekend.
19:20
Koneko
-Aha... Myślałem, że ty to on
-Lou cię całuję?
-Nie, raczej nie...
-To dobrze. Zaczynałem być zazdrosny
-O niego?
-O ciebie
-Czemu?
-Bo tak. Tylko ja z naszej dwójki mogę cię całować.
-Jak wolisz
-Co dzisiaj robimy?
-Nie wiem. Myślisz, że Lou mnie zabije jeżeli pożyczę sobie jego czapkę?
-Obronie cię. Ślicznie ci w niej
-Dziękuję?- Nie jestem pewnien czy to nie sarkazm.
-Nie na za co. Może przejdziemy do twojego pokoju?
-Możemy, ale najpewniej jest tam straszny syf
-Oj mi to nie przeszkadza.
-No to chodźmy- Westchnąłem. Mój pokój pomimo częstego sprzątania, był straszliwie zabałaganiony. Na biurku uzbierało się pełno książek, papierzysk, i innych takich, na podłodze wałały się moje ciuchy, opakowania po jedzeniu i różne inne przedmioty które tepretycznie powinny znajdowac się w szafie, koszu, lub na półkach. Półki jednak były zajęte przez skrupulatnie ułożone figurki, które zbieram od dłuższego czasu i kapsle od tymbarków, których zbieranie wmawiają mi znajomi. Materac smętnie zwisał z jednoego rogu łóżka, krzywo ułożony. Pościel była wybebeszona i zmiętolona, kocyk wisiał na drzwiach od szafy.
Udałem się za nim. Po drodze wstąpiłem do pokoju Lou. Zabrałem z tamtad gumkę i nawilżacz. Wszedłem do pokóju Nialla i od razu rzuciłem go na łóżko.
-Harry, ty masz piętnaście lat czy jak?
-Mam 20 lat. A czemu pytasz?
-Wczoraj rano, wczoraj wieczorem i najewniej przez sporą część nocy i dzisiaj rano?
-Ale o czym ty mówisz?
-O seksie, Harry, o seksie. I twoim popędzie jak u nastolatka
- tylko wczoraj rano.
-Nie widziałeś się ze swoim facetem nie wiem ile czasu i nie przespałeś się z nim?
-Yyy jakoś wolęliśmy inaczej spędzać czas
-Macie ciche dni?
-Nie. I może mniej pytań co?
-Interesuje mnie to. Jest aż tak okropny w łóźku?
-Jest dobry.
-To czemu zamiast z nim wolisz się pieprzyć ze mną?
-Promyczku z nim spędzałem inaczej czas. Seks w związku jest dodatkiem
-Nie wmówisz mi że wszystko jest w porządku skoro widziałeś go miesiąc, a potem puściłeś go bez niczego na kolejne dwa tygodnie. Co jest grane, Harry?
-Czemu się tniesz Niall?
-Ja byłem pierwszy, skoro już mamy poranek niewygodnych zwierzeń
-Nie wiem po prostu wolęliśmy się nagadać.
Uniosłem wysoko brwi.\
-A ty?
-A ja Ci nie wierzę. Ale skoro musisz wiedzieć to sam nie wiem co mnie naszło. Było duzo powodów. Jakoś tak się skumulowały... A potem to już zrobiło się wygodne, takie na wszystko. Zresztą to troche dziwne że nie wiedziałeś
-Jak mogłem wiedzieć jak ostatnio nic mi nie mówisz? Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. A co do Lou to uwierz
-Bo wydawało mi się, że Lou wie
-Chyba nie wie. Powiedziałby mi. A wracając..
-Musiał wiedzieć. No chyba, że ktoś włamywał nam się do mieszknia i uzupełniał apteczkę
-To nic nie mówił. A ty nie będziesz więcej tego robił, prawda?
-Obiecałem, poza tym byś mnie zabił chyba
-Yhym. Pocałujesz mnie wreszcie?
-Mogę, ale nie muszę- zaśmiałem sięrótko
Zrobiłem smutną minkę. -Nie to nie.
Podniosłem się i pocałowałem go delikatnie
Mruknąłem w jego usta. Wreszcie czyny. Wsadziłem ręce pod jego koszulkę
Mruknąłem zachęcająco w jego usta
Podwinałem ja mu pod kark. Oderwałem się od niego by ją zdjąć
Pomogłem mu w tym i sam zacząłem go rozbierać
Po chwili byliśmy rozebrani. Włożyłem palce w Nialla
Dzisiaj na szybko. Objąłem go.
Gdy stwierdziłem że jest gotowy założyłem gumkę nawilżyłem się i źródełem w niego
Wszedłem
Trochę zabolało, ale starałem się to zignorować. Wytrzymam przecież.
Pomału się poruszałem
Starałem się rozluźnić.
Delikatnie przyśpieszyłem
Z moich ust wyrywały się ciche jęki
Jego szyja stała się obiektem najazdu moich ust
Sam zacząłem się na niego nabijać
Jęknąłem. Zacząłem szukać jego prostaty
Moje jęki stawały się coraz głośniejsze
Po chwili doszedłem.
Skończyłem chwilę po nim. Męczące.
Położyłem się obok niego
Muszę się umyć, ale mi się nie chce. Strasznie mi się nie chce. Przysunąłem się trochę bliżej Harry'ego
Objąłem go i przykryłem nas.
Nie miałem siły protestować przeciwko przytulaniu
Jeszcze się nie wyrywa? Dziwne, ale skorzystam
-Zdrzemnę się trochę- wymamrotałem
-Jak wolisz. Ale przytulać się będziesz?
Westchnąłem ciężko- Mogę
-To nie jest straszne. Nie dziwię się ze jesteś sam skoro trzymasz chłopaków na dystans
-Nie jest mi z tym szczególnie źle
Wywróciłem oczami- kiedyś będzie
-Nie ciągnij tego tematu, to bez sensu
-Cały ty. -Westchnąłem.-zobaczysz ze mam rację
-Na razie żyję w przekonaniu, że mam rację i jest z tego zadowolony. Nie wyprowadzaj mnie z błędu, bo dostanę zapaści psychicznej i będziesz mnie po psychologach woził.
-Widzisz mam rację. wmawiasz sobie ze nikogo nie potrzebujesz bo nie możesz znaleźć ideału.
-Życie. Kupię sobie kota na starość i będę go przytulać, jeżeli tak ci na tym zależy
-Będziesz przytulał moje dzieci
-Będę fajniejszym wujkiem niż ty tatą- zaśmiałem się
-Też będziesz kiedyś tata a twoje dzieci będą wolałymnie
-Ta, akurat. I moje i twoje dzieci będą wolały mnie
-Ciebie każdy woli. I chyba ktoś miał zamknąć piękne oczka
-To ty zacząłeś rozmowę. Branoc
-Dobranoc kochanie
Schowałem twarz w pościeli, zaczerwieniłem się lekko przez to ,,kochanie''.
On i jego dziwne zachowania. Zamknąłem oczy
Po chwili przysnąłem. Zmęczyło mnie to wszystko
Po kilku minutach zasnąłem.
Obudziłem się po kilku godzinach. Dość nieprzytomnie rozejrzałem się po pomieszczeniu i nieco odsunąłem się od Harry'ego
Poczułem jak coś się odsuwa. -Zostań kochanie.-poprosiłem
Wróciłem na swoje wcześniejsze miejsce, ze średnim entuzjazmem.
Przytuliłem go mocniej do siebie
-Dusisz
-Mojego skarba nigdy nie udusze. -Po chwili zorientowałem się ze to przesada kierować to do Nialla- wiesz o tym Lou.- tak lepiej.
Lou. No cudownie. Wyplątałem się z jego objęć- Niall. I idę się umyć
-Czekaj.-zerwałem się.- idę z tobą
-Pójdę sam
-Dlaczego?
-Nie ma sensu, żebyś wstawał. I tak spałeś
-Ale już nie śpię. Jesteś zły. O co?
-O nic.
-Znam cię. Ostatnio dziwnie się zachowujesz
-Wydaje ci się
-Nic mi się nie wydaje. Coś się dzieje?
-Nic, powtarzam ci to od kilku dni. Nic się nie dzieje, wszystko jest w porządku, tobie się coś wydaje najwyraźniej, bo ze mną wszystko w porządku. Dotarło?
-Nie denerwuj się. Jak sobie wolisz. Ja wiem ze coś jest nie tak. -Podszedłem do niego. Wplątałem dłoń w jego włosy.
Westchnąłem ciężko- Do ciebie to jak do ściany
-Tak tak. Potrzebna ci miłość. Czy ty kiedykolwiek byłeś zakochany?
Głupie pytanie. Nawet nit wiesz, jak długo jestem w tobie zakochany- No wiesz, robisz ze mnie człowieka bez serca. Byłem.
-Niby kiedy?
Teraz na przykład. I wczoraj i przedwczoraj i w zeszłym miesiącu, dwa miesiące temu, sześć miesięcy temu... I tak dalej. Szmat czasu- Będziemy drążyć temat?
-Tak. Kiedy ostatnio byłeś zakochany?
-Dawno. Bardzo dawno.
-Właśnie. Możesz mieć każdego, Ni. A miłość jest piękna.
-Brzmisz jak bardzo ale to bardzo starsza emerytka z kotami mówiąca do swojej ukochanej, kujonowatej siostrzenicy w jakimś dennym serialu
-Cicho siedź. Ja chce byś był szczęśliwy.
-Byłem całkiem zadowolny z życia gdy nie próbowałeś przeprowadzać ze mną poważnych rozmów o mojej drugiej połówce której nie ma
-Gdzieś jest. Ale ty nie patrzysz i nie znajdziesz.
Bo moja druga połowa ma już swoją pierwszą połowę. I tą połową nie jestem ja-Bo ja jej nie chcę znaleźć
-jesteś dziwny. Każdy chce znaleźć 2 połowę.
-Większość ludzi na ziemi lubi się przytulać, utrzymuje porządek w pomiieszczeniach i nie jest homo.
-sa tez i tacy. Ze jesteśmy wyjatkowi nie znaczy ze nie chcemy zaznać miłości
-Ale ja jej nie potrzebuję.
- teraz tak mówisz a później spotkasz miłość życia i okaże się ze jest zajeta
Już jest zajęta- Mówi się trudno
-mniejsza. Przynajmniej na razie jesteś moj
-A teraz puścisz mnie pod ten prysznic
-i znów mi uciekasz.-westchnąłem smutno
-Pod prysznic uciekam. Brudny jestem
-Ale nie chcesz mnie ze sobą.
-Nie przypominam sobie żebyśmy kiedykolwiek kąpali się razem
-Nie przypominam sobie żebyśmy spali ze sobą przed tym tygodniem.
-Twoja wola, nie moja
-mowiles ze ci to nie przeszkadza. A teraz idź się myć zrb się na bustwo bo wychodzimy.
-Gdzie idziemy?
Z moich ust wyrywały się ciche jęki
Jego szyja stała się obiektem najazdu moich ust
Sam zacząłem się na niego nabijać
Jęknąłem. Zacząłem szukać jego prostaty
Moje jęki stawały się coraz głośniejsze
Po chwili doszedłem.
Skończyłem chwilę po nim. Męczące.
Położyłem się obok niego
Muszę się umyć, ale mi się nie chce. Strasznie mi się nie chce. Przysunąłem się trochę bliżej Harry'ego
Objąłem go i przykryłem nas.
Nie miałem siły protestować przeciwko przytulaniu
Jeszcze się nie wyrywa? Dziwne, ale skorzystam
-Zdrzemnę się trochę- wymamrotałem
-Jak wolisz. Ale przytulać się będziesz?
Westchnąłem ciężko- Mogę
-To nie jest straszne. Nie dziwię się ze jesteś sam skoro trzymasz chłopaków na dystans
-Nie jest mi z tym szczególnie źle
Wywróciłem oczami- kiedyś będzie
-Nie ciągnij tego tematu, to bez sensu
-Cały ty. -Westchnąłem.-zobaczysz ze mam rację
-Na razie żyję w przekonaniu, że mam rację i jest z tego zadowolony. Nie wyprowadzaj mnie z błędu, bo dostanę zapaści psychicznej i będziesz mnie po psychologach woził.
-Widzisz mam rację. wmawiasz sobie ze nikogo nie potrzebujesz bo nie możesz znaleźć ideału.
-Życie. Kupię sobie kota na starość i będę go przytulać, jeżeli tak ci na tym zależy
-Będziesz przytulał moje dzieci
-Będę fajniejszym wujkiem niż ty tatą- zaśmiałem się
-Też będziesz kiedyś tata a twoje dzieci będą wolałymnie
-Ta, akurat. I moje i twoje dzieci będą wolały mnie
-Ciebie każdy woli. I chyba ktoś miał zamknąć piękne oczka
-To ty zacząłeś rozmowę. Branoc
-Dobranoc kochanie
Schowałem twarz w pościeli, zaczerwieniłem się lekko przez to ,,kochanie''.
On i jego dziwne zachowania. Zamknąłem oczy
Po chwili przysnąłem. Zmęczyło mnie to wszystko
Po kilku minutach zasnąłem.
Obudziłem się po kilku godzinach. Dość nieprzytomnie rozejrzałem się po pomieszczeniu i nieco odsunąłem się od Harry'ego
Poczułem jak coś się odsuwa. -Zostań kochanie.-poprosiłem
Wróciłem na swoje wcześniejsze miejsce, ze średnim entuzjazmem.
Przytuliłem go mocniej do siebie
-Dusisz
-Mojego skarba nigdy nie udusze. -Po chwili zorientowałem się ze to przesada kierować to do Nialla- wiesz o tym Lou.- tak lepiej.
Lou. No cudownie. Wyplątałem się z jego objęć- Niall. I idę się umyć
-Czekaj.-zerwałem się.- idę z tobą
-Pójdę sam
-Dlaczego?
-Nie ma sensu, żebyś wstawał. I tak spałeś
-Ale już nie śpię. Jesteś zły. O co?
-O nic.
-Znam cię. Ostatnio dziwnie się zachowujesz
-Wydaje ci się
-Nic mi się nie wydaje. Coś się dzieje?
-Nic, powtarzam ci to od kilku dni. Nic się nie dzieje, wszystko jest w porządku, tobie się coś wydaje najwyraźniej, bo ze mną wszystko w porządku. Dotarło?
-Nie denerwuj się. Jak sobie wolisz. Ja wiem ze coś jest nie tak. -Podszedłem do niego. Wplątałem dłoń w jego włosy.
Westchnąłem ciężko- Do ciebie to jak do ściany
-Tak tak. Potrzebna ci miłość. Czy ty kiedykolwiek byłeś zakochany?
Głupie pytanie. Nawet nit wiesz, jak długo jestem w tobie zakochany- No wiesz, robisz ze mnie człowieka bez serca. Byłem.
-Niby kiedy?
Teraz na przykład. I wczoraj i przedwczoraj i w zeszłym miesiącu, dwa miesiące temu, sześć miesięcy temu... I tak dalej. Szmat czasu- Będziemy drążyć temat?
-Tak. Kiedy ostatnio byłeś zakochany?
-Dawno. Bardzo dawno.
-Właśnie. Możesz mieć każdego, Ni. A miłość jest piękna.
-Brzmisz jak bardzo ale to bardzo starsza emerytka z kotami mówiąca do swojej ukochanej, kujonowatej siostrzenicy w jakimś dennym serialu
-Cicho siedź. Ja chce byś był szczęśliwy.
-Byłem całkiem zadowolny z życia gdy nie próbowałeś przeprowadzać ze mną poważnych rozmów o mojej drugiej połówce której nie ma
-Gdzieś jest. Ale ty nie patrzysz i nie znajdziesz.
Bo moja druga połowa ma już swoją pierwszą połowę. I tą połową nie jestem ja-Bo ja jej nie chcę znaleźć
-jesteś dziwny. Każdy chce znaleźć 2 połowę.
-Większość ludzi na ziemi lubi się przytulać, utrzymuje porządek w pomiieszczeniach i nie jest homo.
-sa tez i tacy. Ze jesteśmy wyjatkowi nie znaczy ze nie chcemy zaznać miłości
-Ale ja jej nie potrzebuję.
- teraz tak mówisz a później spotkasz miłość życia i okaże się ze jest zajeta
Już jest zajęta- Mówi się trudno
-mniejsza. Przynajmniej na razie jesteś moj
-A teraz puścisz mnie pod ten prysznic
-i znów mi uciekasz.-westchnąłem smutno
-Pod prysznic uciekam. Brudny jestem
-Ale nie chcesz mnie ze sobą.
-Nie przypominam sobie żebyśmy kiedykolwiek kąpali się razem
-Nie przypominam sobie żebyśmy spali ze sobą przed tym tygodniem.
-Twoja wola, nie moja
-mowiles ze ci to nie przeszkadza. A teraz idź się myć zrb się na bustwo bo wychodzimy.
-Gdzie idziemy?
-Nie powiem. Niespodzianka
Boskii !! <3
OdpowiedzUsuń