czwartek, 3 lipca 2014

Ziam XXXIII

Zayn
Liam
_________________________
Piątek rano. O nie dziś też robię sobie wolne. Przekręciłem się lekko by nie zbudzić chłopaka.
Byłem wykończony wczorajszymi wydarzeniami, spałem jak zabity
Przysnąłem jeszcze na godzinę lub dwie.
Mógłbym spać do końca dnia, ale niestety obudził mnie pusty brzuch-Zayn- zachrypiałem
-Tak, skarbie?
-Głodny jestem- No gardło mam jak przejechane papierem ściernym
-Masz dziwny głos.- Zauważyłem.- Wczorajsze kanapki jeszcze tu leża.
-Wczoraj dużo krzyczałem- Sięgnąłem po jedzenie krzywiąc się lekko
-Wiem, ze ci dobrze było. Wam.
-Skoczysz po coś do picia?
-A co ja jestem?- Przetarłem Oczy.
-Proszę- przeklęta chrypa
-Oj już dobra. Co chcesz?- wstałem i założyłem bokserki.
-Cokolwiek
Wszedłem do kuchni po picie. Harry nie odszedł się bez komentarza na temat jęków na co wywróciłem oczami. Wróciłem do pokoju.- Proszę kocie.
-Dzięki- wziąłem od niego kubek i wypiłem napój
-Spoko.- Położyłem się obok niego. -Co dziś robimy?
-Chcę na basen- stwierdziłem spontanicznie
-Dobry pomysł. A może weekend poza miastem na wybrzeżach?
-Tak!- uśmiechnąłem się jak małe dziecko
Popukałem swój policzek.
-No co chcesz? Woda mnie wzywa, zostanę syrenką
-Kto powiedział, ze cię zabiorę?- Tak jestem genialny.
-Ja powiedziałem. Przed chwilą
-Ale ja nie.- Wyciągnąłem laptopa.
-Proooooszę- chrypa prawie mi przeszła
-Nie.- Poszukałem jakiegoś hotelu czy domku na wybrzeżach.
-To co mam zrobić żebyśmy pojechali?
-Ja jadę.- pokazałem mu otworzoną stronę na laptopie.
-A ja?
-Lepiej hotel czy domek?
-Domek.
-Dla 2osób?
-A jadę z tobą?
-To hotel? Chyba, ze bym wziął Larry'ego.
-Weź mnie ze sobą- uwiesiłem się mu na szyi
-Zobaczę.
-Będę grzeczny-połasiłem się o niego
-I tak bym cię wziął, skarbie. Wybierz gdzie śpimy.-podałem mu laptopa.
Uradowany wybrałem nam domek przy samiutkiej plaży, blisko sklepu, bez sąsiadów.- Może być? -spytałem niepewnie
-Koszt?
-Nie tak drogo- wskazałem na cenę
-No. Zamawiaj.
Wszystko powypełniałem, zamówiłem, mam nadzieję że nie będzie się pytać o to skąd znam numer jego konta, oddałem mu laptopa-Już
-A kasę wysłałeś? czy przy przyjeździe?
-Trzeba przelać zaliczkę, nie wysłałem
-Jak?

-Co ,, jak''?
-Jak wysłałeś? Skąd masz numer konta?
-Em... Um... To nie jest tak żebym ja znał go na pamięć czy coś...
-Skąd znasz mój numer konta?
-No bo wy wszyscy zawsze zostawiacie karty na wierzchu!- schowałem się za poduszką
-Grzebałeś mi w portfelu? - Nie no ale się rozgościł
-Nie w portfelu, na stole leżała!
-Nie zostawiam karty na stole.
-To ktoś inny ją tam zostawił!
-Nikt inny jej nie bierze. Nie wykręcaj się. I jak znasz na pamięć?
-Normalnie- wyklepałem cyferki- Jednak mam mózg. Reszty też znam- dodałem z dumą
-Lepiej zapomnij.
-A tak długo się tego uczyłem- westchnąłem
-No widzisz.
-Trzeba by się spakować
-To dalej. A od poniedziałku idziesz do szkoły. Nie będę cię uniemoralniać.
Zwlekłem się z łóżka. Ciężko było mi się utrzymać na nogach
-Aż tak powaliłem cię z nóg?
-Nadwyrężyłem sobie mięśnie- schyliłem się po bokserki sycząc cicho
-A tak ładnie wyglądałeś.-westchnąłem.- mnie też spakujesz?
-Mogę, tylko przynieś mi swoją torbę
-Na dole w szafie.
Znów się schyliłem. Nie najprzyjemniejsze uczucie, ale da się wytrzymać. Wyciągnąłem torbę.- Jedziemy tylko na dwa dni?
-Tak weekend. A zamówiłeś tylko dla nas?
-Ta. Ale można domówić
-A chcesz?
-Nie- wyciągnąłem z szafy jego ciuchy i zacząłem pakować
-Romantyczne wieczory we dwoje. Mmm.
-Nie weźmiemy Nialla bo wszystko zje, a Harry i Louis będą sie gzić po kątach
-A my niby nie?
-Ale oni to co innego- z roztargnieniem wrzuciłem bieliznę do torby- Chyba weźmiemy jedną nie ma sensu brać dwóch- mruknąłem do siebie
-Czemu niby? Wara ci od mojej bielizny. I tak musisz iść do swojego pokoju po rzeczy.
-Ale po co tachać dwie torby, jak bez problemu zmieścimy się w jedną?
-Nie weźmiesz moich rzeczy.
-No wezmę swoje- przytaknąłem
-Ok. Nie mogę się doczekać. Zaloguje ci się na konto i zapłacisz.
-Ale czemu ja?- Jęknąłem niezadowolony
-Bo ty zamawiałeś.
-I podałem twój numer konta- przypomniałem
-I chyba trzeba przesłać kasę.- Głupi czy jak?
Mój mózg chwilę przetwarzał informacje- Tak, tak, zaraz, tylko nas spakuje
A ja sobie poleżę. Pięknie.
-Jakbyś czegoś jeszcze potrzebował to sobie dołóż- wyszedłem po swoje ciuchy
Wstałem i spakowałem laptopa, ładowarkę i przybory z łazienki.
Właściwie to zaczyna mnie przerażać fakt jak się zmieniłem, przynajmniej pod tym względem. Lezę sobie w samych bokserkach, po korytarzu, cały no może nie w malinkach ale śladach po wczorajszym, nogi mi się trzęsą i ledwo idę, szansa na napotkanie Louisa i jego komentarzy jest więcej niż ogromna, a mnie jakoś tak w ogóle to nie rusza
Położyłem się z powrotem na łóżku czekając na Liama.
Wróciłem po dłuższej chwili z naręczem swoich ciuchów i kosmetyczką. Oczywiście po drodze wpadłem kolejno na Lou i Harry'ego, więc ich durne komentarze ciągnęły się za mną aż do pokoju Zayna
-Wszystko masz?
-Mhm- wrzuciłem ciuchy do torby i opadłem na łóżko obok Zayna
-Z kim gadałeś na korytarzu, skarbie?- Przytuliłem go.
-Z kretynami-Wtuliłem się w jego szyję
-O czym? Zazdrośni byli?
-Stwierdzili że nie mają o co być zazdrośni.- Mruknąłem
-Pff, jasne. O której jedziemy?
-Później
-Czyli? Jest 12 to tak koło 15?
-Dobra- zmęczyłem się tym pakowaniem
-To co powiesz teraz na telewizję?
-Ale zanieś...- jęknąłem
-Oczywiście. -Wstałem i udałem się po torby. zniosłem je na dół.
-Wredny!- wydarłem się za nim.
-Co znowu?- Wróciłem do pokoju.
-No zaaaaanieś...
-Zaniosłem?
-Ale nie torby tylko mnie idioto, na dół
-Ty masz nogi.
-Ale mnie bolą- zrobiłem oczy szczeniaczka
Wywróciłem oczami. Przed chwila chodziłeś.
-I się tak strasznie zmęczyłem... I mnie jeszcze bardziej boli
-Ok.-wziąłem go i zaniosłem na dół
Objąłem go za szyję, żeby nie spaść- I do salonu...?
Posadziłem go dopiero na kanapie
-Dzięki
-Spoko. Moj panie młody.
To ostatnie zignorowałem. Sięgnąłem pilota i włączyłem telewizor
Położyłem się na jego kolanach.
Zacząłem się bawić jego włosami- Wybierz coś- podałem mu pilota
Mruknąłem i zacząłem przeglądać kanały. Reklama, reklama, głupia bajka, wiadomości, jakiś romantyczny film, wiadomości. Chwila romantyczny film? Włączyłem i zatrzymałem.
-To?- nadal bawiłem się jego włosami
-No a nie?
-Może być
-Ok.- Usadowiłem Się Wygodniej Na jego Kolanach.
-Masz mięciutkie włosy- rzuciłem bardziej do siebie niż do niego
Uśmiechnąłem się, ale nic nie powiedziałem. Przymknąłem oczy.
-Nie śpij tylko oglądaj ze mną- zamarudziłem
-Dobra, dobra. Nie wydaje się być zły ten film.
Zająłem się oglądaniem filmu i głaskaniem włosów chłopaka
Wpatrywałem się w ekran nie skupiając się na filmie. Muszę pogadać z Louisem by wziął moje obowiązki przez weekend.
Przejechałem palcem po jego czole- Zachowuje się jak idiotka- skomentowałem zachowanie bohaterki
-A jaka kobieta się tak nie zachowuje? Miłość rządzi się innymi prawami. Każdy w niej jest idiota... Ej to było mądre. Zapisz to
-Czym? I na czym?- przechyliłem głowę
-Telefonem w telefonie? Notatki coś? Albo zapamiętaj bym mógł przekazać moja mądrość naszemu dziecku.
-Zapamiętam
I żadnego komentarza, ze nazwałem to naszym dzieckiem? A liczyłem na miła pogawędkę. Do pokoju wszedł Harry.- Dobrze, ze jesteś. Obiad trzeba zrobić.
-Ogórek w bitej śmietanie- powiedziałem powoli- Smaczne by to było?- westchnąłem ciężko
-Jaki ogórek?- zaczyna mieć smaki?
-Kiszony taki- narysowałem palcem kontur ogórka w powietrzu
-Ze śmietaną? Podobno w ciąży smakuje wszystko. Więc myślę, ze będziesz zadowolony.- Wychwyciłem dziwne spojrzenie Stylesa.- Co się gapisz? -Nic tylko ciąża?
-Z bitą śmietaną- poprawiłem machinalnie- Bez komentarza- dodałem w stronę Harry'ego
-Haruś? Przyniesiesz mu?- Chłopak skinął głową i oddalił się kawałek.- Nie cieszysz się ze będziesz grubaskiem? I ze mnie zamknąłeś? Zayn Malik trafił do niewoli rodziny przez Liama Paynea.
-Szybko się pogodziłeś z tą myślą- zaśmiałem się- Po prostu nie mam ochoty wysłuchiwać jego zapewne inteligentnej opinii na ten temat- wywróciłem oczami
-Nie pogodziłem. Ale staram się- dotknąłem jego policzka.- dla ciebie- Uśmiechnąłem się.

2 komentarze:

  1. świetny rozdział x
    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  2. bozee jakie to slodkiee
    @hazzaconda97

    OdpowiedzUsuń