sobota, 8 listopada 2014

"Friendship or love?" II

Harry
Niall
___________________________________
Znów zaspałem do pracy. Na dodatek spałem na sofie.
Byłem punktualnie, jak zawsze.

przyszedłem po 30 minutach. -Sory, zaspałem. usnąłem na sofie i ...- Spojrzałem mu w oczy i przypomniały mi się zdarzenia z wczoraj.-Przepraszam.-Mruknąłem cicho.
-Mniejsza o to- westchnąłem ciężko.- I nie spoźniaj się więcej
-Nie jesteś zły za wczoraj? Nie chciałem.

-Nie roztrząsajmy.
-Czyli ok jest

-Tak, ale nie wracajmy do tego Emily wróci pojutrze do tego czasu musimy dać radę we dwóch
-Damy radę.-przyszykowałem się do pracy.-nie powiesz czemu?
-Nie
-Ok.- usiadłem za kasą. Niall poszedł na sklep a ja patrzyłem na niego i myślałem o pocałunku. trzeba mu przyznać, że ma strasznie mięciusie ustka. i takie jakieś no fajne. nie umiem ich opisać.
Praca była dość monotonna i męcząca. Dwanaście godzin to za dużo
W końcu skońcyliśmy. Zamknąłem sklep i poszedłem sie przebrać. chciałbym powtórzyć wczorajszą sytuację, ale nie wiem dlaczego. to nawet głupie. Niall to mój przyjaciel, w dodatku mam chłopaka którego kocham. głupie!
-Harry idziesz?- jakiś taki rozkojarzony jest dzisiaj.
Odwróciłem się szybko w jego stronę i straciłem rownowage
Spróbowałem go złapać co skończyło się na tym że oboje leżeliśmy ma ziemi
Zatrzymałem się minimetr od jego ust. Szkoda.
-Żyjesz?
Jego usta delikatnie musnęły moje.- yhym.
-To złaź- cholera chcę go pocałować
-Chce.-mruknąłem nieświadomie
-Czego chcesz?
Otrząsnąłem się.- mieć tak piękne oczy jak ty-wymyśliłem na szybko

-Ahaa... To zejdziesz ze mnie czy mam ię zrzucić?
Tylko mnie pocałuj.- zaraz

Westchnąłem. Czemu on musi być tak blisko?
Oblizałem usta.
Nie mogąc się już powstrzymać pocalowałem go
Westchnąłem i oddałem pieszczotę.
To że oddał mi pocałunek kompletnie mnie zaskoczyło, jednak nie na tyle bym się opanował i przerwał.
Wplątałem dłoń w jego włosy. Nie umiałem i nie chciałem tego przerwać.

Chociaż było mi niewygodnie, a od posadzki ciągnęło zimnem, to była jedna z lepszych chwil w moim życiu.
W końcu oderwałem się od niego. Uciekłem
Podniosłem się, pozmykałem wszystko i wyszedłem. Co ja zrobiłem?! To wszystko jest popieprzone. Czemu on mnie nie odepchnął
Udałem się do parku. Czemu pragnąłem tego? Czemu go podpuszczałem? To chore! Teraz na pewno będzie zły. Ale co poradzę ze nie mogłem zapomnieć o tych jego słodkich ustach.
Wróciłem do mieszkania. Lou nie było, na szczęście. Po chwili namysłu przypomniałem sobie, że z Harrym widzę się jutro w pracy więc porozmawiamy. I dobrze. Mam nadzieję że będzie chciał mnie w ogóle zobaczyć
Po chwili zjawił się Lou gdyż byliśmy umówieni
Zająłem się zorganizowaniem czegoś do jedzenia
koło 23 wróciłem do domu. choć byłem z Lou myślałem o blondynku no co jest do chuja?
Ogarnąłem mieszkanie, syf był taki ze wytrztmać nie szło
Zasnąłem dość wcześnie nadal myśląc o blondynie.
Nie mogłem spać. Cała ta sytuacja była chora, ale w pokrętny sposób podobała mi się. Z tym że Harry uciekł, bo nie chce mnie znać. Cholera! Idiotą jestem. Chociaż czemu on oddał pocałunek? Debil.
rano obudziłem się wcześnie. wyszykowałem się i udałem do pracy. jakaś część mnie chciała szybko zobaczyć Nialla.
Pierwszy raz od dłuższego czasu się spóźniłem. Sporo, bo aż pół godziny
czekałem i czekałem. jak na złość gdy ja przyszedłem wcześniej jego nie było. a chciałem spędzić z nim więcej czasu
Wszedłem do sklepu zmacachany bo biegiem
-spóźniłeś się.-Odezwałem się gdy wszedł
-Zaspałem.
- rozumiem. - tak chciałem z nim pobyc a teraz nie umiem z nim rozmawiać.
-Masz mi za złe to z wczoraj?- Oczywiście że ma
-nie. Oczywiście ze nie. Moja wina. Znów przepraszam
-Skoro tak sądzisz. W takim razie jesteśmy na czysto?
Podszedłem do niego. Złapałem za kark i przyciągnąłem do siebie. Pocałowałem go.
Zaskoczony oddałem pocałunek. Nie potrafiłem się powstrzymać
Po chwili oderwałem się od niego z mlaśnięciem.- na razie na czysto
Skołowany zaciskałem palce na jego koszulce. Ja już nic nie rozumiem
Spojrzałem na jego ręce -o co chodzi?
-Nic, nic- Szybko zabrałem ręce
Poszedłem otworzyć drzwi. Pracę czas zacząć.
-Ja na kasie
-jak sobie życzysz. -od rana panował mały ruch wiec gdzy wchodziłem za kasę staralem się niby przypadkiem go dotknąć. Nie wiem po co ale cos mi kazało. Poza tym nie zrozumiałem zachowania Nialla w stosunku do mojej osoby

Każdy jego przypadkowy dotyk powodował u mnie dreszcz. Zmienię pracę, zobaczycie
Koło 14udałem się na przerwę. Zjadłem, napisałem do Lou, że jednak dziś nie dam rady się z nim spotkać.
-Widzicie się dzisiaj z Lou?
-nie. A czemu pytasz?- chciej gdzieś wyjść, pogadamy, proszę. Muszę zrozumieć
-Czynnie uczestniczę w twoim związku. Wyjdziemy gdzieś?
Ha! -mozemy. -wzruszyłem ramionami. - jest mecz dziś. Możemy u mnie obejrzeć?

-Jasne, o której przyjść?
-mozesz po pracy od razu. Kupimy chipsy piwko.
-Będzie spoko
Po pracy udalismy się do sklepu. Wlożyłem 3 czteropaki do koszyka i 2paczki chispow.-coś jeszcze?

-Weź mi ciacha- włożyłem mu paczkę ciastek
-ok.-udałem się do kasy.
Podążyłem za nim.
Zapłaciłem po czym udaliśmy się do mnie. Wysypałem chipsy do miski. Rozsiadłem się na kanapie i właczyłem mecz.
-Oddam ci potem
-ale co? -spojrzałem na niego zdziwiony. -aa. Przecież ja zapraszałem.
-Jak chcesz
-choć mógłbyś mi jakoś zapłacić. -oblizałem usta.
-Hazz, masz chłopaka, daj spokój
- ale twoje usta też lubię.
-Więc je odlub
- te 3razy co mnie całowałeś nie kazałeś mi ich odlubić
-Impuls
-ok. Wybacz. Nie powinienem. -otworzyłem piwo i upiłem do połowy

-Nie powtarzajmy tego
Szkoda. - ok .
-I dobrze.
Do końca meczu zostało kilka minut. Miski były puste tak samo jak puszki po piwie. -zostajesz na noc?
-Mhm.
Gdy mecz się skończył zaniosłem miski do kuchni a puszki do kosza
Okryłem się kocem, który leżał złożony na kanapie.
-idzemy spać, Niall.
-Ja na kanapie- poklepałem mebel
-boisz się mnie? Spaliśmy już razem.
-Masz głupie pomysły- .zaśmiałem się- Jasne, boję się że mnie pożresz.
-jak głupie? Normalne.
-Idę, idę- wziąłem kocyk ze sobą. Ciekawe jak ja to przetrwam.
Wszedłem  do pokoju i zacząłem się rozbierać.
O kilka sekund mza długo zawiesiłem wzrok na jego ciele. Opanuj się. Opanuj.
Zapomniałem się i chciałem zdjąć bokserski. Ściągnąłem je do połowy tyłka po czym przypomniałem sobie o obecności Nialla
On mnie wykończy. Wykończy. Sam się rozebrałem, ale zostałem w dresach. Nie lubię być całkiem nagi
Odwróciłem się w jego stronę.- chcesz mogę ci cos dac.
-Jakbyś mógł to możesz
Wyciągnąłem mu z szafy jakiś dres. -dobrze ze jutro sobota
Przebrałem się i wręcz rzuciłem na łóżko. Miękko
Wszedłem pod kołdrę. Przykryłem się.
-Suń się trochę- zaśmiałem się
- możesz się przytulić.
Ostentacyjnie obróciłem się na drugi bok, cicho chichocąc
-nie to nie. -zamknąłem oczy
- I tak w nocy zaczniesz mnie obłapiać jak ośmiornica. Jak zwykle
- znasz mnie. Lubię się przytulać.
-Wiem. Dobranoc
-dobranoc.
Wiedziałem, że przez całą noc nie zmrużę oka. W końcu Harry był obok mnie. Ale nie spodziewałem się że będzie aż tak źle. Cały czas myślałem o tym że jest na wyciągnięcie ręki, że mógłbym go dotknąć.
Nie mogłem spać. Przytuliłem się do nagich pleców Nialla.
Dlaczego mnie to spotyka?! Zaraz nie wytrzymam
Zacząłem zgładzić jego ciepły tors
Zadrżałem mimowolnie. Musi to robić, musi
Okrązyłem palcem wokół pępka
Wstrzymałem oddech. Ja tak nie mogę!
Nie byłem pewny na ile mogę się posunąć by go nie obudzic. Delikatnie zsunąłem rękę na linię jego bokserek.
Powinienem to przerwać ale nie umiałem. Nie wiem ile marzyłem o takiej sytuacji. Ale w wyobrażeniach zawsze byliśmy parą, a Harry zdawał sobie sprawę że nie śpię.
Wsunąłem dłoń w jego bokserski. Musnąłem jego penisa. Mój był lekko pobudzony.
Zacisnąłem zęby na wardze.
Zacząłem go gładzić. Nie wiem co mi odbiło ale podobało mi się to
Na razie udawało mi się powstrzymać jęki, ale nie wiedziałem ile jeszcze wytrzymam
Zlapałem jego penisa i poruszyłem dłonią
Wyrwało mi się ciche westchnienie.
Zabrałem ręce. no teraz to mogłem go obudzić. okręciłem się do niego plecami. Choć może nie miałby nic przeciwko jeśli bym go tak obudził? ja bym nie miał. każdy facet potrzebuje zabawy
Uspokoiłem nieco oddech i starałem się zachowywać tak jakbym spał
Nie mogłem zasnąć. Miałem wielką ochotę na Nialla. Nie wiem dlaczego. Spaliśmy nie raz razem.
Szlag mnie trafi. Stoi mi! I gówno zrobić z tym mogę.
Myśli zaprzątały mi głowę. Niall nagi na stole, w łóżku, pod prysznicem. To już robi się chore. Chyba miesiąc bez Lou i seksu źle na mnie wpłynął
Poruszyłem się lekko, żeby po prostu coś zrobić. Wykończy mnie to wszystko.
Muszę przestać tak myśleć. To przez ten pocałunek.
Starałem się opanować. Myśl o tabliczce mnożenia
Muszę zaprosić Lou na noc. Choć już dziś mi stoi.
Noc minęła mi niespokojnie. Nie dość że obok Harrego, to jeszcze nie mogłem dojść, co było aż bolesne.
W końcu udało mi się zasnąć. Tak jak mówił Niall w nocy przytuliłem się do niego.
Obudziłem się pierwszy, poszedłem do łazienki się ogarnąć i zrobiłem nam śniadanie
Zszedłem na dół obudzony pięknym zapachem. Podszedłem od tylu do Nialla i go przytuliłem. Niestety zapomniałemto problemie w bokserkach i Niall mógł to poczuc
Poczułem jego stojącą męskość na swoich pośladkach. Co?! Aż się wzdrygnąłem
Pocałowałem go w policzek- co pichcisz, skarbie? -Ostatnie słowo samo wypłynęło z
-Skarbie?
-Tak?
-Masz pewnien rodzaj porannego problemu, którego wolałbym nie czuć na plecach- zaśmiałem się krótko
-Mógłbyś go rozwiązać to byś nie czół.
-Suń się- szturchnąłem go w brzuch.
-Czyli mi nie pomorzesz?-mruknąłem mu do ucha
-Masz chłopaka- przypomniałem cierpko, chociaż w duchu wręcz krzyczałem z chęci pomocy mu w takim problemie
-Ale jego tutaj nie ma a ja jak czujesz mam problem. - bardziej docisnąłem penisa do jego tyłka
Wymamrotałem pod nosem jakieś protesty. Nie mam zbyt silnej woli.
-To jak? Przyjaciele powinni sobie pomagać.
-Nie w takich sytuacjach...- zarumieniłem się
-W jakich? Przyjaciel to przyjaciel a pomoc to pomoc
-Ale...- przypadkowo się poruszyłem, a męskość chłopaka otarła się o mnie.
Jęknąłem cicho.- Niall... Co ci szkodzi?
-Nnie wiem
-Czyli? -Wiesz wizja ciebie w moim łóżku jest zbyt kurząca bym teraz się poddał
-A... a Lou?
-czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. Tylko raz. Nie widzisz w jak wielkiej potrzebie jestem?
-Czuję, a nie widzę- prychnąłem
- możesz i zobaczyć. Taki eksperyment to będzie. Nie daj się prosić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz