Zayn
Liam
________________________________
Komentarze:
@fallensoul19 : Spokojnie. Ot tak Zayn nie może skakać z radości.
Sfę : I za to mnie kochasz<3 Poza tym bez zboczonej gejowskiej natury nie byłabym sobą.
Możesz marudzić. Pojadę do Stasia i tyle z twojego marudzenia. Poza tym szantaż jest bardzo przydatny w życiu.
@girl_lovesdraco : Oj ty zobaczysz jak później będzie uroczo....
______________________________
-A śpij
sobie- podniosłem się i wziąłem sobie kanapki. Byłem wyspany
Zgasiłem światło.
Zapaliłem światło
Znów je zgasiłem.- Nie zaświecaj.
-Nie będę jeść po ciemku
-To sobie idź. Nie trzymam cię tu.
-Ale mi tu dobrze. Naprawdę chce ci się spać?
-Nie. Ale co mam robić?
-Cokolwiek. Zjeść chociażby
-Nie jestem głodny. -Zapaliłem mu to światło, zakopałem się pod kołdrę.- Li? Co mam zrobić?
-Albo mną się zająć- należy mi się!
-Ja nie o tym. Co zrobić byś mnie pokochał?
-Po pierwsze wyleź spod kołdry, bo nie zamierzam rozmawiać z pościelą
-Ale jasno.- Nie zważając na słowa wykonałem polecenie.
-Nie wiem... Właściwie czemu ci tak na tym zależy?
Ale o co teraz pyta? -Bo mnie razi?
-Nie o to. O to całe moje ,,kocham cię''
-Bo tak. Dawno tego nie słyszałem.- Jasne. Bo o to ci Zayn chodzi.
-Głupie wytłumaczenie- przytuliłem się do niego
-Ty też jesteś głupi. Pogadamy jak się zakochasz.
-Kochasz mnie?- zapytałem może nieco głupkowato
-Słucham? Mówiłem, ze ja nikogo nie kocham. Ja.. lubię cię.
-Ale tak lubisz lubisz?
-A chciałbyś bym lubił lubił?
-Chciałbym
Uniosłem się i pocałowałem go. Jasne lubię lubię. Niech w dupę to se wsadzi.
Oddałem pocałunek, jak zwykle zresztą
Po chwili odsunąłem się od niego. Cmoknąłem go w nos. -Dziękuję. -Oparłem nasze czoło o siebie
-Za co?
-Za
kilka rzeczy.Zgasiłem światło.
Zapaliłem światło
Znów je zgasiłem.- Nie zaświecaj.
-Nie będę jeść po ciemku
-To sobie idź. Nie trzymam cię tu.
-Ale mi tu dobrze. Naprawdę chce ci się spać?
-Nie. Ale co mam robić?
-Cokolwiek. Zjeść chociażby
-Nie jestem głodny. -Zapaliłem mu to światło, zakopałem się pod kołdrę.- Li? Co mam zrobić?
-Albo mną się zająć- należy mi się!
-Ja nie o tym. Co zrobić byś mnie pokochał?
-Po pierwsze wyleź spod kołdry, bo nie zamierzam rozmawiać z pościelą
-Ale jasno.- Nie zważając na słowa wykonałem polecenie.
-Nie wiem... Właściwie czemu ci tak na tym zależy?
Ale o co teraz pyta? -Bo mnie razi?
-Nie o to. O to całe moje ,,kocham cię''
-Bo tak. Dawno tego nie słyszałem.- Jasne. Bo o to ci Zayn chodzi.
-Głupie wytłumaczenie- przytuliłem się do niego
-Ty też jesteś głupi. Pogadamy jak się zakochasz.
-Kochasz mnie?- zapytałem może nieco głupkowato
-Słucham? Mówiłem, ze ja nikogo nie kocham. Ja.. lubię cię.
-Ale tak lubisz lubisz?
-A chciałbyś bym lubił lubił?
-Chciałbym
Uniosłem się i pocałowałem go. Jasne lubię lubię. Niech w dupę to se wsadzi.
Oddałem pocałunek, jak zwykle zresztą
Po chwili odsunąłem się od niego. Cmoknąłem go w nos. -Dziękuję. -Oparłem nasze czoło o siebie
-Za co?
-To powiedz mi chociaż jedną taką rzecz
-Ze wróciłeś, że prawie mnie kochasz.
Zaczerwieniłem się- Tto nnic t-takiego - wyjąkałem
-Ale podziękować mogę.
-Nno tak-schowałem twarz w poduszce
-Nie zakrywaj się.- Wziąłem i skierowałem jego twarz by patrzył na mnie.
-Aale ja chcę- chwyciłem poduszkę
-A ja nie.- Położyłem się obok niego.- Chodź.- Wystawiłem ramie.
Z delikatnym uśmiechem przytuliłem się do niego
Objąłem go w przykryłem.- Li?
-Tak?- cieplutko... nareszcie
-Chcesz się we mnie zakochać?- na kacu to ja nie myślę
-Może
-Lubię jasne odpowiedzi.
-Bardziej tak niż nie?
-I bardzo się cieszę. - Cmoknąłem go w czoło.- To coś musi mieć kochającą rodzinkę a ty udawać raczej nie umiesz.
-Te ale trzeba będzie potem to gdzieś do przedszkola zapisać, co nie?
-Mówisz na to to? Jako mamie tak ci nie przystoi. To jak dożyje wielu chodzącego.
-Ty mówisz to to ja też będę mówić to
-Ja nie jestem matka. Jak nie chcesz mówiłem można usunąć.
-Ts, chciałbyś. Mój dzieciak!
-To mów do niego ładnie. Bo będzie mu smutno.
-Niech ci będzie. Ale ty też mów do niego... albo niej ładnie
-Ja nim odpowiadam za to, ze jesteś inny.
-Ale to też twoje dziecko
-Pewności nie mam. I muszę się przyzwyczaić.
-Na pewno twoje. A długo ci to zajmie?
-Dobra wierzę ci. Za jakieś 10lat? Wyobrażasz sobie nas o za10lat. Haha. I jeszcze muszę z tobą wytrzymać.
-Wcześniej
-Co wcześniej?
-Wcześniej się przyzwyczaisz
-Możliwe. Zobaczymy. Zależy od ciebie, i tego tam.- Dotknąłem jego brzucha i pogłaskałem.
-Właśnie, będziemy musieli iść do jakiegoś lekarza, czy coś, trzeba wizyty poumawiać
-Możliwe. Zack mi kogoś poleci.
-Ile zachodu z tym wszystkim- westchnąłem
-Mówiłem jakie jest prostsze rozwiązanie
-Nie ma mowy - zanuciłem.
-Wiem. Ale próbować mogę.
-Wolałbym gdybyś przestał
-Dla ciebie wszystko. A teraz do spania... No chyba, ze masz ciekawsze plany.
-Nie chcę spać
-A mi trochę. Ale jak zaproponujesz coś fajnego to może zmienię zdanie.
-Spałeś cały dzień- zauważyłem- Jak po czymś takim można być zmęczonym?
-No spałem, ale na kacu byłem.
-To i tak dużo
-Oczywiście. To co robimy, skarbie?
-Możemy dokończyć to co zaczęliśmy?
-Ja się zaspokoiłem chyba, że jakoś mnie zachęcisz.
-Oczywiście, ja byłem grzeczny, ale i tak niech mi się od życia nie należy- rzuciłem nieco obrażony
-Należy, należy. Ale powiesz to jeszcze raz?
-Kocham cię-uśmiechnąłem się
-Myślę, ze mogę to przemyśleć
-Przemyśl, przemyśl
-Chyba jednak nie.
-Ale ja tak ładnie proszę- potarłem nosem jego szyję
-No dobra.- Zawiesiłem się nad nim.
Bardzo zadowolony przyciągnąłem go do siebie
Mruknąłem w jego usta.
Byłem bardzo zadowolony z siebie
-To jak pan chce się bawić?
-Hm, powiedzmy, że już dzisiaj udowodniłem, że jestem kretynem, więc to pozostawiam tobie- Ta, udam, że mam resztki godności- Ale coś oryginalnego
-Z wiązaniem i tym podobnymi rzeczami?
Zarumieniłem się- Mm...mo-może być...
-Na pewno?
-Nie karz mi tego powtarzać!- Zapewne przypominałem buraka, niekoniecznie cukrowego
-Tylko pytam. -Otworzyłem szufladę.- To czym się bawimy?
Obróciłem się na brzuch i zacząłem przyglądać się zawartości szuflady
-To co ci się podoba?
Jako, że kompletnie nie wiedziałem co wziąć postanowiłem pojechać drogą eliminacji- To na pewno nie- odsunąłem knebel w głąb szuflady. Mowy nie ma
-Standardowo kajdanki. To na pewno. No gubmy dalej?
-Masz takie rzeczy tylko w tej szufladzie?- zainteresowałem się nagle
-A co nie odpowiadają?
-Nie, po prostu jest sporo rzeczy, które nie zmieściły by się w takiej szufladce
-Takich nie posiadam niestety.- Dalej niech wybiera bo skończymy na rżnięciu bez zabawek.
-Uh- Po prostu wsadziłem rękę do szuflady i na ślepo wybrałem kilka przedmiotów, wcześniej odkładając te z których korzystać zamiaru nie miałem na bok
-Co wpierw?- Zapytałem przyglądając się wybranym przemiotą.
-Tak właściwie co to jest?- podniosłem taką czarną ni to kulkę ni to jajko i pilot najprawdopodobniej właśnie od tego czegoś
-Wibrator taki. Ale pistolet podobał mi się bardziej.
-Pistolet nie- zastrzegłem od razu
-Bo znów będziesz długo dochodził do siebie? Dalej bo idę spać.
-To niech będzie to na początek- potrząsnąłem ,, czymś'' które Zayn nazwał wibratorem, a ja nadal trzymałem je w ręce
-Oczywiście. Zauważyłeś ze pierwszy raz przygotowywujemy się do jebania?- Związałem go kajdankami. Wsadziłem wibrator do jego odbytu i włączyłem go na najmocniejsze wibracje.
Skrzywiłem się gdy poczułem w sobie obce ciało. Gdy poczułem jak wibruje krzyknąłem. Nogi mi drżały
Wyłączyłem urządzenie. -Nie ma tak dobrze.- Nałożyłem gumkę na jego kutasa i włączyłem wibrator na średnie wibracje.
Jęknąłem niezadowolony. Co on mi tu...
Zacząłem go obcałowywać.
Pod wpływem zabaweczki coraz bardziej się rozluźniałem. Jęczałem głośno, przestało mnie to krępować
Ale jęczy. Przygryzłem jego sutek.
Wygiąłem się w łuk. Jak dobrze...
Podkręciłem wibrator.
Zacząłem jęczeć głośniej. Długo tak nie wytrzymam
-Dobrze?- szepnąłem w jego skórę i pocałowałem brzuch.
-Ttaaaak- moje biodra drżały niespokojnie
Wyciągnąłem wibrator, założyłem gumkę i wszedłem w niego powoli.
Krzyknąłem, bynajmniej nie z bólu. Cudownie...
-Boli?
-Nnie...- Po tym co zaszło nawet gdyby nie wiem co mi tam wsadził, by nie bolało. Kompletnie wyłączyłem się na wszystko, poza przyjemnością
-Ok.- zacząłem się poruszać.
Prawie krzyczałem. Co chwila powtarzałem imię Zayna i prośby o więcej
Uśmiechnąłem się. -Jak sobie życzysz.
Prawie się rozpływałem. Gumka zaczęła nieprzyjemnie uciskać
Przyśpieszyłem swoje ruchy. Tak uwielbiam uprawiać z nim seks.
Z jednej strony czułem się naprawdę rozkosznie, ale z drugiej gumka uciskała mnie coraz boleśniej
Zrobiłem mu malinkę na szyi. Polizałem jego ucho i uradziłem język do środka
Szarpnąłem rękoma. Bezskutecznie- Z-zaaayn
-Tak?
-Zzdejmij
-Co zdjąć?
-T-to
-Jeszcze nie.- wykonywałem coraz szybsze ruchy biodrami.
Chciałem dodać coś jeszcze ale nie byłem w stanie. Z moich ust wydobywały się tylko jęki i pokrzykiwania
Wykonałem jeszcze kilka ruchów i doszedłem. Wyszedłem z niego wyrzuciłem gumkę gdzieś w kat pokoju. Chciałem jeszcze się poznęcać więc pocałowałem go
Prawie mi się płakać chciało. Niezdarnie oddałem pocałunek licząc że to cokolwiek przyspieszy
Zjechałem pocałunkami na brzuch a pocałuje następcę mojego rodu.
-Zaayn- jęknąłem płaczliwie- Z-zdej...mij
Zdjąłem z niego gumkę. Fala spermy zalała mój pokój.
Po tym jak doszedłem moim ciałem jeszcze dłuższą chwilę wstrząsały dreszcze. Oddychałem ciężko, jakbym maraton przebiegł. Kajdanki nieco poobcierały mi ręce
Odpiąłem go i położyłem się obok.- Muszę jutro przebrać pościel przez ciebie.
Nie miałem siły odpowiedzieć, a co dopiero się ruszyć. Zimno...
Zgarnąłem go w swoje ramiona i przykryłem nas.- Teraz idę spać. Dobranoc.
-Branoc- wychrypiałem i sam zamknąłem oczy
Świetny rozdział :p
OdpowiedzUsuń@girl_lovesdraco
Omfg, gorąco ^.^
OdpowiedzUsuń@fallensoul19
jak zawsze zajebiiiisteeee @hazzaconda97
OdpowiedzUsuńtaa ale najlepsza notka na poczatku rozdzialu xD